Protesty w Niemczech przed wyborami. "Zdelegalizować AfD"
Sześć tysięcy osób protestowało w sobotę w Magdeburgu przeciwko prawicowej partii AfD. W niedzielę w Saksonii-Anhalcie odbędą się historyczne wybory. - Chcemy zachęcić ich do zmiany perspektywy - wyjaśnił cel mobilizacji dyrektor organizacji Miteinander. Od wyniku zależy los rządu w Berlinie.
Niemcy idą do urn. Tysiące ludzi na ulicach Magdeburga
Źródło zdjęć: © PAP | CLEMENS BILAN
Najważniejsze informacje:
- W niedzielnych wyborach w landzie Saksonia-Anhalt prawicowo-populistyczna AfD może liczyć na ponad 40 procent poparcia.
- W przeddzień głosowania na ulice Magdeburga wyszły tysiące przeciwników prawicy, domagających się delegalizacji partii.
- Wynik tych wyborów jest sprawdzianem "zapory ogniowej" CDU/CSU i może przesądzić o politycznej przyszłości kanclerza Friedricha Merza.
W sobotę 5 września na Placu Katedralnym w Magdeburgu zgromadziło się około sześciu tysięcy osób. Demonstracja pod hasłem "Festiwal Demokracji" została zorganizowana w przeddzień lokalnych wyborów parlamentarnych w niemieckim kraju związkowym Saksonia-Anhalt. Uczestnicy wiecu wyrazili otwarty sprzeciw wobec rosnącej w siłę prawicowo-populistycznej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD).
Wydarzenie zjednoczyło szeroki sojusz lokalnych związków zawodowych, Kościołów oraz licznych organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Przez cały dzień w mieście odbywały się występy muzyczne i przemówienia. Protestujący wykorzystali również przestrzeń powietrzną nad Magdeburgiem. Nad miastem krążył samolot ciągnący za sobą duży transparent.
"Zdelegalizować AfD" - brzmiał napis widoczny na niebie.
Z kolei po zmroku na sąsiadujących ze sobą fasadach miejscowej katedry oraz budynku lokalnego parlamentu wyświetlono komunikaty wymierzone w politycznych rywali. "Nie oddamy tego, co kochamy. Prawdziwy patriotyzm to nie AfD" - głosiły świetlne hasła.
Dzień wcześniej w Magdeburgu swoje wydarzenie zorganizowali przedstawiciele i sympatycy Alternatywy dla Niemiec. Odbyło się ono nad brzegiem rzeki Łaby w formie rodzinnego pikniku.
Mobilizacja wyborcza i "zapora ogniowa" wokół AfD
Współorganizatorem sobotnich protestów była organizacja pozarządowa Miteinander. Jej dyrektor zarządzający Pascal Begrich rozmawiał z dziennikarzami Polskiej Agencji Prasowej. Wskazał, że najważniejszym celem demonstracji na dzień przed otwarciem lokali wyborczych jest maksymalna mobilizacja mieszkańców. Odniósł się również bezpośrednio do osób głosujących na prawicowych populistów.
- Chcemy zachęcić ich do zmiany perspektywy i dostrzegania również pozytywnych zjawisk oraz potrzeby poszukiwania demokratycznych kompromisów i rozwiązań trwających kryzysów - wyjaśnił dyrektor organizacji Miteinander.
Zagrożona pozycja kanclerza Friedricha Merza
Niedzielne wybory w Saksonii-Anhalcie, landzie położonym we wschodniej części Niemiec, budzą ogromne emocje w całym kraju. Według przedwyborczych sondaży to właśnie Alternatywa dla Niemiec jest zdecydowanym faworytem wyścigu, mogąc liczyć na poparcie przekraczające pułap 40 procent. Antyestablishmentowa partia liczy na to, że po raz pierwszy w historii państwa niemieckiego zdoła wejść do rządu na poziomie kraju związkowego. Będzie to zależało między innymi od tego, czy partiom SPD oraz Zielonym uda się przekroczyć pięcioprocentowy próg wyborczy.
Niemieckie media postrzegają niedzielne głosowanie jako najpoważniejszy sprawdzian dla tak zwanej zapory ogniowej. Jest to funkcjonująca w niemieckiej polityce zasada całkowitego izolowania AfD przez wszystkie partie głównego nurtu, w tym blok CDU/CSU. Dziennikarze i komentatorzy w Niemczech spekulują, że ewentualny sukces prawicy i przełamanie tej izolacji w Saksonii-Anhalcie mogą zadecydować o politycznej przyszłości obecnego szefa niemieckiego rządu, kanclerza Friedricha Merza.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.