Rozłam w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Prezes reaguje
Paweł Buczkowski, Wirtualna Polska: Czy jest panu przykro, że sześcioro z ośmiorga członków rady fundacji zrezygnowało z zasiadania w niej po stanowisku zarządu w sprawie TK? A może uważa pan, że to oni mieli rację i popełnił pan błąd, zajmując tak jednoznacznie krytyczne stanowisko wobec wydarzeń w Trybunale?
Maciej Nowicki, prezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: Oczywiście, że jest mi przykro. Różnice merytoryczne pomiędzy zarządem i zespołem fundacji z jednej strony, a większą częścią członków rady fundacji rzeczywiście utrzymywały się od dłuższego czasu, ale one dotyczą tylko jednego pola: sposobów przywracania praworządności w Polsce. Zarządowy i zespołowy ogląd jest taki, że naszą rolą jest absolutna polityczna niezależność. I tak prowadziliśmy fundację i będziemy ją prowadzić w dalszym ciągu. W tym sensie, absolutnie uważamy, że to stanowisko było słuszne merytorycznie. Co więcej, uważam, że bardzo ważyliśmy w nim słowa. My nie powiedzieliśmy nawet, że nie ma podstawy prawnej zawieszenia prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Powiedzieliśmy, że podstawa prawna jest wątpliwa. I powtórzę to z całą mocą raz jeszcze: podstawa prawna jest wątpliwa. I to nie jest zdanie tylko Fundacji Helsińskiej. Milczeć w takiej dramatycznej sytuacji absolutnie nie mogliśmy. To jest nasza misja i to jest nasz moralny obowiązek.
Czy stanowisko zarządu było wcześniej konsultowane z radą fundacji, czy raczej takich rzeczy się nie robi?
My prowadziliśmy wielokrotnie generalne rozmowy na temat scenariuszy przywracania praworządności z radą. Natomiast stanowiska zarządu nie są z nią konsultowane i nigdy nie były. Jestem w zarządzie od 2011 r. i nigdy żadne stanowisko nie było konsultowane z radą. Zgodnie z ustawą fundacją kieruje i reprezentuje ją na zewnątrz zarząd oczywiście.
Pańskim zdaniem w tym momencie, po decyzji sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej o zawieszeniu wykonywania obowiązków przez Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochońskiego, oni nadal pozostają pełnoprawnymi prezesami i wiceprezesami Trybunału? Czy jest inaczej?
Moim zdaniem sytuacja jest wątpliwa i to jest właśnie największy dramat. Powiększa się niepewność prawna i chaos prawny. Obawiam się, że decyzje Zgromadzenia Ogólnego, kolejne składy Trybunału Konstytucyjnego mogą być kontestowane i to właśnie na gruncie prawnym. Ja nie wiem, czy to będą sądy ustanowione ustawą zgodnie z prawem unijnym i w rozumieniu prawa Unii Europejskiej i Rady Europy. Również w sytuacji konfliktu politycznego myślę, że powoływanie się na wątpliwe podstawy prawne tylko eskaluje konflikt i oddala nas od rozwiązania problemu i od sądu, który by rzeczywiście był sądem dla obywateli.
Zwołane przez sędzię Korwin-Piotrowską posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego to rzeczywiste Zgromadzenie Ogólne czy jakieś spotkanie towarzyskie, tak jak to określa druga strona sceny politycznej?
Przede wszystkim zależy od tego, czy będzie kworum i jak to kworum będzie liczone. Już pojawiły się głosy, że można kworum liczyć inaczej niż mówiono do tej pory jednogłośnie, bo do tej pory wszyscy zakładali, że oczywiście jest to 10 osób. Teraz słyszymy, że można inaczej policzyć kworum i uznać, że w obecnej sytuacji tych osób jest do kworum potrzebnych 8. Wydaje mi się, że to tylko powiększy wątpliwości prawne i decyzje tego zgromadzenia mogą być w przyszłości kwestionowane także na gruncie prawnym.
A według pana do kworum potrzeba ośmiu czy 10 osób?
Według mnie 10.
Fundacja apeluje o pewien rodzaj resetu konstytucyjnego. Co, państwa zdaniem, miałby on oznaczać? Jakie konkretne rozwiązania mogłyby tutaj wchodzić w grę?
Chodzi o to, żeby zmienić sposób wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Żeby zmniejszyć upolitycznienie tego sądu poprzez wymuszenie pewnego rodzaju zgody przy wyborze, czyli kwalifikowanej większości głosów. Jak również to, żeby nie cała władza wyboru sędziów zależała od Sejmu, tylko żeby to rozłożyć pomiędzy kilka organów, na przykład Sejm, Senat i Prezydenta. W ten sposób będzie można zmniejszyć potencjalną koncentrację sędziów, którzy są przynajmniej ideologicznie zgodni z opcją w danym momencie rządzącą. Ponadto, żeby przeciąć stan chaosu i wątpliwości prawnych co do Trybunału Konstytucyjnego, należałoby w tej sytuacji wyzerować ten skład i wybrać Trybunał ponownie oczywiście na kadencje, które by się różniły długością, żeby nie było koncentracji wszystkich sędziów wybranych przez władze, które są obecnie. Wydaje się, że jest to bardzo mało realistyczna droga. Ale z drugiej strony nie ma innej drogi. Obawiamy się, że te, które są w tej chwili proponowane, prowadzą tylko do eskalacji konfliktu i do tego, że Trybunał będzie nieuznawany przez bardzo duży segment społeczeństwa, część władz politycznych i jego rozkład będzie tak naprawdę postępował.
Co z radą fundacji? Będzie w jakiś sposób uzupełniana? Bo w tej chwili pozostają w niej dwie osoby.
Zgodnie ze statutem te osoby, które pozostają, będą kooptować członków Rady Fundacji, oczywiście mamy nadzieję, że w dialogu z zespołem Fundacji. Została z nami twórczyni Fundacji i wieloletnia szefowa Danuta Przywara i ona jako przewodnicząca Rady będzie kierować tym procesem. Członkiem Rady pozostał także prof. Ireneusz Kamiński.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.