Ponad 400 kilometrów na godzinę na niemieckiej autostradzie. Czy na pewno tyle "jeszcze wolno"
Niemcy obniżają ceny paliw
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Ponad 300 kilometrów na godzinę pędził Sebastian M., kiedy we wrześniu 2023 roku spowodował wypadek, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Za ten czyn sąd skazał go 21 października 2026 roku na osiem lat więzienia. Był to najwyższy możliwy wymiar kary, ponieważ skazany odpowiadał za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Wywołało to dyskusję o możliwym zaostrzeniu kar dla kierowców ostentacyjnie łamiących przepisy, zwłaszcza dla tych znacznie przekraczających dopuszczalną prędkość.
Pięć dni po tamtym wyroku były kandydat Konfederacji w wyborach do europarlamentu Sebastian Ross opublikował w serwisie X nagranie, na którym widać, jak inny kierowca osiąga na autostradzie prędkość 416 km/h. Zasugerował, że sytuacja miała miejsce w Niemczech, gdzie jego zdaniem taka jazda jest dozwolona. "416 km/h. W Niemczech jeszcze wolno, w Polsce Poliniaki by zemdlały" - napisał Ross. "Poliniak" (od hebr. Polin, czyli Polska) to pogardliwe określenie na Polaka podporządkowanego poprawności politycznej, przeciwieństwem jest osoba reprezentująca tradycyjne zasady i stereotypowo rozumiany patriotyzm.
Przypomnijmy, że w Polsce ograniczenie prędkości dla aut osobowych na autostradach to 140 km/h.
Nagranie z przejazdu po niemieckiej autostradzie
Źródło zdjęcia: x.com
Niektórzy komentujący zgadzali się z autorem wpisu. "Bo dla tych lewackich płatków śniegu Niemiec to wciąż nadczłowiek, i on może, a Polak nie, Polak to bandyta (drogowy)", "W USA, UK, Japonii, Francji, Dubaju, Rosji i gdzie tam sobie wymyślisz też...", "Wiem, ze w Niemczech to legalne... ale w Polsce jest za dużo konfidentów i trzeba jeździć przepisowo" - pisali. Część zauważała jednak, że jazda z taką prędkością nawet w Niemczech może skończyć się konsekwencjami dla kierowcy. "Sprawa tylko taka, że spowodowanie wypadku przy takiej prędkości w Niemczech nie daje żadnych szans na obronę", "Można dostać współwinę za prędkość powyżej 130 przy zdarzeniu" - twierdzili.
Wyjaśniamy więc, czy w Niemczech rzeczywiście "jeszcze wolno" jeździć po autostradach z prędkością ponad 400 km/h i dlaczego udostępniony film akurat nie jest najlepszym przykładem.
Niemcy i ograniczenia prędkości na autostradach
Generalna zasada jest taka: na większości niemieckich autostrad nie ma ograniczenia prędkości, którego przekroczenie grozi mandatem. Według informacji z rządowej strony Deutschland.de, stałe lub tymczasowe ograniczenia obowiązują na około 40 proc. niemieckich autostrad i takie odcinki zawsze oznaczone są odpowiednimi znakami.
Jednak kiedy wjeżdżamy do Niemiec, na tablicach przy znaku autostrady widać liczbę 130 na niebieskim tle. Nie jest to limit prędkości, a "zalecana prędkość" (niem. Richtgeschwindigkeit). Jej przekroczenie nie grozi mandatem, ale jazda z wyższą prędkością może pociągnąć za sobą konkretne konsekwencje.
Ograniczenia prędkości i prędkość zalecana w Niemczech
Źródło zdjęcia: Shutterstock
Jak czytamy na stronie niemieckiego automobilklubu ADAC, jeśli przekroczymy zalecaną prędkość 130 km/h i weźmiemy udział w wypadku, to nawet jeśli spowodował go inny kierowca, możemy zostać oskarżeni o współwinę. Sprawca wypadku może mianowicie odwołać się do sądu, który będzie badać, czy zdarzenia można było uniknąć, gdybyśmy trzymali się zalecanej prędkości.
ADAC przytacza historię z 2006 roku, gdzie kierowca BMW "testował" swój pojazd na autostradzie, jadąc z prędkością 200 km/h. Zderzył się z innym samochodem, który zajechał mu drogę podczas zmiany pasa, ale mimo winy drugiego kierowcy sąd uznał, że odpowiedzialność w 20 proc. ponosi kierowca BMW. Biegli ocenili, że wypadku można by uniknąć, gdyby poszkodowany nie przekroczył zalecanej prędkości.
Oskarżenie o współwinę może być kosztowne, ponieważ ubezpieczyciel weźmie je pod uwagę przy szacowaniu wypłacanego odszkodowania. "Brak limitu nie oznacza pełnej dowolności. Przy bardzo dużej prędkości ryzyko finansowe również rośnie" - ostrzegała w marcu 2026 roku na Facebooku mieszkająca w Niemczech doradczyni finansowa Kinga Sędziak-Szaciłło. To ryzyko wynika wprost z zapisanej w niemieckim prawie "zalecanej prędkości" 130 km/h, która obowiązuje na niemieckich autostradach.
Wolno jechać 416/km? Badała to prokuratura
Sebastian Ross pokazał jednak przykład skrajnego przekroczenia zalecanej prędkości, gdzie kierowca pędził po autostradzie 416 km/h. Jego zdaniem w Niemczech "jeszcze wolno" tak jeździć, ale pokazany przez niego przykład nie do końca to potwierdza.
Autorem filmu jest mianowicie czeski milioner Radim Passer. W lipcu 2021 roku rozpędził on swój samochód Bugatti Chiron do prędkości 417 km/h na niemieckiej autostradzie A2 łączącej Berlin z Zagłębiem Ruhry. Nagranie z tego przejazdu zamieścił potem w sieci, zapewniając, że zadbał o bezpieczeństwo swojego testu, wybierając pusty odcinek autostrady z dobrą widocznością.
Mimo tych zapewnień niemiecka prokuratura w Stendal na początku 2022 roku wszczęła śledztwo przeciwko Passerowi. Śledczy badali, czy swoją jazdą nie złamał niemieckiego kodeksu karnego, który zabrania kierowcom "poruszać się z niewłaściwą prędkością, w rażący sposób naruszać przepisów ruchu drogowego i zachowywać się lekkomyślnie". Za złamanie tego przepisu grozi kara grzywny lub maksymalnie dwa lata pozbawienia wolności.
Ostatecznie Radim Passer nie usłyszał żadnych zarzutów. Jak podała agencja DPA, niemieccy prokuratorzy uznali, że Czech nie złamał prawa, ponieważ "wybrał optymalny czas oraz warunki" do przeprowadzenia swojego testu. Niemieckie ministerstwo transportu w komunikacie przypomniało jednak, że krajowe prawo o ruchu drogowym stanowi, że "każdy uczestnik ruchu musi zachowywać się w taki sposób, aby nie wyrządzić szkody innym uczestnikom, nie stworzyć zagrożenia, nie utrudnić ruchu ani nie spowodować niedogodności większych, niż jest nieuniknione w danych okolicznościach".
Stawia to pod znakiem zapytania tezę Sebastiana Rossa, że w Niemczech w przeciwieństwie do Polski "jeszcze wolno" jeździć po autostradach z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę. Takie myślenie może być nie tylko niebezpieczne, ale i bardzo kosztowne, gdy przy takiej prędkości ktoś weźmie udział w wypadku.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.