"Lalka" po premierze. Reżyser Maciej Kawalski: była dla nas czymś rzadkim, cennym zdarzeniem
Maciej Kawalski o "Lalce". "Reakcja widzów nas absolutnie onieśmiela i zaszczyca"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Film "Lalka" w reżyserii Macieja Kawalskiego trafił 30 września do kin. - Reakcja widzów nas absolutnie onieśmiela i zaszczyca, bo jednak wszyscy znamy tę powieść, kochamy tę powieść - przyznał Maciej Kawalski na antenie TVN24.
Poinformował również, że "po pięciu dniach pierwszych dystrybucji ponad 600 tysięcy widzów zdecydowało się przyjść do kina". - Ponad 50 procent wszystkich biletów sprzedanych w kinach to są bilety sprzedane na "Lalkę". Piszą do nas ludzie - do producenta, do mnie, do aktorów - którzy wyszli do kina po raz pierwszy od 10 lat. (...) Włożyliśmy w ten film całe serce - powiedział reżyser.
Maciej Kawalski: wszyscy jesteśmy głodni jakiejś wyjątkowej szansy
Kawalski pytany o to, ile razy oglądał wyreżyserowany przez siebie film, przyznał, że robił to wiele razy. - Jest w tym coś magicznego, że autentycznie nigdy mi się nie znudził. Widziałem go tysiące razy na montażu, w trakcie postprodukcji dźwięku, w trakcie pracy nad ścieżką dźwiękową, nad efektami - wymieniał.
W "Lalce" Kawalskiego w rolę Ignacego Rzeckiego wcielił się Marek Kondrat. Jak przyznał reżyser, "dla Marka to było takie bardzo ciekawe domknięcie przez to, że jego ojciec grał w "Lalce" Wojciecha Hasa. Wystąpił tam w roli starego Szlangbauma, ojca Henryka.
- Był to również długi proces. Przepisywałem kilkukrotnie scenariusz po uwagach Marka, więc tak przyglądaliśmy się temu projektowi, czy on będzie dla nas tym miejscem. Marek wielokrotnie mówił, że już nie wróci do aktorstwa, więc ta "Lalka" też go zaskoczyła - wspominał Kawalski.
Ocenił dalej, że według niego "wszyscy jesteśmy głodni jakiejś wyjątkowej szansy, czegoś, co zdarza się nieczęsto". - "Lalka" była dla nas czymś rzadkim, cennym zdarzeniem, kiedy taki zespół może się spotkać, który nigdy nie spotkał się wcześniej - podkreślił.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Marcin Dorociński w roli Stanisława Wokulskiego. "Niebywały talent"
Kawalski dopytywany, kto jego zdaniem wyjątkowo błyszczy w filmie, zastrzegł, że "błyszczy absolutnie każdy". - Ale myślę, że ten błysk jest umożliwiony dzięki Marcinowi Dorocińskiemu. To jest nie do przecenienia, jak to jest trudne dla aktora nie schodzić z ekranu - mówił.
Marcin Dorociński na planie "Lalki"
Źródło zdjęcia: Materiały promocyjne Gigant Films
- Żeby nie zejść z ekranu przez ponad dwie godziny i być dalej magnetycznym i dalej mieć w sobie zakres, żeby odkryć kolejną twarz, żeby znowu nas czymś zaskoczyć i pozwolić lśnić innym aktorom w scenach ze sobą, to jest niebywały talent - podsumował.
Film "Lalka" w reżyserii Macieja Kawalskiego trafił do kin 30 września. Jednym z koproducentów "Lalki" jest TVN Warner Bros. Discovery - właściciel między innymi tvn24.pl.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.