Kodeksowe testowanie Nawrockiego. Koalicja ma plan
Koalicja nie odpuszcza zmian w kodeksie wyborczym na rok przed wyborami parlamentarnymi. Już na przyszłotygodniowym posiedzeniu Sejmu zamierza wrócić do sprawy.
Powód? W ostatnim podejściu Karol Nawrocki zawetował rządową reformę, zakładającą m.in. wprowadzenie mechanizmu automatycznego korygowania liczby mandatów w okręgach (wystarczyłoby obwieszczenie PKW), zmianę zasad powoływania komisarzy wyborczych oraz ich liczby, podkręcenie wymogów dla członków okręgowych lub rejonowych komisji wyborczych (dziś wystarczy wykształcenie wyższe prawnicze, rząd chciał, by byli to sędziowie lub osoby wykonujące zawód adwokata, notariusza albo radcy prawnego).
Jak słyszymy, obóz rządzący mimo tego weta chce wprowadzić przynajmniej część reform prawa wyborczego i zamierza to zrobić "na raty", przedkładając mu wycinkowe propozycje.
– Znając niechęć prezydenta do reformowania Kodeksu wyborczego, rozpisaliśmy nasze działanie względem niego na dwa takty – tłumaczy poseł KO Mariusz Witczak.
Mandatowa korekta
Pierwszy takt ma dotyczyć mechanizmu automatycznej korekty liczby mandatów w okręgach przez PKW. Miałoby się to odbywać w oparciu o wzory matematyczne regulujące tzw. normę przedstawicielską oraz dane z Centralnego Rejestru Wyborców.
– Nie ma tu miejsca na uznaniowość. Różnica jest taka, że dziś Sejm może z tym coś zrobić, a nie robi, po zmianach PKW będzie to robić na zasadzie automatu – wskazuje Witczak.
Pierwszy krok zakłada ponowne uchwalenie i przesłanie do prezydenta ustawy zawierającej tym razem wycinkową zmianę, czyli wspomniany mechanizm przeliczania mandatów. Jest jednak wysoce prawdopodobne, że tę zmianę Karol Nawrocki znów zawetuje – za pierwszym razem argumentował weto tym, że jego zdaniem korekta liczby mandatów w okręgach każdorazowo wymaga ustawy, a nie obwieszczenia PKW.
W takim scenariuszu koalicja przewiduje krok numer dwa, czyli uchwalenie samego załącznika do Kodeksu wyborczego, przewidującego korekty zgodnie ze wskazaniami PKW i realizowanego w formie ustawy. Oczywiście tu też prezydent może powiedzieć "nie", ale będzie mu już trudniej, bo odpada argument, że korekty odbywają się z pominięciem ścieżki ustawowej oraz że ciężar decyzyjności przenosi się z ustawodawcy na PKW. Jeśli chodzi o załącznik, to, jak poinformował TVN 24, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wysłał pismo do klubów informujące o wszczęciu procedury przyjmowania przez Sejm załącznika.
Komitety widma
Drugi takt w planie koalicji dotyczy niedopuszczenia do procesu wyborczego tzw. komitetów widm. Chodzi o wprowadzenie zasady, że w obwodowych komisjach wyborczych zasiadać mogą tylko te komitety, które wystawią kandydata lub listy kandydatów w wyborach. To wnioski z ostatnich wyborów prezydenckich, gdzie w komisjach zasiadali przedstawiciele wielu komitetów bez zarejestrowanych kandydatów – prawdopodobnie powstałych tylko po to, by móc wprowadzić swoich ludzi do komisji. Według rządzących w ten sposób w składach komisji obwodowych dało się zauważyć przechył w stronę prawicy.
– Jeśli prezydent zawetuje taką punktową zmianę, to znaczy, że jest prezydentem mętnej wody. Że pasuje mu, by różne prawicowe organizacje udawały start w wyborach tylko po to, by obsadzić komisje swoimi ludźmi – argumentuje Mariusz Witczak z KO.
Co na to Pałac?
Jak słyszymy, na razie reakcja Pałacu Prezydenckiego jest trudna do przewidzenia. Poprzednia nowelizacja Kodeksu wyborczego została zawetowana, ale gros zarzutów dotyczyło innych zapisów, choć Karol Nawrocki był także krytyczny wobec pomysłu, by to sama PKW decydowała o korektach liczby mandatów w okręgu.
Prezydent, wetując zmiany w Kodeksie wyborczym, zwracał uwagę, że liczba mandatów to istotny element praw wyborczych i dlatego powinna podlegać kontroli ustawowej, w której mogą się wypowiedzieć Sejm, Senat i prezydent. Przy okazji jego wątpliwości budziło także to, że PKW jest w większości obsadzana przez osoby wskazane przez Sejm, a kadencja tych członków pokrywa się z kadencją Sejmu. To akurat zmiany, które wprowadził PiS. Pałac na razie czeka, jaka inicjatywa się pojawi.
Przy okazji jest pytanie, czy jeśli nawet zastopuje pierwszą ustawę, to Sejm uchwali załącznik do kodeksu wyborczego z korektą mandatów przesłaną przez PKW, a robi to, nowelizując ustawę, czy prezydent tego nie przepuści, skoro, jak opisaliśmy wyżej, kwestionował automatyzm mechanizmu z PKW.
Nawet jeśli prezydent zastopuje pierwszą ustawę, pojawia się pytanie: jak postąpi, gdy Sejm uchwali nowelizację Kodeksu wyborczego z korektą mandatów od PKW? Skoro wcześniej kwestionował automatyzm tego mechanizmu, czy nie zablokuje również tych zmian?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.