ESPNRB Barkley, WR Smith among 5 Eagles ruled out for London game vs. JagsPunchPolice return recovered stolen cars, motorcycle to owners in KanoCNN TürkMASTERCHEF'TE ELEME ADAYI KİM OLDU? 9 Ekim MasterChef'te 5. eleme adayı kim seçildi?The Jerusalem PostGov't honors creators of NAZA, The True Story for challenging claims of Yuval Abraham's documentaryUOLOs segredos da megarreforma da residência de Putin no mar NegroVanguardAmaechi’s campaign in Rivers will be difficult if…, says WikeThe RegisterMicrosoft leans on open weight model from Chinese AI lab to challenge JevGuardian SportNew Zealand v Australia: Bledisloe Cup rugby union international – liveZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFPremium TimesComoros 0-2 Nigeria: Five key observations as Eguavoen begins Olympic race with Super FalconsSözcüErmenistan Başbakanı Paşinyan'ın Azerbaycan paylaşımı olay olduسكاي نيوز عربيةبعد حذف 130 مليون ناخب من القوائم.. "حركة الصراصير" تحتج
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 10, 2026

Rosjanie się wściekli. Nie narzekają jednak na ukraińskie drony

Translate

8 października ukraińskie drony pokonały około 2,5 tys. km, by zadać dotkliwy cios. Cel? Największa w Rosji rafineria ropy naftowej w Omsku, należąca do rosyjskiego przedsiębiorstwa petrochemicznego Gazpromnieft. To zakład, który jest w stanie przetworzyć do 22 mln ton ropy rocznie.

Kolejne celne uderzenia Ukraińców mogą znów pogłębić i tak trudną już sytuację na wewnętrznym rynku paliw w Rosji. A to kwestia, na którą tzw. "zwykli obywatele" nie pozostają obojętni.

Rosja. Narzekają na braki paliwa, limity nawet 20 litrów

- Moja przyjaciółka, która mieszka w Kraju Krasnodarskim, nie narzeka na ukraińskie naloty, tylko na brak paliwa. Najbardziej irytują ją ogromne kolejki aut, które tworzą się na stacjach - mówi Interii Aleks, Rosjanin, który jeszcze przed inwazją jego ojczystego kraju na Ukrainę zamieszkał w Polsce.

- Kiedy rozmawiamy, w zasadzie bagatelizuje zagrożenie spowodowane ukraińskimi dronami. Syreny alarmowe wyją, ale w zasadzie mało kto się tym przejmuje. Najbardziej przeszkadza jej to, że nie może normalnie zatankować auta - słyszymy.

Docieramy też do Poliny, z pochodzenia Białorusinki, która wraz z chłopakiem Rosjaninem od lat mieszka w Moskwie. Jej także doskwiera ten sam problem.

Opowiada, jak w rosyjskiej stolicy dochodziło do racjonowania paliw. Bywały dni, że na stacjach benzynowych ustawiały się ogromne kolejki. W jednej z nich Polina czekała ponad cztery godziny, by zatankować jedynie 20 litrów benzyny.

Pierwsza fala kryzysu rozpoczęła się w czerwcu. To wtedy, jak podawał Reuters, na części stacji w południowej Moskwie limit wynosił 20 l benzyny i 40 l diesla. To wtedy Polina nie zatankowała więcej. Ale jak opowiada, sytuacja powtarzała się w późniejszym czasie.

Rosyjskie rafinerie wstrzymują prace. Rekordowe spadki

Od lata sytuacja na wewnętrznym rynku w Rosji przypomina sinusoidę. Poprawia się, a potem nadchodzą kolejne fale niedoborów.

Ukraińcy atakują przemysł paliwowy, a Rosjanie złorzeczą na stacjach. Jak opisywały rosyjskie niezależne media, we wrześniu osiem rafinerii ropy naftowej wstrzymało prace z powodu ukraińskich nalotów.

Według Rystad Energy, norweskiej firmy zajmującej się analizą rynku energii, wolumen rafinacji ropy naftowej w Rosji spadł do najniższych w ciągu dwóch dekad - około 4 mln baryłek dziennie.

Jak wskazano, to o jedną trzecią poniżej normy sezonowej.

- W październiku ataki wyhamowały pod względem liczbowym - odnotowano dotąd trzy uderzenia na rafinerie w Wołgogradzie, Baszkirii oraz Omsku. Mimo to moce rafineryjne w Rosji są wciąż znacznie ograniczone, a około 30 proc. z nich pozostaje wyłączonych z użytku - mówi Interii Filip Rudnik, specjalista ds. Rosji z Ośrodka Studiów Wschodnich.

