Pilot śmigłowca zerwał linię wysokiego napięcia i odleciał. Nie usłyszał zarzutów

Opracowanie: Tadeusz Węsierski Publikacja: Dzisiaj, 8 września (10:31) Aktualizacja: Dzisiaj, 8 września (10:39)
Pilot śmigłowca, który zerwał linię wysokiego napięcia w Tarnobrzegu i odleciał z miejsca zdarzenia, jest świadkiem w sprawie; nie usłyszał żadnych zarzutów – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o zdarzenie z zeszłego tygodnia, gdy mały pasażerski helikopter zahaczył o linię energetyczną, a po incydencie wylądował i chwilę potem odleciał.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Śmigłowiec zahaczył o linię wysokiego napięcia
Do zdarzenia doszło w poniedziałek w ubiegłym tygodniu. Policję zawiadomili świadkowie, którzy relacjonowali, że maszyna wylądowała po tym, jak zerwała linię wysokiego napięcia w okolicy Zakładów Chemicznych Siarkopol w Tarnobrzegu (Podkarpackie), a pilot wyszedł na zewnątrz, ocenił uszkodzenia i odleciał. Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu przekazała reporterowi RMF FM, że śmigłowiec to Robinson R22 Beta II.
Jak wcześniej ustalił dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, pilot zgłosił się na policję w Tarnowie. To 56-letni mieszkaniec powiatu tarnowskiego.
Miał nie zorientować się, że zerwał przewód
Reporter RMF FM dowiedział się, że w prokuraturze w Tarnobrzegu mężczyzna twierdził, że po wylądowaniu i sprawdzeniu miejsca zdarzenia nie zorientował się, że pilotowana przez niego maszyna zerwała przewód sieci wysokiego napięcia, dlatego odleciał.
Przekonywał też, że nie miał świadomości, iż jest poszukiwany przez policję. Dowiedzieć miał się tego z mediów i po dwóch dniach sam zgłosił się na komisariat. Po przesłuchaniu mężczyznę zwolniono do domu.
Prokuratorzy wszczęli natomiast śledztwo w sprawie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lotniczym. Przepis, na który powołują się śledczy, przewiduje za ten czyn karę 8 lat więzienia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.