Polska na ratunek wschodniej flance? Błaszczak: Nie miejmy złudzeń

Sytuacja na granicy estońsko-rosyjskiej i rosnące obawy przed prowokacjami ze strony Moskwy ponownie otworzyły dyskusję o natowskim artykule 5. i roli Polski w obronie państw bałtyckich. Były szef MON Mariusz Błaszczak w programie "Tłit" WP odniósł się do krytyki ze strony obecnego kierownictwa resortu obrony, która pojawiła się po głośnym wywiadzie w jednej z rozgłośni.
Władysław Kosiniak-Kamysz zarzucił politykowi PiS podważanie solidarności wewnątrz NATO po jego wcześniejszych słowach w Radiu ZET. Błaszczak stanowczo odrzucił te oskarżenia.
– Zarzut jest nieprawdziwy. Wynika on ze złej woli ministra Kosiniaka-Kamysza i z tego, że nie realizuje programu przygotowanego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości wzmacniania polskiego wojska – powiedział Błaszczak. Jak dodał, jego słowa "zostały wyjęte z kontekstu, żeby stworzyć pole ataku".
Burza po słowach Błaszczaka. Poseł PiS odpiera zarzuty
Tomasz Żółciak zapytał wprost, jak Polska powinna zareagować w przypadku ewentualnej agresji Rosji na Estonię.
– Przede wszystkim wtedy odpowiadamy zgodnie z Traktatem Północnoatlantyckim, odpowiadamy na wniosek Estonii, ale odpowiada cały Sojusz Północnoatlantycki. Nie miejmy złudzeń, że sami jesteśmy w stanie. Jeszcze nie jesteśmy. Może kiedyś będziemy Stanami Zjednoczonymi i być może wtedy taką rolę byśmy przyjęli jako mocarstwo globalne – stwierdził były szef MON.
Dopytywany, czy jako minister obrony narodowej byłby skłonny do udziału w szerszej interwencji, odpowiedział, że "to zależy od kontekstu". – Zresztą proszę zwrócić uwagę, że kiedy byłem ministrem obrony narodowej, to Sojusz Północnoatlantycki na wschodniej flance NATO był najsilniejszy w historii, a więc ze słów można zrobić jakąś zbitkę, można je wykorzystać do ataku. Czyny, nie słowa – wskazał.
Stanowcza deklaracja: "Tylko Amerykanie"
Poseł PiS podkreślał także, że kluczowa dla bezpieczeństwa regionu jest stała obecność wojsk amerykańskich, a nie przesuwanie sił wewnątrz wschodniej flanki.
– Żeby wzmocnić wschodnią flankę Sojuszu Północnoatlantyckiego, trzeba się starać o to, aby w naszej części Europy stacjonowały wojska państw naszych sojuszników z Zachodu, bo przecież przesunięcie sił na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego niewiele zmieni albo w zasadzie nic nie zmieni, bo przesunięcie w jedno miejsce odsłoni inne miejsca – tłumaczył.
Pytany o wysyłanie niemieckich oddziałów do państw bałtyckich, Błaszczak podkreślił rolę wojsk USA. – Ja się cieszę z tego, że w Polsce stacjonują wojska amerykańskie, a nie niemieckie, bo Amerykanie, jedynie Amerykanie, stanowią realny argument w polityce odstraszania Rosji. Stąd ten Fort Trump niezwykle ważny – oznajmił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.