Ponad 300 litrów deszczu w trzy dni. Paraliż na lotnisku
Bagażowy chaos na lotnisku Suvarnabhumi w Bangkoku
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Od połowy września Tajlandia mierzy się z intensywnymi opadami deszczu, które powodują podtopienia i powodzie. Jak poinformowały we wtorek władze kraju, liczba ofiar śmiertelnych żywiołu wzrosła do 23, z czego cztery osoby zmarły w Bangkoku. Poprzedni bilans mówił o co najmniej ośmiu ofiarach.
Niemal tyle deszczu co przez cały miesiąc
Skutki ulew odczuli mieszkańcy 42 prowincji. W Bangkoku od piątku do niedzieli spadło około 320 litrów deszczu na metr kwadratowy - to niemal tyle, ile zwykle pada tam przez cały wrzesień. We wszystkich 50 dzielnicach ogłoszono stan klęski żywiołowej, a niemal siedem tysięcy mieszkańców zostało ewakuowanych do tymczasowych schronów.
We wtorek pompy w Bangkoku pracowały na pełnych obrotach, ale liczne drogi pozostawały zalane, uniemożliwiając swobodne poruszanie się po mieście. Wielu mieszkańców pływało po ulicach pontonami lub kajakami. Gubernator Bangkoku Chadchart Sittipunt oświadczył, że spodziewa się, iż na głównych ulicach miasta woda opadnie w ciągu dwóch dni. Całkowite usunięcie jej z innych zalanych terenów potrwa jednak nawet tydzień.
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
"Totalny chaos" na lotnisku. Minister turystyki krytykuje krajowe linie
Problemy pojawiły się na jednym ze stołecznych lotnisk. Jak podały lokalne media, powodzie uniemożliwiły w ostatnich dniach dotarcie do pracy wielu pracownikom, w tym zajmującym się obsługą bagażu. W porcie Suvarnabhumi panował z tego powodu tak wielki chaos, że linie lotnicze Thai Airways odwołały 37 lotów zaplanowanych na wtorek, środę i czwartek. Niemal wszystkie połączenia doznały opóźnień.
- Wylądowałem tuż przed 17. Jest prawie północ, a ja wciąż nie dostałem swojego bagażu. To szaleństwo czekać na walizkę sześć godzin - opowiadał jeden z pasażerów w rozmowie z agencją Reuters.
Inni oczekujący skarżyli się na brak komunikacji ze strony pracowników lotniska oraz linii lotniczych. - Totalny chaos, nikt nic nie wie, nikt nie może pomóc. Nie możemy znaleźć naszego bagażu - skarżył się turysta z Niemiec.
Problemy na lotnisku skrytykował minister turystyki Tajlandii Surasak Phancharoenworakul. Poinformował, że linie Thai Airways skierowały własny personel do obsługi innych przewoźników - w ramach świadczonych na ich rzecz usług obsługi naziemnej - aby uniknąć kar umownych.
- To szkodzi wizerunkowi kraju. Musimy porozmawiać o tym, jak kierownictwo powinno działać w bardziej proaktywny sposób. Jeśli nie chcą wykonywać swojej pracy, niech zrezygnują - powiedział dziennikarzom.
Wyjątkowa pora deszczowa
Problemy mają nie tylko mieszkańcy stolicy. Na północny zachód od Bangkoku rzeka Mae Klong wypełniła się wodą do tego stopnia, że grozi przelaniem tamy. Regionalny zarząd wód podjął decyzję o zwiększeniu zrzutów wody. Jednocześnie zaapelowano do mieszkańców terenów położonych w dole rzeki o zabranie niezbędnych rzeczy i przeniesienie się na wyżej położone tereny.
Jak podała agencja informacyjna AFP, wrzesień to szczyt pory deszczowej w Tajlandii, ale mieszkańcy uważają tegoroczne powodzie za dużo poważniejsze niż w ubiegłych latach. W Bangkoku problem potęguje fakt, że stolica powstała na dawnych bagnach i oplata ją gęsta sieć kanałów. Eksperci przypomnieli, że intensywność zjawisk pogodowych rośnie w wyniku globalnego ocieplenia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.