Rząd straszy obywateli Rosją? Wiceministra odpiera zarzuty. "Zagrożenie jest realne"
Donald Tusk w ubiegłym tygodniu ostrzegł w Sejmie, że późna jesień i zima mogą być najbardziej krytycznym okresem wojny rosyjsko-ukraińskiej od początku pełnoskalowej inwazji. M.in. po tych słowach część opinii publicznej zarzuciła rządowi, że straszy obywateli. Do sprawy odniosła się Sobkowiak-Czarnecka.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Nikt nie stara się straszyć, bo myślę, że w polityce to by było coś najgorszego, co można zrobić, czyli wprowadzać obywateli w stan zagrożenia, niepewności tylko po to, żeby zbijać punkty polityczne [...] Nawet jeśli komuś przechodzi przez myśl, że to jest nad wyraz informowanie, że premier za dużo mówi, to niech sobie przypomni rosyjską uzbrojoną rakietę, która wleciała nad nasze terytorium, rosyjskiego drona znalezionego w zeszłym tygodniu, podpaloną fabrykę dronów. To wszystko się dzieje — mówi wiceministra.
Czytaj nas częściej w Google
"To wszystko się dzieje"
Podkreśla, że nie są to hipotetyczne sytuacje. — To wszystko się dzieje i to z częstotliwością co kilku dni. My w MON widzimy przede wszystkim ten ruch przy granicy polsko-ukraińskiej i właściwie dziś była noc, że nasze myśliwce nie były poderwane, ale tak to właściwie każdej doby mamy poderwane myśliwce i operacje rosyjskie przy polskiej granicy — kontynuuje polityczka.
Sobkowiak-Czarnecka wskazuje, że martwi ją także to, że "to są ewidentnie efekty rosyjskiej dezinformacji". — To, co obserwujemy w sieci, to właśnie teksty o tym, że "polski rząd próbuje wywołać jakiś strach i straszyć Rosją, a tak naprawdę sami za tym stoją". No nie, zagrożenie jest realne — podkreśla.
Polacy są przygotowani na potencjalne zagrożenie? "Odpowiedzialność jest na rządzie"
Wiceministra odnosi się także do zarzutów, że rządzący nie przygotowują Polaków na realne zagrożenie. — Zawsze odpowiedzialność jest na rządzie i jeśli do kogoś nie trafiamy z komunikatem, to może powinniśmy formować komunikację w inny sposób — mówi.
Zwraca uwagę na poradnik bezpieczeństwa, który w zeszłym roku był rozsyłany do obywateli. — Trochę to zostało zmienione przez opozycję w jakieś heheszki i dziś, kiedy są pytania o to, jaka syrena co oznacza, to ta informacja jest w każdym polskim domu — dodaje Sobkowiak-Czarnecka.
Wiceministra apeluje o rozsądek
Wiceministra podkreśla, że Polacy, przygotowując się na potencjalne zagrożenie, powinni zachować rozsądek. — Polacy mówią: "zabezpieczamy sobie zapas jedzenia w domu, mamy zapas mąki i ryżu". Tylko jak nie będzie prądu, to ani mąka, ani ryż ci się nie przyda do niczego — tłumaczy.
Polityczka podkreśla, że przygotowując plecak bezpieczeństwa, należy pamiętać, by nie eksponować statusu materialnego i unikać w swoim ubiorze motywów militarnych.
Sobkowiak-Czarneca pytana była także o to, że Pałac Prezydencki nie uważa, że w obecnej sytuacji konieczne jest zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. — Jeżeli RBN ma znowu tak wyglądać, że mamy trzech czy czterech posłów Konfederacji, co do których wiarygodności nie ma pewności i nie wiadomo, czy to, co pojawia się na RBN, nie ląduje potem w Moskwie, to wolę spotkanie, jak to premiera Kosiniaka-Kamysza z prezydentem — stwierdza wiceministra. Podkreśla, że "w Polsce są ugrupowania, którym nie zależy, by Rosja nigdy się tu nie pojawiła".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.