Zabija w okrutny sposób. Wyrzutnie TOS to priorytetowy cel dla Ukrainy
138 zniszczonych wyrzutni TOS od początku inwazji z 2022 r. oznacza, że Rosjanie tracą ok. 27 takich systemów rocznie. Nie jest to być może dużo, natomiast w przypadku tej broni każdy jej zniszczony egzemplarz oznacza wymowne osłabienie Rosjan na pierwszej linii walk.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wyrzutnie TOS — dlaczego to tak przerażająca broń?
Wyrzutnie TOS-1A, nazywane też ciężkimi miotaczami ognia, doskonale nadają się do niszczenia fortyfikacji, np. bunkrów, oraz atakowania lekko opancerzonych pojazdów bojowych i transportowych — szczególnie w otwartym terenie, gdzie ta broń pokazuje pełnię swoich możliwości.
Wyrzutnia korzysta bowiem z pocisków termobarycznych, które w miejscu uderzenia wysysają tlen z powietrza, używając go jako paliwa do wytworzenia eksplozji o ogromnej temperaturze, która unicestwia wszystko w centrum wybuchu.
Broń tego typu wytwarza jednocześnie falę ciśnienia, która uszkadza organy wewnętrzne osób znajdujących się w polu rażenia lub powoduje śmierć od uduszenia. Z kolei wysoka temperatura eksplozji, która na dodatek trwa dłużej niż w przypadku konwencjonalnej amunicji, wywołuje oparzenia, od których również może zginąć osoba znajdująca się w jej zasięgu.
Niszczycielski potencjał tego systemu sprawił, że Rosjanie cały czas rozwijają też jego możliwości. W swoim najnowszym wydaniu wyrzutnia TOS ma już zasięg 24 km, a także większą mobilność; pojazd jakiś czas temu dołączył też do inwazji w Ukrainie, gdzie zdążył już zostać kilkukrotnie zniszczony przez ukraińskie drony.
To jedna z tych rosyjskich broni, która na pewno znajduje się bardzo wysoko na liście priorytetowych celów dla ukraińskich droniarzy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.