Nowy właściciel TVN zaczyna zmiany. Co słychać na Wiertniczej?
- Skydance, nowy właściciel TVN, zapowiedział pięć dni pracy w biurze. Zasada ma objąć całą grupę, także TVN, ale termin dla Polski nie jest znany.
- Program dobrowolnych odejść ominie Polskę. Jak ustalił money.pl, koncern oferuje odprawy pracownikom w innych krajach, ale nie w TVN.
- Na Wiertniczej nie ma paniki. Rozmówcy Wirtualnej Polski mówią, że skupiają się na pracy i nie myślą o odejściu ze stacji.
Nowy właściciel TVN zapowiedział powrót do pracy w biurze przez pięć dni w tygodniu. Program dobrowolnych odejść, który rusza w koncernie, ma jednak ominąć Polskę. Wirtualna Polska zapytała na korytarzach przy Wiertniczej, jak pracownicy przyjmują te zmiany. — Na ten moment: brak emocji w tej kwestii — słyszymy.
Transakcja doszła do skutku 6 października, po wielu miesiącach batalii z regulatorami i sądami. Grupa Warner Bros. Discovery, do której należy TVN, trafiła do koncernu Paramount Skydance, działającego dziś pod nazwą Skydance. W poniedziałek szefowie koncernu, David Ellison i Ynon Kreiz, ogłosili w wiadomości do pracowników pierwsze decyzje.
Przypomnijmy: pod koniec lutego Paramount Skydance wygrał szybką i intensywną rywalizację z Netfliksem o przejęcie filmowo-informacyjno-rozrywkowego giganta. Na czele zwycięskiej firmy stoi David Ellison, biznesmen znany z konserwatywnych poglądów i sympatii do Donalda Trumpa.
W Polsce ma to szczególne znaczenie, bo TVN w czasach rządów PiS był bardzo krytyczny wobec władzy. Dlatego przede wszystkim na rodzimej prawicy oczekiwano zmiany charakteru stacji i jej przekazu.
Pięć dni w biurze, ale bez programu odejść
Pierwsze zmiany mają charakter organizacyjny. Skydance chce wprowadzić pracę z biura przez pięć dni w tygodniu w całej grupie, także w TVN. To daleko idący odwrót od systemu hybrydowego wprowadzonego kilka lat temu, w którym większość pracowników spędzała w biurze trzy dni w tygodniu, a dwa pracowała zdalnie. Nowe zasady mają być wdrażane etapami, w zależności od lokalizacji. Termin dla Polski nie jest jeszcze znany.
Koncern uruchomił też program dobrowolnych odejść. Zakwalifikowani pracownicy mają dostać indywidualne propozycje warunków rozstania i czas na decyzję. Jak ustalił money.pl, program nie obejmuje jednak Polski. Pracownicy TVN nie będą mogli z niego skorzystać.
Nie ma paniki
Rozmawialiśmy z kilkoma osobami z różnych działów stacji. Wszystkie poprosiły o anonimowość. Wygląda na to, że przynajmniej na razie w budynku przy ul. Wiertniczej w Warszawie nie ma nie tylko paniki, ale nawet specjalnego niepokoju.
Nikt z naszych rozmówców nie wykazywał nerwowości. Wszyscy podkreślają, że skupiają się na codziennej pracy, a nie na korporacyjnych decyzjach. Nikt nie zapowiada też odejścia ze stacji.
— Chyba jeszcze za wcześnie na tak poważne i znaczące decyzje — usłyszeliśmy.
Ta postawa nie jest nowa. Już kilka miesięcy temu, gdy ważyły się losy transakcji, pracownicy TVN mówili nam, że wolą skupić się na pracy niż na domysłach.
— Możemy tylko snuć domysły i zastanawiać się, co będzie, a bez znajomości konkretnych planów to do niczego nie prowadzi. Lepiej już skupić się na bieżącej pracy — mówiła jedna z tych osób.
— Na początku jeszcze pytaliśmy szefostwa: co dalej, jakie planują zmiany albo wręcz, mówiąc wprost, kiedy trzeba będzie zacząć szukać sobie nowej pracy — opowiadała inna. — Ale nie było wtedy żadnych oficjalnych informacji, żadnego spotkania.
"Wszyscy jesteśmy gotowi na zmiany"
Nasi rozmówcy mówią też o zawodowej odpowiedzialności. Jedna z osób zwracała uwagę, że próba narzucenia linii skończyłaby się odejściami.
— Wiemy, na czym polega rzetelność i obiektywność, niezwykle istotne w naszej pracy, więc mamy świadomość, jakie mogą być skutki przejęcia stacji. Mam wrażenie, że nikt nie pozwoli sobie narzucać płynącego z góry zdania i perspektywy opisywania rzeczywistości, więc jeśli zmiany w redakcji będą przynosiły takie skutki, można się spodziewać fali odejść — mówiła.
I dodawała: — Z drugiej strony, pracujemy we współczesnych mediach, które zmieniają się jak nigdy wcześniej. Rotacja w poszczególnych redakcjach — i nie mam tu na myśli tylko TVN, ale cały rynek medialny — jest tak szybka i intensywna, że chyba wszyscy jesteśmy w jakimś sensie gotowi na zmiany: przechodzenie do innych redakcji albo w ogóle konieczność podjęcia zupełnie innej pracy.
Pierwszym sprawdzianem tej gotowości będzie powrót do biur. Kiedy nastąpi na Wiertniczej, jeszcze nie wiadomo.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.