Hakerzy zaatakowali supermarkety w Europie. Zamrażarki pokazały 50 stopni
O problemach poinformował m.in. fiński nadawca publiczny Yle. W kilku niewielkich sklepach sieci K-Market doszło do zakłóceń w funkcjonowaniu urządzeń chłodniczych. Operator sklepów, firma Kesko, nie wyklucza ingerencji z zewnątrz, ale na razie nie potwierdził, że przyczyną był cyberatak.
Podobne incydenty odnotowano w innych państwach Europy. Problemy zgłaszały sklepy w Szwecji, Belgii, Luksemburgu i Estonii. Reuters informował również o zakłóceniach w irlandzkich placówkach SuperValu.
ZOBACZ: Hakerzy uderzyli w AfD. Wykradziono ponad 400 tys. wiadomości
W Szwecji problemy z chłodzeniem wystąpiły w sześciu sklepach sieci Coop. Incydent odnotowano także w placówce ICA Kvantum w Sjöbo. Tam urządzenia miały zostać zdalnie przestawione na temperaturę 50 stopni Celsjusza. Pracownicy musieli usunąć ze sprzedaży część produktów.
W Belgii zakłócenia dotknęły m.in. kilkadziesiąt sklepów Delhaize oraz 15 placówek Carrefour. Problemy zgłosiło również pięć sklepów Spar. W Estonii cyberatak potwierdzono w jednym sklepie sieci Selver.
Komisja Europejska reaguje. "Celowa próba zakłócenia"
Do sprawy odniósł się również unijny komisarz ds. rolnictwa i żywności Christophe Hansen. W poniedziałek ocenił, że cyberataki na systemy chłodnicze supermarketów w państwach UE są "celową próbą zakłócenia" unijnych dostaw żywności i podważenia zaufania konsumentów do ich bezpieczeństwa.
"Bezpieczeństwo żywnościowe nie jest obecnie zagrożone, ale marnowanie żywności i wpływ na przedsiębiorstwa są realne - zaznaczył komisarz.
Jego zdaniem incydenty należy rozpatrywać nie tylko w kontekście strat ponoszonych przez poszczególne sklepy. Istotne jest również ich oddziaływanie na zaufanie konsumentów do europejskiego systemu dostaw żywności.
Hakerzy zmieniali ustawienia lodówek. Duże straty
Atakujący mieli uzyskiwać zdalny dostęp do systemów sterujących urządzeniami chłodniczymi. Następnie zmieniali ich ustawienia, doprowadzając do wzrostu temperatury w lodówkach i zamrażarkach. W belgijskich sklepach urządzenia przełączano m.in. w tryb rozmrażania.
Konsekwencje były odczuwalne dla właścicieli sklepów i klientów. Część produktów świeżych i mrożonych nie nadawała się już do sprzedaży.
ZOBACZ: Hakerzy uderzyli w największą giełdę kryptowalut. Atak jest bezprecedensowy
Jednym z przykładów jest belgijska firma rzeźnicza De Laet & Van Haver. Jej właściciel Luc De Laet poinformował Reutersa, że po przyjeździe do sklepu w Hove zastał urządzenia chłodnicze, w których temperatura wzrosła do 18 stopni Celsjusza. Straty oszacował na około 15 tys. euro.
Nie wszędzie skutki były równie poważne. W Estonii reakcja na incydent nastąpiła w ciągu około 10 minut. Dzięki temu udało się uniknąć większych strat.
To nie pierwszy taki atak. Wcześniej ucierpiały sklepy we Francji
Obecne wydarzenia przypominają cyberataki, do których doszło w październiku we Francji. Tam problem miał znacznie większą skalę. Według informacji przekazanych przez ministra finansów Rolanda Lescure'a zakłócenia dotknęły około 700 z 10 tys. supermarketów.
W urządzeniach chłodniczych temperatura wzrastała nawet do 50 stopni Celsjusza. Systemy pozostawały w takim stanie przez około sześć godzin, co doprowadziło do konieczności wyrzucenia dużych ilości żywności.
Problemy zgłaszały m.in. sieci Intermarché, Carrefour, E.Leclerc, Monoprix oraz Coopérative U. Francuska agencja ds. cyberbezpieczeństwa ANSSI ostrzegała wówczas przed dalszymi atakami. Zalecała m.in. zabezpieczenie połączeń internetowych, aktualizację oprogramowania i zmianę haseł.
Jak hakerzy przejmują kontrolę nad urządzeniami?
Nowoczesne sklepy korzystają z cyfrowych systemów zarządzania chłodzeniem. Dzięki połączeniu z internetem pracownicy i serwisanci mogą zdalnie monitorować temperaturę, wykrywać awarie i zmieniać ustawienia urządzeń.
Takie rozwiązania ułatwiają zarządzanie sklepami, ale mogą również stanowić zagrożenie, jeśli nie są odpowiednio zabezpieczone.
W przypadku wcześniejszych ataków we Francji eksperci wskazywali na podatności w starszych urządzeniach sterujących produkowanych przez duńską firmę Danfoss oraz amerykańską Copeland. Część kontrolerów była dostępna bezpośrednio z publicznego internetu, a niektóre urządzenia nie otrzymywały już aktualizacji bezpieczeństwa.
ZOBACZ: Hakerzy polują na smartfony. Podszywają się pod ukraińską armię
W najnowszym przypadku w Estonii producent technologii chłodniczej Kitman Coldtech poinformował, że atakujący uzyskali dostęp do komputera kontrolującego starszy system Danfoss i zmienili ustawienia temperatury. Nie ma jednak potwierdzenia, że we wszystkich państwach wykorzystano dokładnie tę samą metodę.
Na razie nie ustalono, kto odpowiada za cyberataki. Żadna grupa hakerska nie przyznała się publicznie do ich przeprowadzenia. Nie ma również dowodów potwierdzających udział Rosji lub innego państwa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.