"Ta inwestycja nigdy się nie zwróci". Orlen rozważa zamknięcie rafinerii
4 miliardy straty na polityczne zlecenie? Są zatrzymania
Źródło wideo: FAKTY TVN
Źródło zdj. gł.: PAP/Radek Pietruszka
W ciągu ostatnich 20 lat Grupa Orlen przeznaczyła na zakup i modernizację rafinerii w Możejkach ponad 5 mld dol. Około 2,3 mld dol. kosztowało przejęcie zakładu, a kolejne 2,8 mld dol. zainwestowano w jego unowocześnienie. W tym czasie Orlen Lietuva wypracował łącznie około 1 mld dol. zysku.
Według nieoficjalnych źródeł zbliżonych do spółki na inwestycję brakuje 600-700 mln dolarów.
Orlen Lietuva to 1500 miejsc pracy w Możejkach i co najmniej 8 tys. miejsc pracy w firmach współpracujących
Źródło zdjęcia: PAP/Radek Pietruszka
Fąfara: inwestycja na Litwie nierentowna
Zdaniem prezesa Orlenu Ireneusza Fąfary z czysto finansowej perspektywy inwestycja okazała się głęboko nierentowna.
- Po wynikach z ostatnich 20 lat widzimy, że ta inwestycja nigdy się nie zwróci. Dotychczasowy średnioroczny zysk netto rafinerii wynosił 50 milionów dolarów, co wobec skali zainwestowanych środków jest wynikiem niesatysfakcjonującym - powiedział prezes Orlenu.
Jak dodał, z finansowego punktu widzenia dalsze funkcjonowanie rafinerii można uzasadnić jedynie tym, że zakład nie wymaga dodatkowego wsparcia ze strony Grupy Orlen.
- Jej utrzymanie w ostatnich latach uzasadniało wyłącznie to, że nie generowała dalszych strat, bo chociaż nie dawała szansy na zwrot zainwestowanych środków, to przynajmniej wypracowywała dodatnie wyniki finansowe - powiedział Fąfara.
Kluczowa decyzja w sprawie projektu BoB
Prezes Fąfara zapowiada, że obecnie Orlen stoi w przededniu kolejnej decyzji inwestycyjnej. Grupa musi zdecydować, co dalej z inwestycją BoB (ang. Bottom of the Barrel), czyli budową instalacji pogłębionego przerobu ropy w należącej do Orlenu rafinerii w litewskich Możejkach.
- Żeby ten stan - niewielkich, chociaż dodatnich wyników - utrzymać, trzeba ją zmodernizować, inwestując kolejne środki. Zdecydujemy się na tę modernizację tylko pod warunkiem, że Orlen Lietuva będzie w stanie ją sfinansować - stwierdził.
- Albo przeznaczamy dodatkowe – bardzo wysokie - nakłady na dokończenie inwestycji w BoB, co przedłuży czas życia tej rafinerii o kilkanaście lat, albo rezygnujemy z tej inwestycji i przyjmujemy ryzyko, że będzie to jedna z pierwszych rafinerii w naszym regionie, która zakończy działalność - dodał.
Fąfara dodał, że jak żadna inna rafineria w Europie Możejki są obciążone swoją lokalizacją z dala od dużych rynków lądowych, co systemowo ogranicza jej możliwości biznesowe.
Prezes poinformował, że w najbliższych tygodniach zaplanowane są posiedzenia komitetu inwestycyjnego i wewnętrzne spotkania, podczas których ta kwestia będzie analizowana.
- Podstawowe pytanie brzmi, czy Orlen Lietuva będzie w stanie samodzielnie, bez dodatkowego zaangażowania finansowego ze strony Grupy Orlen, ponieść koszt tej inwestycji - powiedział.
Niekorzystna lokalizacja a rentowność
Zdaniem prezesa Orlenu rafineria w Możejkach, bardziej niż inne europejskie zakłady, odczuwa skutki niekorzystnego położenia. Znajduje się z dala od dużych rynków lądowych, co trwale ogranicza jej możliwości biznesowe i wpływa na koszty działalności.
Fąfara podkreślił jednak, że ocena przyszłości zakładu nie może ograniczać się wyłącznie do kwestii ekonomicznych.
- Jest jeszcze drugie, na które jako wieloletni prezes Orlenu Lietuva, człowiek świadom lokalnych uwarunkowań i sytuacji w regionie, jestem szczególnie wrażliwy. Orlen Lietuva to gwarant bezpieczeństwa energetycznego w regionie. Szczególnie w obecnych warunkach geopolitycznych - powiedział.
Spółka zatrudnia w Możejkach około 1,5 tys. osób, a co najmniej 8 tys. kolejnych miejsc pracy zapewniają współpracujące z nią firmy.
- To setki milionów euro wartości dodanej kreowanej dla litewskiej gospodarki. To wielka wartość w regionie, ale cała Grupa Orlen nie może do niej dokładać - dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.