Znęcała się nad rocznym synkiem, bo chciała, żeby partner do niej wrócił

Opracowanie: Renata Gaweł Publikacja: Dzisiaj, 5 października (10:24)
Prokuratura Rejonowa w Lubaniu (Dolnośląskie) skierowała do sądu akt oskarżenia wobec 37-letniej mieszkanki miasta. Kobieta miała znęcać się ze szczególnym okrucieństwem nad swoim rocznym synem, by w ten sposób wymusić na byłym partnerze powrót do związku.
Fot. Zdjęcie poglądowe /Shutterstock
Dramatyczne szczegóły aktu oskarżenia
Śledczy ustalili, że kobieta przez kilka miesięcy w 2025 roku znęcała się nad dzieckiem. Przemoc trwała do 22 listopada 2025 roku, kiedy to 37-latka została zatrzymana i usłyszała zarzuty. Od tego czasu przebywa w areszcie.
Według ustaleń prokuratury, kobieta m.in. podduszała syna poduszką, szarpała go za odzież i włosy, unosiła w górę za ręce, a także krzyczała na dziecko. Wszystko nagrywała telefonem komórkowym, a następnie wysyłała filmiki do ojca chłopca.
To znęcanie nagrywała telefonem komórkowym, a następnie wysyłała filmiki do ojca dziecka, byłego jej partnera, chcąc w ten sposób zmusić go do powrotu do domu – przekazała prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska.
Ojciec dziecka powiadomił policję
To właśnie ojciec chłopca, po otrzymaniu szokujących nagrań, powiadomił policję o sytuacji. Funkcjonariusze natychmiast zatrzymali kobietę. Od 23 listopada 2025 roku przebywa ona w areszcie. Za znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem grozi jej od roku do 10 lat więzienia.
Wyjaśnienia oskarżonej i opinia biegłych
Podczas przesłuchania kobieta częściowo przyznała się do winy. Twierdziła, że na nagraniach „udawała, iż dusi syna poduszką”, a jej działania miały na celu skrzywdzenie byłego partnera.
Śledczy podkreślają, że przed skierowaniem aktu oskarżenia kobieta została poddana obserwacji psychiatrycznej. Biegli rozpoznali u niej zaburzenia świadomości, jednak orzekli, że nie jest osobą chorą psychicznie ani niedorozwiniętą umysłowo.
Proces w tej bulwersującej sprawie odbędzie się przed Sądem Rejonowym w Lubaniu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.