- Nie ma jednak zagrożenia ogólnego deficytu, choć lokalnie mogą pojawiać się niedobory. Tak było niedawno w obwodach niżnonowogrodzkim czy swierdłowskim, gdzie stacje narzekały na brak benzyny z powodu priorytetyzacji dostaw do innych regionów - dodaje.

Długa kolejka samochodów oczekujących na wjazd na stację benzynową przy szerokiej, miejskiej arterii, wokół zabudowa wielorodzinna i widoczne billboardy reklamowe.

Petersburg, kolejka na stacji paliwTIMUR KASUMOVAFP


Deficyt paliwa. Kolejka na ponad 100 samochodów

Niezależny "The Moscow Times" opisywał, jak w położonym na południowy zachód od Moskwy, liczącym ponad 300 tys. mieszkańców mieście Kaługa pod koniec września 40 proc. stacji benzynowych zostało czasowo zamkniętych, a do tych działających ustawiały się kolejki na ponad 100 samochodów.

- Należy rozróżnić sytuację stacji należących do wielkich koncernów paliwowych, takich jak Łukoil, Gazprom Nieft czy Rosnieft, od stacji niezależnych. Koncerny mają własny surowiec i zakłady przetwórcze, natomiast stacje niezależne muszą kupować paliwo na giełdzie. Gdy paliwa na rynku było mniej, stało się ono droższe, a marża detaliczna stacji niezależnych drastycznie spadła. W efekcie zakupy drogiego paliwa i sprzedaż ze stratą stały się dla nich po prostu nieopłacalne - mówi ekspert.

Do tego dochodzą fizyczne braki w konkretnych magazynach.

Jednak zdaniem eksperta z OSW, sytuacja na rosyjskim rynku paliwowym uległa obecnie pewnej stabilizacji.

- Nastąpiło to po wprowadzeniu zakazu eksportu oleju napędowego oraz po spadku ogólnego zapotrzebowania na paliwa, w tym benzynę, co jest naturalnym zjawiskiem po zakończeniu sezonu urlopowego w Rosji - mówi Interii Filip Rudnik.

Choć w związku z kolejnymi atakami, jak ten najnowszy w Omsku, wspominana stabilizacja może okazać się niezwykle krucha.

- Kluczowa dla konsumenta indywidualnego jest benzyna, ponieważ około 90 proc. rynku samochodowego w Rosji stanowią pojazdy z silnikami benzynowymi. Ceny benzyny wciąż rosną i wyprzedzają ogólne tempo inflacji. Nie są to już jednak tak skokowe wzrosty, jak latem, podczas szczytu ataków na rosyjskie rafinerie - tłumaczy.

Ukraina doprowadziła do bezprecedensowego zwrotu

Filip Rudnik przyznaje jednak, że strategia Ukraińców doprowadziła do sytuacji bez precedensu. Na rosyjskim rynku paliw w ostatnim czasie nastąpił zwrot. Rosja, która zarabiała na eksporcie surowca, w obliczu ukraińskich uderzeń zaczęła go importować.

- Nie tylko z tradycyjnego kierunku, czyli z Białorusi, która jest bardzo ważnym dostawcą benzyny, ale również drogą morską z Indii. Co więcej, w Rosji zmieniono nawet prawo, które umożliwiło dotowanie importu - wskazuje Rudnik.

Ceny detaliczne paliw w Rosji nie są rynkowe. Jak wyjaśnia specjalista, utrzymują się dzięki subwencjom z budżetu państwa przekazywanym koncernom paliwowym.

- Subsydia te mają rekompensować brak eksportu i zachęcać firmy do pozostawiania paliwa w kraju. Analogiczny mechanizm zastosowano wobec paliwa importowanego - wyjaśnia specjalista.

Rząd sztucznie zaniża ceny, próbując zagwarantować obywatelom możliwość tankowania samochodów.

- Przy rekordowo wysokich światowych marżach rafineryjnych rosyjski budżet musi dopłacać koncernom coraz większe kwoty. W sierpniu i wrześniu dopłaty te pochłonęły niemal połowę dochodów budżetowych ze sprzedaży ropy i gazu. Jest to ogromne obciążenie dla budżetu państwa w sytuacji rosnącego deficytu, gdy każdy rubel jest na wagę złota. Rosjanie decydują się na to, ponieważ kwestia cen paliw jest w społeczeństwie niezwykle wrażliwa - podsumowuje.

Wielu Rosjan obawia się dziś bardziej pustego baku niż syren ostrzegających przed nadciągającym ukraińskim atakiem. Choć paradoksalnie, to pierwsze jest ścisłym następstwem drugiego.

Jolanta Kamińska-Samolej 

"Polityczny WF": Polacy mają dość. Koniec z nowymi dopłatami od rządu?INTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.