ESPNQuarterfinal preview: Can Ben Shelton topple Carlos Alcaraz at the US Open?ESPN DeportesMLB 2026: ¿Qué se juegan los equipos en las últimas tres semanas de temporada regular?The Jerusalem PostIsraeli clearance of Gaza rubble could destroy 'evidence,' says UN's Francesca Albaneseוואלהבית הדין של הליכוד הורה לנתניהו: פרסם את השריונים שלך תוך שעתייםColliderHBO Max's Biggest Sci-Fi Spin-Off Approaches Massive Streaming MilestoneVanguardOsun poll: APC legal team denies petition before tribunalANSA SportSerie A: in campo Udinese-Lazio DIRETTAMexico News DailySchool suspended in La Paz, Los Cabos and Comondú as Baja California Sur rains continueSRF NewsRepression im Iran – Teheran will Kontakte ins Ausland unter Strafe stellenynet"הילד של קרקטאו" התפרץ בטבעת האש, ו-7 נמלי תעופה מושבתיםInquirerDepEd’s 2027 spending plan becoming ‘discretionary’ budget — watchdogThe GuardianUS Open tennis 2026: Osaka v Rybakina to come after Zheng stuns Swiatek, and more on day nine – live
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, September 7, 2026

Berek wybrany. Ale czy zaprzysiężony?

Translate

Zgodnie z przewidywaniami większości koalicyjnej udało się przegłosować kandydaturę Macieja Berka, o którym premier Donald Tusk mówi, że był jego "prawą ręką" w strukturach rządowych. Teraz, zgodnie z ustawą o statusie sędziów TK oraz orzecznictwem samego Trybunału, prezydent Karol Nawrocki powinien niezwłocznie odebrać ślubowanie od Macieja Berka. Ale od momentu, gdy prezydent nie zrobił tego w przypadku czwórki sędziów wybranych przez obecną większość, kolejne ruchy głowy państwa stały się trudne do przewidzenia. Nawet w tej sprawie, gdzie dotąd uznawano, że rola prezydenta w powoływaniu sędziów TK miała charakter przede wszystkim "notarialny" czy uroczysty.

Z naszych ustaleń wynika, że sytuacja Macieja Berka może wyglądać podobnie jak niezaprzysiężonej czwórki. Rozmówcy - zarówno z koalicji, jak i opozycji - najczęściej rozważają tylko dwa warianty: albo Karol Nawrocki będzie zwlekać z zaprzysiężeniem, albo otwarcie oprotestuje nominację Berka. Właściwie nikt z naszych rozmówców nie zakłada, że prezydent ot tak przyjmie ślubowanie.

- Może też być tak, że będzie zwlekać, Pałac zamówi ekspertyzy prawne, a na koniec albo prezydent dalej będzie zwlekać i tak oto minie kadencja Sejmu, albo twardo powie tej nominacji "nie" z uwagi na poważne wątpliwości natury formalnej - przewiduje rozmówca z Rozwoju Plus.

"To nie jest sprawa jakkolwiek zaskarżalna"

Zdaniem naszych rozmówców z Sejmu widać, że PiS i Rozwój Plus wspólnie szykują grunt pod przyszłą decyzję prezydenta. Aktualnie prawica próbuje storpedować tę nominację na dwa sposoby. Z jednej strony podnoszone są wątpliwości, czy Berek spełnia wymogi formalne do bycia sędzią TK. Z drugiej strony posłowie PiS przyszykowali skargę do TK, by ten wydał zabezpieczenie blokujące wybór Berka.

Argumentacja w tym drugim aspekcie ma się zasadzać na tym, że Berek normalnie - w ramach rozliczania obecnej władzy przez kolejną - podlegałby pod Trybunał Stanu. Jednak jeśli zostanie sędzią TK, będzie go chronić immunitet i nie będzie mógł być rozliczony, chyba że TK pozbawi go takiej ochrony. W związku z tym, według posłów PiS, powstaje konflikt o to, który trybunał jest w takiej sprawie ważniejszy. Jednak co do tej argumentacji prawnej nawet w PiS nie wszyscy są przekonani.

- To takie prawne gry i zabawy. Mocniejsze są argumenty dotyczące problemów formalnych związanych z kandydaturą Berka - ocenia polityk PiS.

Z tego powodu wątpliwości wokół Macieja Berka mają opierać się na tym, że nie spełnia kryteriów formalnych, to znaczy, że nie ma 10 lat stażu wykonywania zawodu radcy prawnego. PiS i Pałacu nie przekonuje nawet to, że Berek przedstawił zaświadczenie dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych potwierdzające jego status radcy prawnego wykonującego zawód.

