"Kupił sobie Kraków". Łukasz Gibała odpowiada Jackowi Majchrowskiemu
Łukasz Gibała wygrał w niedzielę drugą turę przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie. Zdobył 62,12 proc. głosów, Monika Piątkowska 37,88 proc. — wynika z danych ze wszystkich obwodów głosowania opublikowanych na stronie Państwowej Komisji Wyborczej. Na Gibałę, założyciela stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, zagłosowały w niedzielę 161,184 osoby, a na popieraną przez KO i PSL senator Piątkowską 98,306 osób. Frekwencja wyniosła 44,27 proc.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Co powiedział Jacek Majchrowski?
Głos po zwycięstwie Gibały zabrał w niedzielę prof. Jacek Majchrowski, były wieloletni prezydent Krakowa i jeden z sojuszników Piątkowskiej. Jego zdaniem Gibała "kupił sobie Kraków". — Jeżeli ktoś wiele milionów złotych przez wiele lat ładuje w to, żeby zostać prezydentem, a w końcu nawet płaci za to referendum, które się odbyło, no to jak to inaczej nazwać? — mówił na antenie TVN24.
Łukasz Gibała odpowiada na krytykę
O słowa Majchrowskiego Gibała pytany był w poniedziałek. — Odpowiem równie zdecydowanie i mocno: Krakowianie nie dali się kupić, bo to druga strona próbowała ich kupić. Przyjeżdżali politycy warszawscy, obiecywali metro, pieniądze na stadiony piłkarskie, setki milionów na różnego rodzaju drogi i inwestycje, ale Krakowianie nie dali się kupić i bardzo dobrze, że wybrali inną opcję — powiedział w rozmowie z TVN24.
Przeczytaj również:
- Jacek Majchrowski ostro po wyborach w Krakowie. "Nie ma co sprzątać"
- Andrzej Duda stanowczo o rozłamie w PiS: nie podoba mi się
- Kraków pokazał, że można odwołać prezydenta. Teraz czas na dwa kolejne miasta
Data utworzenia:
Dodaj jako źródło w GoogleObserwuj nas w Google News
4501
1
1
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.