Wznowione loty w Wielkiej Brytanii. Chaos nie był efektem cyberataku
Wznowione loty w Wielkiej Brytanii
Źródło zdj. gł.: Kontakt24 / Piotr
Wtorkowa, trwająca kilka godzin awaria doprowadziła do odwołania ponad 1 tys. lotów i dotknęła setki tysięcy pasażerów.
Dyrektor generalny brytyjskiego dostawcy usług kontroli ruchu lotniczego NATS, Martin Rolfe, oświadczył w środę w rozmowie z BBC Radio 4, że awaria nie była wynikiem cyberataku. Dodał, że - jego zdaniem - przyczyna wtorkowych zakłóceń była "inna" niż w przypadku wcześniejszych incydentów, które wpływały na funkcjonowanie portów lotniczych.
Jak przekazało lotnisko Heathrow w Londynie - największy hub w Wielkiej Brytanii - loty zostały wznowione, ale pasażerowie powinni skontaktować się ze swoją linią lotniczą przed przybyciem, ponieważ rozkłady uległy zmianie.
"Spodziewamy się efektu domina w związku z przemieszczaniem samolotów i załóg" - przekazał port lotniczy w oświadczeniu.
Jak dodano, "zdajemy sobie sprawę, jak frustrująca się ta sytuacja i (...) ściśle współpracujemy z lokalnym zespołem NATS oraz partnerami lotniczymi, aby jak najszybciej przywrócić normalne funkcjonowanie".
Following yesterday's NATS technical issue, flights are operating today, but some disruption may continue as airlines reposition aircraft and crew.
— Heathrow Airport (@HeathrowAirport) September 9, 2026
Please check your flight status with your airline before travelling to the airport and only travel if your flight is confirmed to be… pic.twitter.com/DZ2g7GQYkL
Londyńskie lotnisko Gatwick, drugie pod względem ruchu lotniczego w Wielkiej Brytanii, również przekazało, że ruch został wznowiony, jednocześnie poradziło pasażerom, aby najpierw skontaktowali się ze swoją linią lotniczą.
Brytyjskie lotniska o awarii
Lotniska Heathrow i Luton przekazały, że awaria spowodowała problemy z odlotami, ale przyloty odbywały się bez większych zakłóceń. Z kolei lotnisko w Edynburgu oświadczyło, że usterka może wpłynąć na jego funkcjonowanie. Z zakłóceniami mierzył się również m.in. port w Dublinie, który poinformował, że sytuacja wpłynęła zarówno na odloty, jak i przyloty.
The air traffic control service @NATS is experiencing a technical issue which is impacting departing flights at UK airports.
— Heathrow Airport (@HeathrowAirport) September 8, 2026
Arriving flights are not currently impacted.
We are supporting our local NATS team in their efforts to resolve the issue as quickly as possible. We… pic.twitter.com/0s5pu4ODM5
Według serwisu Flightradar24 pasażerowie lecący z Heathrow do Warszawy liniami British Airways liczyli się z około czterogodzinnym opóźnieniem, utrudnienia ominęły za to pasażerów LOT.
Pasażerowie utknęli w samolotach
Maciej Woroch, korespondent "Faktów" TVN na antenie TVN24 BiS opowiadał we wtorek o tym, jak wyglądała sytuacja na lotniskach. Według jego informacji "przynajmniej do godziny 19 (20 w Polsce - red.) nie będzie można normalnie przeprowadzać rejsów na i z Heathrow, podobnie na Gatwick i kilku innych lotniskach".
Dziennikarz powołał się również na doniesienia, że "na wielu lotniskach w Europie pasażerów lecących do Londynu zaproszono do samolotów, drzwi zostały zamknięte, ale samoloty nie odjechały od rękawów".
- To dlatego, że nie wiadomo czy i kiedy będą mogły wyruszyć z drogi, a nikt nie będzie chciał podejmować decyzji o wyjściu z pokładu, bo to oczywiście bardzo utrudni sytuację, gdy pojawią się ewentualne zgody na starty i lądowania - zwrócił uwagę.