- W drugiej części tego zaświadczenia stoi, że to Maciej Berek "zgłosił" w ewidencji radców prawnych fakt wykonywania zawodu. A więc uwierzono mu na słowo, to niczego nie zmienia - przekonuje polityk związany z Nowogrodzką.

W koalicji rządzącej słyszymy, że nawet jeśli PiS ma wątpliwości co do stażu Berka w charakterze radcy prawnego, to przecież trudno negować fakt, że jako szef Rządowego Centrum Legislacji czy Stałego Komitetu Rady Ministrów stosował prawo w praktyce i ma dzięki temu nawet jeszcze większe doświadczenie niż przeciętny radca prawny. dodatkowo niektórzy w koalicji przyjmują twardą postawę.

- Sejm podjął decyzję, w trakcie obrad jest dyskusja, to nie jest sprawa jakkolwiek zaskarżalna - kwituje ważny polityk koalicji.

Inny rozmówca, zbliżony do marszałka Sejmu, przypomina, że w świetle orzeczenia TK, na które często powołuje się sam Pałac, prezydent nie może dokonywać samodzielnej oceny wyboru Sejmu.

Furtka dla prezydenta

Sam Pałac, o ile wcześniej w dość niejednoznaczny sposób komunikował sprawę Macieja Berka (sugerując, że w grę wchodzi odebranie przysięgi), o tyle teraz zaostrza przekaz i idzie w stronę argumentacji PiS. Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki, podbijając argumentację o braku kwalifikacji Berka, wskazywał w Sejmie, że jak ktoś chce być kierowcą, musi pokazać prawo jazdy, a jeśli kucharzem - to zaświadczenie z sanepidu. Ale nawet Bogucki nie stawia kropki nad i w tej sprawie.

Choć prawdopodobne jest, że Pałac pójdzie w strategię zwlekania i ponownie powoła się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego K34/15, które przywoływał w sytuacji, gdy prezydent nie przyjmował ślubowania od czwórki sędziów TK wybranych przez obecny Sejm. Tym bardziej że z uzasadnienia tego orzeczenia wynika, że "zasada ochrony nadrzędności Konstytucji wymagać będzie określonego zachowania także ze strony prezydenta i uzasadniać wydłużenie czasu na odebranie ślubowania".

Wśród powodów takiego zwlekania głowy państwa TK wymienia np. sytuację, w której "dana osoba nie ma zdolności prawnej do objęcia mandatu sędziego". Co jednak istotne, w uzasadnieniu jest mowa tylko o "wydłużeniu czasu oczekiwania na odebranie ślubowania", a nie jego odmowie. A sam TK przestrzega głowę państwa przed pochopną decyzją.

"Jest to jednak dopuszczalne tylko pod warunkiem, że skutek takiego wydłużenia okresu nieprzyjmowania ślubowania nie doprowadzi do konsekwencji jeszcze mniej akceptowalnych konstytucyjnie, jak choćby paraliż prac Trybunału Konstytucyjnego, którego zdolność działania stanowi wartość konstytucyjną samą w sobie. Podejmując taką decyzję, prezydent bierze na siebie pełną, przewidzianą w Konstytucji odpowiedzialność za jej skutki" - wynika z uzasadnienia orzeczenia TK.

"Nie cofniemy się"

Rządzący są nie tylko pewni swego, jeśli chodzi o formalne kwalifikacje Macieja Berka. Ale są jednocześnie przekonani, że będzie obstrukcja ze strony Karola Nawrockiego. - Prezydent nie ma prawa oceniać decyzji Sejmu w tej procedurze, ale trzeba dać mu szansę. Najwyżej Berek przyjdzie z notariuszem do Sejmu i złoży ślubowanie nawet w jakiejś mniejszej sali niż Kolumnowa - mówi nam rozmówca zbliżony do marszałka Sejmu. W podobnym duchu mówi rozmówca z koalicji.

- Zakładamy, że Nawrocki go nie zatwierdzi. Ale cofniemy się. Jak się powiedziało "A", to trzeba umieć powiedzieć "B" - zapowiada.

Choć są rozmówcy, którzy przyjmują inną wersję zdarzeń. - Patrząc chłodnym okiem na ostatnie miesiące, zakładam, że niezależnie od wątpliwości, kolejny wybrany przez Sejm sędzia TK zostanie zaproszony na ślubowanie, bo w tym wszystkim prezydentowi chodzi o jedno: żeby do orzekania nie dopuścić naszej czwórki, żeby Trybunał nadal nie funkcjonował - ocenił w zeszłotygodniowym wywiadzie dla WP sędzia TK Krystian Markiewicz.

To, czy Maciej Berek zostanie zaprzysiężony, czy nie, jest ważne z punktu widzenia możliwych dalszych scenariuszy w TK.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.