Prądnik przestaje być pustym korytem. Ryby dostały nowe schronienie

Zarząd Zlewni w Krakowie, Stowarzyszenie Małopolska Ochrona Wód i Środowiska oraz m.in. wolontariusze firmy ABB odtwarzali w rzece Prądnik naturalne siedliska ryb, w tym głowacza białopłetwego i pstrąga potokowego.
Rzeka Prądnik/fot. Przemysław Błaszczyk /RMF MAXX
„Przywracamy funkcje, jakie rzeki powinny pełnić w środowisku”
Prace prowadzono w Parku Białoprądnickim. Do koryta rzeki trafiły żwir i kamienie różnych frakcji, które mają stworzyć rybom miejsca do schronienia, żerowania i rozmnażania.
Przywracamy nie tylko naturalny wygląd, ale też funkcje, jakie rzeki powinny pełnić w środowisku. To z pozoru proste działania, ale mamy nadzieję, że bardzo skuteczne – mówi Magdalena Słaboń z Wód Polskich – Zarządu Zlewni w Krakowie.
Na fragmencie tej rzeki w Parku Białoprądnickim ułożyliśmy ze żwiru i kamieni łachę, która ma być schronieniem oraz miejscem do rozrodu głowaczy, czy choćby pstrągów, ponieważ te ryby potrzebują kamieni, żeby móc się wytrzeć. Większość ryb nie może się wycierać w takim mule, jaki tu mieliśmy – przyznaje Paweł Chodkiewicz ze Stowarzyszenia Małopolska Ochrona Wód i Środowiska.
Naturalny filtr w korycie rzeki
Żwir i kamienie pełnią również funkcję naturalnego filtra. Między nimi żyją drobne organizmy i bezkręgowce uczestniczące w oczyszczaniu wody, a na warstwie żwiru zatrzymują się osady i zanieczyszczenia.
Zachodzą tam procesy, podczas których bakterie rozkładają zanieczyszczenia. Taki żwir działa trochę jak filtr w oczyszczalni ścieków, a przepływająca przez niego woda dodatkowo się natlenia – dodaje Chodkiewicz.
„W rzece zaczyna się coś dziać”
Do przeprowadzenia akcji wykorzystano grant w wysokości 5 tys. zł, zdobyty przez pracowników firmy ABB. Za te pieniądze udało się kupić i dostarczyć na miejsce trzy wywrotki żwiru oraz kamieni różnych frakcji. Materiał był następnie przewożony taczkami i ręcznie rozmieszczany w korycie rzeki.
Zdecydowaliśmy się na akcję na Prądniku, w miejscu, gdzie nie można dojechać ciężkim sprzętem. Wszystko trzeba było więc przetaszczyć ręcznie – mówi Paweł Wielicki, jeden z wolontariuszy firmy ABB.
Jak trzy wywrotki żwiru i kamieni mogą zmienić życie w rzece? Jak wyjaśnia Paweł Radwański, wędkarz i prezes koła Polskiego Związku Wędkarskiego Zwierzyniec, w rzece wówczas zaczyna się „coś dziać”.
Nie jest to już płaskie dno, po którym po prostu płynie woda. Ryby mają gdzie się zatrzymać i gdzie bytować. To bardzo ważne – tłumaczy Radwański.
Jakie ryby skorzystają na zmianach?
Jednym z gatunków, które mają skorzystać z nowych siedlisk, jest głowacz białopłetwy. To niewielka, trudna do zauważenia ryba.
Ma maksymalnie ok. 10 cm. Jest ciemna, ma marmurkowe, maskujące ubarwienie i bardzo trudno ją wypatrzeć. Kryje się przede wszystkim między dużymi kamieniami – mówi Tomasz Malec, prezes Stowarzyszenia Małopolska Ochrona Wód i Środowiska. Jak dodaje, pierwszy raz natrafił na głowacza w Prądniku dopiero w ubiegłym roku.
Słyszałem, że tutaj występuje, ale nigdy wcześniej nie widziałem go na własne oczy. Dopiero podczas badań udało się go wyłowić przy użyciu specjalistycznego sprzętu – wspomina.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.