Cztery miesiące w kostnicy. Prokuratura wreszcie wydała ciało Polki
Na początku czerwca Polka została znaleziona martwa w hostelu, który prowadziła w nadmorskim kurorcie w Montañita w Ekwadorze. Już następnego dnia John Reimberg, minister spraw wewnętrznych, ogłosił, że popełniła samobójstwo. Po interwencji Unii Europejskiej przeprowadzono jednak drugą sekcję. Dokonali jej biegli sądowi i lekarze z Guayaquil w obecności dwóch lekarzy sądowych wysłanych przez Sąd Najwyższy Argentyny jako niezależni obserwatorzy techniczni.
Wyniki powtórnej autopsji wskazały, że aktywistka została zamordowana. Wtedy ekwadorska prokuratura utajniła śledztwo.
"Celowe tworzenie barier"
Ciało Polki przez ponad cztery miesiące znajdowało się w kostnicy Centrum Medycyny Sądowej w Santa Elena. Jego wydania domagali się przedstawiciele CEPAM, organizacji specjalizującej się w obronie praw kobiet (w Ekwadorze każda gwałtowna śmierć musi być badana jako potencjalne kobietobójstwo, aby wykluczyć związek śmierci z płcią ofiary) oraz CDH (Stały Komitet na rzecz Obrony Praw Człowieka), które reprezentują rodzinę zmarłej aktywistki.
Pod koniec sierpnia ekwadorska prokuratura zgodziła się na wydanie ciała Silvy-Koniuszek, ale w ostatniej chwili wycofała się z powodu "braków w dokumentacji". CDH oskarżyło potem prokuraturę o "celowe tworzenie barier administracyjnych i prawnych, które utrudniły działania zespołu reprezentującego ofiarę".
W czwartek 15 października przed południem kilkanaście osób, głównie przyjaciele, sąsiedzi Polki z Montañita i działacze społeczni, spotkało się pod budynkiem prokuratury, by pożegnać Silvę-Koniuszek. Zebrali się wokół karawanu z ciałem Polki, modlili się i płakali.
Przemawiał m.in. Alfonso Ortiz z CDH, który stwierdził, że "to historyczny moment" dla wszystkich, którzy domagają się sprawiedliwości w jej sprawie.
– Minęło 125 dni, ale teraz rozpoczyna się droga, podczas której odkryjemy prawdę o tym, co naprawdę się wydarzyło – mówił Ortiz.
Karawan z ciałem Silvy-Koniuszek wyruszył do stołecznego Quito, skąd zwłoki zostaną przetransportowane do Polski. Postępowanie w sprawie śmierci aktywistki prowadzi prokuratura okręgowa w Olsztynie, niewykluczone więc, że w Polsce zostanie przeprowadzona jeszcze niezależna autopsja.
W Ekwadorze też cały czas toczy się postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Silvy-Koniuszek. Kilka dni po wszczęciu zostało ono utajnione, ale po naciskach dyplomatycznych ekwadorskie MSZ zgodziło się na współpracę ze stroną polską. Do tej pory ekwadorscy śledczy nie wskazali podejrzanych. Od miesięcy prokuratura nie odpowiada też na nasze pytania.
Nie zdążyła wyjechać
Monika Silva-Koniuszek nie tylko angażowała się w sprawy środowiskowe, ale od lat tropiła tzw. mafie gruntowe w Ekwadorze. Nielegalny obrót publicznymi terenami przez skorumpowanych urzędników to jedna z popularnych form prania pieniędzy przez kartele narkotykowe w Ekwadorze. Opisaliśmy to w reportażu "Komu mogło zależeć na śmierci Moniki Silvy-Koniuszek".
Nasz tekst szeroko cytowały wówczas ekwadorska prasa i telewizja. Ujawniliśmy, że przed śmiercią Polka dostawała pogróżki. Dlatego złożyła wniosek do ekwadorskiego MSW o ochronę, a na początku kwietnia zgłosiła się do ambasady USA w Quito.
Miała wówczas przekazać Amerykanom poufne dokumenty, które jej zdaniem miały stanowić dowód na powiązania rodzinnej firmy Daniela Noboi, prezydenta Ekwadoru, z narkobiznesem.
Rajskie wybrzeże Ekwadoru stało się w ostatnich latach przystanią dla światowych organizacji przestępczych. Z ekwadorskich portów wypływa 70 proc. kokainy produkowanej w Peru i Kolumbii, z czego najwięcej trafia do USA i Europy. Większość tras przemytu kontrolują gangi z Albanii, które współpracują zarówno z Los Choneros, jak i Los Lobos, dwoma lokalnymi gangami. A te z kolei rywalizują o rynki detaliczne w popularnych kurortach, jak Montañita, gdzie w sezonie roi się od młodych ludzi z całego świata. Rywalizacja jest krwawa.
W efekcie w 2025 r. Ekwador stał się czwartym najbardziej krwawym krajem na świecie według Globalnego Indeksu Przestępczości Zorganizowanej. A w nadmorskiej prowincji Santa Elena, gdzie mieszkała Silva-Koniuszek, tylko w latach 2020–2025 wskaźnik "zgonów z powodu przemocy" wzrósł o 1126 procent.
Od marca 2026 r. Polka powtarzała we wpisach w mediach społecznościowych, że kartele narkotykowe wyznaczyły cenę za jej głowę. Próbowała wyjechać z Ekwadoru. Nie zdążyła.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.