Kierowca Land Rovera budzi grozę. Łamie wszelkie zasady i pozostaje wolny
Policjanci znają 46-letnego Przemysława G. bardzo dobrze - mężczyzna notorycznie łamie prawo jako kierowca i zupełnie się tym nie przejmuje. Wielokrotnie trafiał przed sąd. Usłyszał wyrok i kolekcjonował kolejne zakazy prowadzenia pojazdów, w tym ten najsurowszy, czyli dożywotni. Mimo to wciąż jeździ, budząc niepokój mieszkańców.
"Osoba ta stwarza zagrożenie na drodze i nigdy nie powinna prowadzić pojazdów" - pisze o nim policja.
ZOBACZ: Kierowca Land Rovera z dożywotnim zakazem wsiadł za kierownicę. Zaskakująca decyzja sądu
Podobnego zdania jest prokuratura, która niejednokrotnie starała się o tymczasowy areszt dla 46-latka, gdy ten był zatrzymywany przez stróżów prawa. Ostatni raz - kilka tygodni temu. Przemysław G. dalej jednak cieszy się wolnością i w każdej chwili ponownie może wsiąść za kierownicę. Jak to możliwe?
Budzi grozę wśród mieszkańców. Kierowca Land Rovera ma dożywotni zakaz i nadal jeździ
Gdy we wrześniu G. wpadł po raz kolejny kierując autem mimo dożywotniego zakazu i po raz kolejny odrzucono wniosek o areszt, o wyjaśnienia zapytaliśmy rzeczniczkę ds. karnych Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Beata Tymoszów tłumaczyła, że sąd uznał, iż nie ma obawy, iż podejrzany będzie się ukrywał lub ucieknie z Polski, "a tylko tymi przyczynami prokurator motywował wniosek".
Czy to możliwe, że śledczy nie wspomnieli we wniosku o areszt o niebezpieczeństwie, jakie na drodze stwarza Przemysław G.? Śledczy odbijają piłeczkę.
Marzena Kiełek-Łopińska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga przekazała nam, że prokurator we wniosku o areszt "szczegółowo opisał postawę podejrzanego, który lekceważy dotychczasowe orzeczenia sądów".
ZOBACZ: Miał 2,5 promila i osiem zakazów. Sąd nie zgodził się na areszt
Śledczy podkreślili, że Przemysław G. "stanowi realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu". - Jeśli sam tego nie rozumie, to jedynym środkiem ochrony jest skuteczna ingerencja wymiaru sprawiedliwości - podkreśliła.
Prokuratura starała się o areszt dla 46-latka. Sąd odmówił
Rzeczniczka prokuratury dodała także, że zachowanie kierowcy "nie jest incydentalne, tylko powtarzalne" oraz że swoją postawą może on stwarzać zagrożenie dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu drogowego. - Stanowisko sądu w ocenie prokuratury jest niezrozumiałe - powiedziała Kiełek-Łopińska.
Niezrozumiałe jest również dla nas, dlatego o sprawę ponownie zapytaliśmy sąd. Tym razem rzecznik nie mówiła już o "jedynym argumencie" prokuratury, który miał dotyczyć obawy ucieczki G. z kraju. "Zagrożenie dla bezpieczeństwa innych uczestników ruchu drogowego nie jest, zgodnie z art. 258 k.p.k., podstawą zastosowania tymczasowego aresztowania" - oświadczyła rzeczniczka sądu Beata Tymoszów.
Przekazała ona także, że wszelkie środki zapobiegawcze "mogą być stosowane wyłącznie w celu zapewnienia prawidłowości postępowania karnego". "Nie są one więc swoistą formą 'ukarania' sprawcy jeszcze przed wydaniem przez sąd ostatecznej decyzji co do jego winy" - podkreśliła.
ZOBACZ: Tragedia pod Kartuzami. Kierowca wjechał "na czołówkę" w samochód ciężarowy
To nie pierwsze tak jednoznaczne stanowisko sądu w sprawie Przemysława G. W wakacje wpadł on na jeździe po alkoholu i mimo iż miał na koncie siedmioletni zakaz kierowania oraz był wielokrotnie karany w podobnych sprawach, to sąd również nie zgodził się na areszt. Wówczas nie pomogło także zażalenie prokuratury na tę decyzję.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.