Co wydarzyło się w Vegas, kończy się w sądzie. Turysta ukradł żywego flaminga, może trafić do więzienia

Turysta z Kanady, który po zakrapianej nocy w Las Vegas porwał z wybiegu żywego flaminga i zaniósł go do swojego pokoju, może zostać skazany nawet na cztery lata więzienia – podaje CNN. Mężczyzna w poniedziałek został uznany za winnego znęcania się nad zwierzęciem.
Kolaż zdjęć. Źródło: Shutterstock/LVMPD /Shutterstock
Mitchell Fairbar zameldował się w legendarnym hotelu Flamingo na początku marca tego roku. W czasie swojego pobytu nie stronił od alkoholu – jak później tłumaczył – jego nadmiar przyczynił się do sytuacji z 3 marca, przez którą może trafić do więzienia. Mężczyzna w nocy postanowił ukraść 27-letniego flaminga z wybiegu, z którego słynie hotel. Wszystko uwieczniły kamery. Na nagraniach odtworzonych podczas procesu widać, jak Fairbar trzyma flaminga w windzie i niesie go do swojego pokoju.
Zniknięcie ptaka szybko zauważyła ochrona, na miejsce wezwano policję. Peachy, bo tak się nazywa flaming, został szybko odnaleziony. Niestety, stwierdzono, że miał ślady krwi na piórach, obrażenia skrzydeł i brakuje mu kilku piór.
„Mitch był pijany. Mitch był głupi. Podjął złe decyzje”
Prokuratura stwierdziła, że Fairbarn umyślnie sprawił ptakowi ból fizyczny, zauważając, że na podłodze hotelu znaleziono pióra ptaka. Na nagraniu z hotelowej windy widać, jak flaming skrzeczy, gdy Fairbarn go trzymał. Peachy był też ciągnięty przez mężczyznę za nogi.
„Porwanie ptaka było głupie i wynikło z upojenia alkoholowego” – przyznał adwokat mężczyzny, Josh Tomsheck.
Podkreślał jednak, że jego klient nie miał zamiaru wyrządzić zwierzęciu krzywdy, co jest kluczowym elementem zarzutu przestępstwa.
Nie powinien był tego robić, nie powinien wchodzić do wybiegu, nie powinien dotykać ptaka, nie powinien zabierać Peachy’ego do środka. Prawda jest taka, że Mitch był pijany. Mitch był głupi. Podjął złe decyzje – powiedział Tomsheck.
Ława przysięgłych po wysłuchaniu obu stron procesu obradowała pięć godzin. Ostatecznie uznała Kanadyjczyka za winnego znęcania się nad zwierzętami zarówno w wymiarze przestępstwa, jak i wykroczenia.
Fairbarn pozostanie w areszcie domowym do czasu rozprawy wyznaczonej na 1 grudnia. Za przestępstwo grozi mu do czterech lat więzienia oraz ewentualnie kolejne sześć miesięcy za wykroczenie. Po ogłoszeniu wyroku, mężczyzna odmówił komentarza, opuszczając salę sądową wraz z żoną. Nie okazywał żadnych emocji.
Prokurator okręgowa Haley Willming przekazała, że mężczyzna otrzymał groźby śmierci po incydencie z flamingiem i nie mógł wyjechać z USA nawet mimo tego, że w trakcie oczekiwania na rozprawę zmarł jego ojciec. Prokuratorka skomentowała, że choć te wydarzenia są smutne, to „żadnego z nich by nie było, gdyby nie zrobił tego, co zrobił, gdyby nie podjął tych decyzji”.
Co z ptakiem?
CNN podaje, że Peachy po incydencie radzi sobie dobrze, ale jest bardziej niespokojny i nerwowy podczas badań.
Adwokat praw zwierząt z Nevady, John Waudby, komentując decyzję ławy przysięgłych stwierdził, że sprawiedliwości stało się zadość. Mam nadzieję, że to wyraźny sygnał dla tych, którzy chcieliby igrać z naszymi zwierzętami - w Nevadzie nie ujdzie wam to na sucho – powiedział przed salą sądową po wydaniu wyroku.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.