Tusk zdecydował ws. NBP. „Groził nam klincz”

„Złożyłem kontrasygnatę pod propozycjami nowych członków zarządu NBP” - poinformował tuż przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk. „Odesłaliśmy już te dokumenty do prezydenta, bo tam jeszcze trzeba jego podpisu” – dodał szef rządu.
„Zaakceptowałem zaproponowane zmiany”
Zgodnie z rekomendacją pana ministra Domańskiego złożyłem podpis, kontrasygnatę, pod propozycjami nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Odesłaliśmy już te dokumenty do prezydenta, bo tam jeszcze trzeba jego podpisu - powiedział premier przed posiedzeniem Rady Ministrów.
Dodał, że „ktoś w naszym kraju musi myśleć, jak stabilizować sytuację” i „jak stabilizować polską złotówkę”.
Niezależnie od tego, jak wyglądają sprawy prezesa Adama Glapińskiego - mówię tutaj o postępowaniu w Sejmie - to sam Narodowy Bank Polski musi być chroniony przez nas wszystkich przed jakimiś niepotrzebnymi wstrząsami. Groził nam taki klincz: brak zarządu, brak możliwości prowadzenia prac NBP - i dlatego zdecydowałem się na ten krok, i na ten gest, i zaakceptowałem zaproponowane zmiany - powiedział premier.
Kluczowa data - 4 listopada
Obecnie w skład zarządu wchodzą Adam Lipiński - II wiceprezes NBP, którego kadencja upływa w środę, 4 listopada 2026 roku, Marta Gajęcka (pełni funkcję do 1 stycznia 2027 roku) oraz Paweł Mucha, Artur Soboń, Rafał Sura i Paweł Szałamacha - (ich kadencje upływają w 2028 lub w 2029 roku - w przypadku Sobonia).
Jutro Rada Polityki Pieniężnej rozpoczyna dwudniowe posiedzenie, na którym podejmie decyzję ws. wysokości stóp procentowych. Ustawa o NBP wymaga obecności prezesa i 6-8 członków zarządu, w tym dwóch wiceprezesów. Po jutrzejszym odejściu Lipińskiego zarząd będzie liczyłby zaledwie pięć osób i zabrakłoby w nim wiceprezesa. To mogłoby sparaliżować kluczowe decyzje - zarząd odpowiada bowiem za realizację uchwał RPP, nadzór nad operacjami otwartego rynku i interwencje walutowe.
W praktyce oznaczałoby to, że nawet jeśli RPP ustali nowe stopy procentowe, ich wdrożenie może utknąć w martwym punkcie.
Problem z obsadą zarządu NBP mógłby mieć też konsekwencje dla budżetu państwa. Bez pełnego zarządu nie byłoby możliwe sporządzenie rocznego sprawozdania finansowego banku centralnego, a tym samym - przekazanie ewentualnego zysku do budżetu.
Początkowo kontrasygnaty nie było
Paweł Szefernaker informował w październiku, że prezydent Karol Nawrocki ponownie skierował do premiera Donalda Tuska postanowienie o powołaniu czterech członków zarządu NBP. Chodzi o Martę Kightley, a także trzech obecnych członków RPP Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego (Kotecki i Litwiniuk zostali zgłoszeni przez partie obecnej koalicji, a Zarzeckiego zgłosił prezydent). Jednak premier Donald Tusk odmówił kontrasygnaty, kiedy te same osoby zostały powołane przez prezydenta do zarządu NBP w lutym. Postanowienie o powołaniu Kightley, Koteckiego, Litwiniuka i Zarzeckiego zostało zwrócone bez podpisu, a więc nie weszło w życie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.