7 października – dzień, którego Polska nie wybrała na święto niepodległości. Dlaczego?

Choć od lat świętujemy 11 listopada jako Narodowe Święto Niepodległości, historycy coraz częściej wskazują na inną, niemal zapomnianą datę. 7 października 1918 roku, po 123 latach niewoli, w „Monitorze Polskim” ukazała się Deklaracja Niepodległości Polski. Czy to właśnie ten dzień powinien być uznawany za prawdziwy moment odzyskania suwerenności przez nasz kraj?
Nz. od lewej: Józef Ostrowski, arcybiskup Aleksander Kakowski i książę Stanisław Lubomirski (źródło: CAF/Reprodukcja) /PAP
Deklaracja, która zmieniła wszystko
Mało kto pamięta, że już 7 października 1918 roku Rada Regencyjna ogłosiła Deklarację Niepodległości Polski. Za inicjatywą stał książę Zdzisław Lubomirski, członek Rady Regencyjnej – jedynego wówczas polskiego organu władzy uznawanego międzynarodowo.
W dokumencie, rozpoczynającym się słowami „Wielka godzina, na którą cały naród polski czekał z upragnieniem, już wybija”, Rada Regencyjna oficjalnie ogłosiła zerwanie wszelkich więzów z państwami zaborczymi.
Deklaracja miała realne skutki polityczne – rozpoczęto rozbrajanie wojsk okupacyjnych i przejmowanie struktur wojskowych przez Polską Siłę Zbrojną.
Książę Lubomirski – bohater w cieniu Piłsudskiego
W powszechnej świadomości odzyskanie niepodległości kojarzy się jednak głównie z postacią Józefa Piłsudskiego, Ignacego Paderewskiego czy Romana Dmowskiego. Tymczasem to właśnie książę Zdzisław Lubomirski odegrał kluczową rolę w procesie odbudowy polskiej państwowości. Jako prezydent Warszawy i członek Rady Regencyjnej, Lubomirski nie tylko dbał o sprawy samorządowe, ale także chronił rodaków przed poborem do armii zaborczych i aktywnie działał na rzecz powstania polskich struktur państwowych.
Rada Regencyjna – niedoceniony organ władzy
Rada Regencyjna, w skład której oprócz wspomnianego Lubomirskiego weszli arcybiskup Aleksander Kakowski i ziemianin Józef Ostrowski, była pierwszym uznanym na arenie międzynarodowej przedstawicielem polskiej władzy. To właśnie ten organ, korzystając z historycznego momentu upadku państw zaborczych, ogłosił niepodległość Polski i rozpoczął budowę nowoczesnego państwa.
11 listopada – data polityczna czy historyczna?
Rada Regencyjna, choć odegrała fundamentalną rolę w procesie odzyskiwania niepodległości, pozostała w cieniu. Jej działalność była często marginalizowana ze względu na fakt, że została powołana przez państwa zaborcze.
Nie powinno więc dziwić, że na datę święta niepodległości nie wybrano 7 października, a 11 listopada. To właśnie tego dnia 1918 - po powrocie z Magdeburga - przejął on władzę nad polskim wojskiem z rąk Rady Regencyjnej. Był to symboliczny moment, który z czasem zyskał polityczne znaczenie.
Warto też zaznaczyć, że 11 listopada symbolizuje również koniec I wojny światowej - tego dnia 1918 roku w lesie pod Compiegne we Francji podpisano rozejm pomiędzy państwami Ententy a Cesarstwem Niemieckim. Był to symboliczny koniec konfliktu, który przez cztery lata pochłonął miliony istnień i zmienił mapę Europy. To właśnie ten dzień uznawany jest za moment przełomowy nie tylko dla Polski, ale i dla całego kontynentu.
Dzień 11 listopada ustanowiono świętem państwowym dopiero w 1937 roku. Zrobiono to specjalną ustawą. Wcześniej rozważano także inne daty, jak choćby 3 maja – rocznicę uchwalenia Konstytucji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.