Syn Moniki Piątkowskiej złożył zawiadomienie. "Czekamy na działania policji"
Gdzie mieszka Monika Piątkowska? Kandydatka na prezydenta Krakowa odpowiada
Źródło wideo: "Fakty po Faktach"
Źródło zdj. gł.: PAP/Łukasz Gągulski
Senatorka Monika Piątkowska kandyduje na prezydenta Krakowa z Komitetu Ponad Podziałami, jest popierana przez Koalicję Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe. W drugiej turze przedterminowych wyborów, które odbędą się w niedzielę 11 października, zmierzy się ze zwycięzcą pierwszej tury - Łukaszem Gibałą, kandydatem niezależnym, radnym i liderem stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców.
Choć wybory dotyczą przyszłości Krakowa, polityczni przeciwnicy Piątkowskiej zarzucają jej, że w rzeczywistości mieszka w gminie Nadarzyn pod Warszawą. Pracownicy prawicowej telewizji wPolsce24 pojawili się na strzeżonym osiedlu, na którym ich zdaniem mieszka kandydatka KO i PSL. W reportażu pokazali m.in. rozmowy z mieszkańcami, których pytali o to, czy widują tam Piątkowską. W innym materiale urządzili happening przed bramą osiedla - mężczyzna z trąbką odegrał tam krakowski hejnał.
Monika Piątkowska
Źródło zdjęcia: PAP/Łukasz Gągulski
Zawiadomienie na policję
- Mój syn złożył na policji formalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z powtarzającymi się, niepokojącymi wizytami osób w miejscu jego zamieszkania - poinformowała nas w czwartek Monika Piątkowska.
Polityczka przekazała, że jej syn wskazał w zawiadomieniu "przede wszystkim na możliwość naruszenia miru domowego, a także uporczywego nękania".
- Teraz czekamy na działania policji: zabezpieczenie monitoringu, ustalenie tożsamości osób uczestniczących w tych zdarzeniach oraz wyjaśnienie, jaki był cel ich działań. Ostateczna kwalifikacja prawna należy oczywiście do organów prowadzących postępowanie. Oczekuję, że cała sprawa zostanie rzetelnie wyjaśniona - podkreśliła Piątkowska.
W niedzielę na konferencji prasowej Monika Piątkowska mówiła, że dziennikarze stacji wPolsce24 wtargnęli na strzeżone osiedle, gdzie mieszka jej 19-letni syn. - Są w naszym mieście środowiska, które są gotowe zrobić wszystko, absolutnie wszystko, żeby dorwać się do władzy. Są w naszym mieście środowiska, które nie mają żadnych hamulców, żadnych granic. Które walczą w sposób brutalny, łamiący prawo, nie tylko z kandydatką, ale z jej rodziną. To jest ta granica, której ja nie pozwolę przekroczyć - powiedziała.
Wcześniej, w wydanym w sobotę oświadczeniu, Piątkowska przekazała, że "nieznane osoby" usiłowały zrobić zdjęcia jej synowi pod miejscem jego zamieszkania. "Moje dziecko nie jest osobą publiczną. Nie kandyduje w tych wyborach. Nie jest częścią tej kampanii. Mnie jako matkę ta sytuacja dotyka szczególnie. Kampania wyborcza nie daje nikomu prawa do śledzenia mojego dziecka ani ingerowania w jego prywatność" - przekazała.
Szanowni Państwo,
— Monika Jadwiga Piątkowska (@MJPiatkowska) October 3, 2026
W tej kampanii doszło do sytuacji, o której jako kandydatka, ale przede wszystkim jako matka, nie mogę milczeć. Granica między politycznym sporem a prywatnością mojej rodziny została przekroczona.
Nieznane osoby pojawiły się dziś pod miejscem zamieszkania…
Oświadczenie wPolsce24
Do sprawy odniósł się między innymi kontrkandydat Piątkowskiej Łukasz Gibała. Radny podkreślił w środę w Wirtualnej Polsce, że "wielu mieszkańców" jest "trochę tym oburzonych", że kandydatka na prezydenta Krakowa może mieszkać pod Warszawą. - W związku z tym pytanie, czy ona rzeczywiście przez ostatnie lata mieszkała w Krakowie, czy jednak w Nadarzynie pod Warszawą. Myślę, że mieszkańcy mają prawo to wiedzieć - ocenił Gibała.
Telewizja wPolsce24 wydała oświadczenie, w którym czytamy, że wypowiedzi Piątkowskiej na ten temat są "poważnym nadużyciem".
"Zajęliśmy się osobą kandydatki na prezydenta Krakowa, jej deklarowanymi związkami z miastem oraz kwestią jej faktycznego miejsca zamieszkania. To jest temat publiczny, dotyczący osoby ubiegającej się o najwyższy urząd w Krakowie" - czytamy w oświadczeniu podpisanym przez dyrektora programowego stacji Mariusza Pilisa. "Jednocześnie stanowczo podkreślamy: nie akceptujemy fotografowania ani śledzenia osób niepublicznych, w szczególności dzieci" - podkreślono.
Pilis podkreślił, że ekipa wPolsce24 wjechała na osiedle przez otwartą bramę, oznakowanym samochodem redakcji, a zadaniem dziennikarza było nagranie sondy wśród mieszkańców. "Wszelkie insynuacje, dotyczące obserwowania pełnoletniego syna kandydatki na prezydenta Krakowa i nagrywania są nieprawdziwe" - czytamy w oświadczeniu.
Reporter telewizji wPolsce24 @wPolscepl nie nagrywał, nie chciał nagrywać, nie szukał, nie wypatrywał pełnoletniego syna pani Moniki Piątkowskiej. Wjechał na osiedle i nagrał zwyczajową sondę wśród mieszkańców. Insynuacja dotyczącą syna jest albo zwykłą ściemą, albo dotyczy innej redakcji.
— Jacek Karnowski (@JacekKarnowski) October 4, 2026
Piątkowska: mieszkam głównie w Krakowie
- Dzielę moje życie między Krakowem i Warszawą, bo jestem senatorką, więc bywam również w Warszawie [...]. Żyję na dwa domy - stwierdziła Monika Piątkowska, pytana o tę sprawę w środę w "Faktach po Faktach". Dopytywana przez Anitę Werner, czy to znaczy, że mieszka w obu miejscach, dodała: - Mieszkam głównie w Krakowie, mam mieszkanie w Krakowie, ale oczywiście jak jestem w Senacie albo są jakieś ważne sprawy związane z izbą gospodarczą i powinnam być w Warszawie, to jestem w Warszawie.
- Ale na co dzień jestem w Krakowie, a od ostatnich miesięcy to już w ogóle nawet nie mam czasu zrealizować tych zadań, które powinnam też zrealizować w innym miejscu - zastrzegła Piątkowska.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.