Windziarz. Historia ostatniego seryjnego mordercy ZSRR
Dmitrij Gridin urodził się 4 marca 1968 r. w Magnitogorsku. Jego ojciec był kierownikiem wydziału w Kombinacie Metalurgicznym w Magnitogorsku, znaną postacią w mieście. Dmitrij uczył się w najlepszej szkole, chodził do szkoły artystycznej, na zajęcia z boksu i szachów. Później rozpoczął studia w Instytucie Górniczo-Metalurgicznym w Magnitogorsku. Na drugim roku ożenił się; niedługo potem urodziła się córka. Młoda rodzina wydawała się wręcz idealna.
W rzeczywistości Gridin nie był jednak zadowolony z życia rodzinnego. Jak później przyznał podczas śledztwa, brakowało mu uwagi ze strony żony. Najwyraźniej dlatego zaczął jej szukać gdzie indziej.
Czytaj nas częściej w Google
Pierwszego ataku dokonał w czerwcu 1989 r. Wsiadł z dziewczyną do windy, zaatakował ją, poddusił i zaciągnął na dach. Niemal już rozebrał ofiarę, kiedy ta odzyskała przytomność i zaczęła się bronić. Napastnik wyciągnął nóż, zadał trzy ciosy i uciekł.
W czasach sowieckich dachy często służyły do suszenia prania. Gdy gwałciciel uciekł, na dach weszła kobieta z koszem mokrego prania. Zauważywszy zakrwawioną ofiarę Gridina, przewiązała jej rany czystą bielizną i wezwała pogotowie. Dziewczynę udało się uratować. Nie była jednak w stanie podać rysopisu napastnika — nie widziała jego twarzy.
Miesiąc później Magnitogorskiem wstrząsnęło cyniczne i pozbawione motywu morderstwo. W klatce schodowej jednego z bloków, na najwyższym piętrze, znaleziono 16-letnią dziewczynę. Była całkowicie rozebrana i uduszona. Późniejsza ekspertyza wykazała, że nie została zgwałcona.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.