Po zabójstwie dziennikarza miał znaleźć się na marginesie. Książę wciąż na salonach

Po ośmiu latach od zabójstwa saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszudżdżiego nie ma śladu ochłodzenia stosunków między Arabią Saudyjską a USA. Choć według amerykańskiego wywiadu operację zabójstwa zatwierdził faktyczny władca Arabii Saudyjskiej Mohammed bin Salman, Donald Trump spotyka się z księciem koronnym i podpisuje porozumienia.
Mohammed bin Salman i Dżamal Chaszukdżi /AFP/East News
Chaszukdżi przez lata pozostawał blisko saudyjskiego establishmentu. Relacjonował m.in. wojnę w Afganistanie i działalność Osamy bin Ladena, kierował saudyjskimi gazetami i nie był przeciwnikiem monarchii.
Z czasem coraz krytyczniej oceniał jednak kierunek, w którym kraj prowadził mianowany następcą tronu Mohammed bin Salman, a zwłaszcza ograniczanie swobody wypowiedzi i represje wobec jego krytyków. W tym w 2017 r. Chaszukdżi uciekł do USA, gdzie na łamach dziennika „Washington Post” publicznie krytykował politykę faktycznego władcy królestwa. CNN twierdzi, że władze w Rijadzie planowały zwabić go z powrotem do Arabii Saudyjskiej.
2 października 2018 r. 59-letni dziennikarz wszedł do saudyjskiego konsulatu w Stambule, aby załatwić dokumenty potrzebne do ślubu i nigdy z niego nie wyszedł. Kilka dni później tureckie władze poinformowały, że został tam zabity przez grupę Saudyjczyków, którzy w tym celu przylecieli do Stambułu.
Dziennikarz rozczłonkowany
Jak wykazało późniejsze dochodzenie specjalnej sprawozdawczyni ONZ Agnes Callamard, istnieją wiarygodne dowody na to, że doszło do zaplanowanego zabójstwa, za które odpowiedzialne było państwo saudyjskie. Według ustaleń śledztwa ciało Chaszukdżiego zostało rozczłonkowane i usunięte z konsulatu. Szczątków nigdy nie odnaleziono.
Zabójstwo nastąpiło w okresie szybkiej koncentracji władzy w rękach bin Salmana. Po mianowaniu go następcą tronu ograniczona została autonomia instytucji i ośrodków władzy, które wcześniej znajdowały się pod kontrolą różnych członków dynastii Saudów.
Również w 2018 r. w hotelu Ritz-Carlton w Rijadzie zatrzymano ponad 300 książąt, wysokich urzędników i biznesmenów. Luksusowy hotel na kilka miesięcy stał się miejscem internowania saudyjskiej elity, a część zatrzymanych odzyskała wolność dopiero po przekazaniu państwu m.in. pieniędzy, nieruchomości i udziałów. Według władz w ramach zawartych wówczas ugód przejęto aktywa warte ponad 100 mld dolarów.
W tym kontekście zabójstwo Chaszukdżiego można postrzegać jako element szerszej kampanii wymierzonej w krytyków władz. Dziennikarz nie był przywódcą zorganizowanej opozycji, lecz byłym przedstawicielem establishmentu, który zyskał możliwość krytykowania następcy tronu z Waszyngtonu. „Washington Post” wskazywał, że właśnie związki z saudyjskimi elitami mogły czynić jego krytykę szczególnie kłopotliwą dla władz.
Jak śmierć dziennikarza komentowały saudyjskie władze?
Rijad początkowo twierdził, że Chaszukdżi opuścił konsulat, później - że dziennikarz zginął, ale zabójstwo było operacją przeprowadzoną bez wiedzy następcy tronu. W 2019 r. saudyjski sąd skazał pięciu oskarżonych na śmierć, a trzech na kary więzienia. Po ogłoszeniu przez synów Chaszukdżiego, że przebaczają sprawcom, wyroki śmierci zamieniono im na 20 lat więzienia; pozostali skazani otrzymali kary od siedmiu do 10 lat więzienia. Organizacja Human Rights Watch oceniła, że proces nie był przejrzysty i nie doprowadził do rozliczenia osób na najwyższych szczeblach władzy.
W tym samym roku w rozmowie z dziennikarzami programu „Frontline” książę koronny po raz pierwszy skomentował sprawę. To zdarzyło się podczas moich rządów. Biorę wszelką odpowiedzialność za to, bo to zdarzyło się za moich rządów - powiedział książę. Salman powiedział także, że nie miał wiedzy o całej operacji. Zapytany, jak to w ogóle możliwe, odpowiedział: Mamy 20 milionów ludzi. Mamy 3 miliony urzędników.
W 2021 r. amerykański wywiad opublikował ocenę, według której bin Salman zatwierdził operację mającą na celu schwytanie lub zabicie Chaszukdżiego. Podkreślono, że następca tronu sprawuje kontrolę nad saudyjskimi służbami, a udział w operacji wziął jego bliski doradca i członkowie osobistej ochrony. Według wywiadu od 2017 r. bin Salman sprawował tak daleko idącą kontrolę nad aparatem bezpieczeństwa, że przeprowadzenie podobnej operacji bez jego zgody było wysoce nieprawdopodobne.
Trump: Takie rzeczy się zdarzają
W ósmą rocznicę śmierci Chaszukdżiego założona przez niego organizacja Democracy for the Arab World Now (DAWN) zamierza zorganizować protest przed ambasadą Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie. Zaapelowała też do Kongresu o zablokowanie trzech porozumień z Rijadem: sprzedaży 10 tys. zestawów bomb kierowanych za 5 mld dolarów, sprzedaży 48 myśliwców F-35 za 24,3 mld dolarów oraz umowy o cywilnej współpracy nuklearnej.
Sprawa Chaszukdżiego nie doprowadziła ostatecznie do trwałego zerwania bliskich relacji Waszyngtonu z Rijadem. W listopadzie 2025 r., podczas wizyty bin Salmana w Białym Domu, prezydent Donald Trump na pytanie o zabójstwo Chaszukdżiego odpowiedział, że „takie rzeczy się zdarzają”, następca tronu „nic o tym nie wiedział”, a o samym dziennikarzu powiedział, że „wiele osób go nie lubiło”. Rok później administracja USA rozwija współpracę wojskową i nuklearną z królestwem. DAWN ocenia, że kontrast między ustaleniami amerykańskiego wywiadu a obecnymi stosunkami USA z Rijadem pozostaje symbolem braku rozliczenia zabójstwa jej założyciela.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.