Problemy mogą potrwać przynajmniej do 19 czasu lokalnego
Źródło zdjęcia: Shutterstock
Jak dodał, według aplikacji śledzącej loty Flightradar24 na Heathrow i w jego okolicach "wszystko zamarło".
- Ci, którzy mieli dziś, zwłaszcza dzisiejszego popołudnia, wyruszyć w drogę do Londynu albo przez Londyn, będą pewnie w miarę możliwości przesadzani. Jeśli jednak są już w tych samolotach, które były odprawione do Londynu, to najpewniej do swoich destynacji zgodnie z rozkładem nie dotrą - zauważył.
Woroch przypomniał, że to linie lotnicze są odpowiedzialne za odprawienie i przetransportowanie do celu pasażerów, więc "to ich zmartwieniem będą nasze bilety".
Jak przekazał czytelnik redakcji Kontakt24, wieczorem na londyńskim lotnisku w Luton wciąż były opóźnienia. Niektóre z nich, zaplanowane na godz. 12-15, miały mieć szacowany czas odlotu ok. 19.
"O lotach, które były w rozkładzie na później, po 18, na razie nic nie wiadomo. Lot Bukaresztu zaplanowany na 17.50 ma informację, że odleci z Luton o 21.15. Na lotnisku są tłumy" - napisał i dołączył wideo przedstawiające sytuację w porcie lotniczym.
Paraliż na lotnisku w Luton. Relacja Kontakt24
NATS pracuje nad problemem
Ok. godz. 18 czasu polskiego NATS poinformował na platformie X, że system lotniczy zaczyna "wracać do normy" po tym, jak wdrożono poprawkę.
"W dalszym ciągu ściśle współpracujemy z naszymi klientami - liniami lotniczymi i portami lotniczymi - nad przywróceniem normalnego funkcjonowania. Szczerze przepraszamy za dzisiejsze utrudnienia w podróży i prosimy pasażerów o dalsze sprawdzanie informacji u swoich linii lotniczych" - przekazano we wpisie.
Eksperci powiedzieli jednak "Timesowi", że nawet po usunięciu usterki minąć będzie musiało sporo czasu, nim sytuacja wróci do normy, bo do odlotów czekać będzie kolejka samolotów, które nie wzbiły się w powietrze na czas.
Rzecznik prasowy linii British Airways powiedział, że chociaż firma Nats "poinformowała, że usterka w systemie kontroli ruchu lotniczego została usunięta, powaga tej sytuacji oznacza, że będzie to miało znaczące skutki dla klientów i pracowników". - We wtorek po południu byliśmy zmuszeni odwołać lub przekierować ponad 100 lotów, co spowodowało utrudnienia dla dziesiątek tysięcy klientów - zaznaczył. Jak podkreślił, "incydent ten był całkowicie poza naszą kontrolą i niezwykle frustrujący dla naszych klientów oraz pracowników, a samoloty i załogi znalazły się w nieprzewidzianych miejscach".
Z kolei Ryanair poinformował, że był zmuszony odwołać ponad 200 lotów i awaria wpłynęła na ok. 150 tys. pasażerów.
Problemy na brytyjskich lotniskach
To nie pierwszy raz, jak w obszarze Wysp Brytyjskich występują podobne problemy. W 2023 r. błąd w automatycznym działaniu systemu przetwarzania planów lotów spowodował chaos na brytyjskich lotniskach. Szefowie linii lotniczych informowali później, że zapewnienie zwrotów kosztów i odszkodowań klientom kosztowało ich firmy łącznie ponad 100 mln funtów. NATS zapowiedział, że zrewiduje swoje plany postępowania w przypadku awarii.
Z kolei w lipcu 2025 r. problem techniczny związany z radarem w brytyjskim systemie kontroli ruchu na ponad cztery godziny zakłócił loty na głównych lotniskach w Wielkiej Brytanii, w tym w Londynie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.