"Prowokuje Jałtę wokół Ukrainy". Polski europoseł ostro o Zełenskim
- Bardzo obawiam się scenariusza, w którym teraz polityka (stawiania - red.) na piedestale UPA, została przeniesiona z władz centralnych na samorządowe - powiedział polityk Rozwoju Plus Waldemar Buda w "Graffiti", oceniając decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej o ogłoszeniu 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i jej dowódcy Romana Szuchewycza. - I Zeleński powie, to nie ja, to władze samorządowe, że nie ma na nie wpływu - dodał.
Buda wyraził obawę, że to "celowe działanie ze strony Ukrainy i dokładnie o tym prezydent Ukrainy wiedział". - Myślę, że przy jakiejś akceptacji jego to się odbyło, bo nie wierzę, że nagle Rada Lwowska podjęła tego typu decyzję bez konsultacji albo bez świadomości, jakie to będzie miało konsekwencje - przekazał.
"Prowokuje Jałtę wokół Ukrainy". Waldemar Buda o prezydencie Zełenskim
- Ja go kompletnie nie rozumiem. Prezydent najmniej popularny w historii, wojna nie idzie jak trzeba, nie ma finansowania Donalda Trumpa, Unia Europejska ma problem z dokładaniem pieniędzy i przy tym wszystkim zaognianie relacji z Polską. Czemu to służy? Ja kompletnie tej polityki nie rozumiem - przekazał polityk Rozwoju Plus.
Prowadzący Marcin Fijołek zapytał polityka, czy nie obawia się drugiej Jałty - porozumienia ponad głowami, które podzieliłoby Ukrainę i oddało część Rosji.
- Donald Trump dzisiaj mówi to, co mówi. Wiem, że w listopadzie ma wybory, więc różne rzeczy robi po to, żeby trochę nabić punktów, ale jednak to mówi - odpowiedział Buda. - Życzę sobie, żeby tak nie było, bo każde państwo powinno decydować o sobie i nawet w tych krytycznych momentach mieć wpływ na te decyzje. Ale jakby Zełenski robi wszystko, żeby ponad jego głowami te decyzje zapadały - ocenił.
- Krytyczną sytuacją dla Ukrainy jest dogadać się i współpracować z Polską - zaznaczył Buda. - A oni eskalują ten konflikt, więc on (Zełenski - red.) w zasadzie prowokuje Jałtę wokół Ukrainy - przekazał.
Polityk zaznaczył, że istnieje możliwość wpływania na władze Ukrainy. - W każdym aspekcie, jeżeli mamy jakieś tematy, które Ukraińcy chcą załatwić, powinny być ograniczane, blokowane. Chociażby dzisiaj dyskutuje się znowu o przepływie tranzytowym zboża z Ukrainy przez Polskę. Mamy argument przetargowy - zaznaczył.
Artykuł jest aktualizowany.
Lwów uhonoruje UPA i Szuchewycza. IPN reaguje
Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz poety i działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza.
Decyzję tę podjęto na plenarnym posiedzeniu Lwowskiej Rady Obwodowej we wtorek - poinformowano na jej oficjalnej stronie internetowej. "Jest to nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy w należny sposób uszanować ich pamięć" - mówił podczas posiedzenia szef komisji kultury, deputowany Rady Swiatosław Szeremeta.
We wpisie na platoformie X Instytut Pamięci Narodowej nazwał Szuchewycza "architektem" zbrodni i podkreślił, że zapisał on czarną kartę historii. Przypomniał, że był współtwórcą działających u boku Niemców jednostek (batalionu Nachtigall) i z tego powodu należał do osób odpowiedzialnych za zbrodnie dokonane "na Polakach, Żydach, Białorusinach, Ukraińcach, Rosjanach i przedstawicielach innych narodowości na Białorusi, Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej".
W ocenie IPN decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej "wpisuje się w długotrwały proces budowy oficjalnego kultu Szuchewycza i innych zwolenników ukraińskiego radykalnego nacjonalizmu". IPN przypomniał słowa rozkazu wydanego przez Szuchewycza do podległych mu dowódców: "W pień wycinać. Czysto polskie wsie palić, wsie mieszane - tylko polską ludność niszczyć".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.