Nowa, zabójcza taktyka Ukrainy. Czołgi i drony tworzą śmiercionośny duet. Wojska Putina zmuszone do odwrotu [ANALIZA]
Hamish de Bretton-Gordon przez 23 lata był oficerem brytyjskiej armii, w 1991 r. brał czynny udział w wojnie w Iraku. Dowodził brytyjskim Połączonym Pułkiem Chemicznym, Biologicznym, Radiologicznym i Jądrowym oraz Wielonarodowym Batalionem Obrony przed Bronią Masowego Rażenia NATO.
Czołg był już tak wiele razy skreślany, że jego nekrolog powinien już dawno pokryć się kurzem w archiwach. Od bitwy pod Cambrai w 1917 r. po najnowsze nagrania z pola walki w Ukrainie — nigdy nie brakowało osób przewidujących upadek wojskowości opartej na pojazdach opancerzonych.
Czytaj nas częściej w Google
Od czasu pełnej inwazji Rosji w 2022 r. prognozy te osiągnęły punkt kulminacyjny, ponieważ tysiące rosyjskich czołgów zostało zniszczonych przez różne siły — od małych oddziałów uzbrojonych w pociski przeciwpancerne po tanie drony FPV (z widokiem z perspektywy pierwszej osoby), obsługiwane przez pokolenie bardziej przyzwyczajone do gier komputerowych niż do konwencjonalnej wojny.
Jednak ci z nas, którzy spędzili lata w otoczeniu czołgów, wiedzą lepiej. Siła ognia, mobilność i ochrona pozostają podstawowymi składnikami sukcesu na polu bitwy. Technologia może się zmieniać, a zagrożenia mogą się mnożyć, ale podstawowa zasada prowadzenia wojny pozostaje niezmienna: armia, która potrafi manewrować, skoncentrować swoją siłę bojową i uderzyć na wroga w decydującym punkcie, ma znacznie większe szanse na zwycięstwo.
W 2026 r. Ukraina pokazuje, że nawet w erze wszechobecnych dronów manewry pozostają kluczem do przełamania impasu wojny pozycyjnej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.