Seks przed Dworcem Centralnym. Znamy nowe szczegóły ws. nagrania
– To, co się stało, jest naprawdę obrzydliwe i uważam, że policja z całą stanowczością powinna tych osób szukać, a następnie przykładnie je ukarać – mówi w rozmowie z WP pani Barbara (imię zmienione), która prowadzi sklep przy Alejach Jerozolimskich w Warszawie. To mniej więcej przed jej punktem handlowym nagrano wiralowy film, który od blisko doby podbija sieci społecznościowe w Polsce. Widać na nim kobietę i mężczyznę, którzy uprawiają seks na chodniku, pomiędzy spacerującymi ludźmi.
– Dziś rano ktoś mi ten film wysłał. Gdy zobaczyłam, że to się działo przed naszym sklepem, to mocno się zniesmaczyłam. Ludzie to nie zwierzęta, by robić takie rzeczy publicznie. Postanowiłam sprawdzić, kiedy ten incydent mógł mieć miejsce – tłumaczy Warszawianka.
W tym celu nasza rozmówczyni wraz z ochroną budynku przy Alejach Jerozolimskich 61 przejrzała zapis monitoringu z ostatnich dni. Gorszące sceny, jakie działy się przed kamienicą, odnaleźli bardzo szybko.
– Ja myślałam, że ci ludzie robili to w środku nocy. Tymczasem wszystko działo się w ostatnią niedzielę o godz. 19.33. O takiej porze na ulicach jest jeszcze pełno ludzi, w tym rodziny z dziećmi. Zgorszenie wywołali więc spore – mówi pani Barbara.
Dodaje, że para, którą nagrano podczas zbliżenia na ulicy, na pewno wcześniej się znała. Na monitoringu widać, że ludzie ci wcześniej razem weszli do pobliskiego sklepu Żabka, zrobili w nim zakupy i po kilku minutach wyszli, niosąc w rękach siatki. Według relacji kobiety, w pewnej chwili mężczyzna odłożył siatki pod ścianę budynku i zaczął załatwiać potrzebę fizjologiczną na donicę stojącą przy ulicy.
– Ledwo skończył, a ta jego towarzyszka go "zaatakowała". To, co robili na ulicy, trwało jakiś czas. Po wszystkim odeszli, trzymając się za ręce w kierunku Novotelu. Jestem całą sprawą oburzona. Nie tylko zresztą ja. Dlatego zapraszam do naszej kamienicy policję. Nasze nagrania są bardzo dokładne, kolorowe i szczegółowo widać na nich twarze tych osób, które uprawiały seks na chodniku – dodaje.
To nie był obcokrajowiec
Nasza rozmówczyni uważa, że całe zdarzenie niemal na pewno nie było internetową "ustawką" spreparowaną na potrzeby wzbudzenia sensacji i zasięgów sieci. – To nie było udawane. Świadczą o tym szczegóły przebiegu tego zdarzenia, które warto jednak przemilczeć – mówi.
Pani Barbara zapewnia też, że wbrew przekonaniu wielu komentujących, mężczyzna nagrany in flagranti w Alejach Jerozolimskich raczej nie jest imigrantem spoza Europy. Przekonuje, że na nagraniu dostępnym w sieci ten mężczyzna ma nisko zaciągnięty na twarz kaptur, stąd tworzy się złudzenie optyczne, że ma śniadą twarz. – Tak naprawdę i ten mężczyzna, i ta kobieta to biali ludzie – mówi.
Policjanci: znamy nagranie, staramy się ustalić, kim są nagrane na ulicy osoby
Wirtualna Polska spytała w biurze prasowym Komendy Stołecznej Policji w Warszawie o to, czy policjanci znają nagranie oraz czy podjęli już próbę ustalenia osób widocznych na filmie.
Osoby uprawiające seks na ulicy łamią bowiem prawo. Nieobyczajne zachowanie to co prawda nie przestępstwo, a jedynie wykroczenie, ale Kodeks wykroczeń przewiduje za taki czyn karę grzywny do 1,5 tys. zł lub nawet karę aresztu do 30 dni.
– Prowadzimy działania w sprawie nieobyczajnego zachowania – przekazali nam policjanci z Warszawy-Śródmieścia.
– Film zamieszczony w mediach społecznościowych dotyczy zdarzenia, które miało miejsce w warszawskim Śródmieściu. W związku z tym sprawą zajmują się policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I. Funkcjonariusze prowadzą czynności w kierunku art. 140 kodeksu wykroczeń, tj. nieobyczajny wybryk – dodali.
Ze względu na nieodpowiedni i intymny charakter zarejestrowanych scen zdecydowaliśmy o niepublikowaniu materiału wideo.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.