Strzał w auto, potem pościg przez Kampinos. Prokuratura bada interwencję strażników
Mijają zamknięty szlaban i jadą przez chroniony las
Źródło wideo: Kampinoski Park Narodowy
Źródło zdj. gł.: MrPat/Shutterstock
27 września około godz. 13 na leśnym parkingu w okolicach Korfowego, na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego, doszło do incydentu z udziałem małżeństwa i strażnika KPN.
Strzały w Kampinosie
Według relacji kobiety, z którą rozmawiała dziennikarka "Gazety Stołecznej", do małżeństwa podszedł mężczyzna ubrany jak leśnik. Miał żądać okazania dokumentów i poinformować, że w tym miejscu nie wolno się zatrzymywać. Jak relacjonuje kobieta, po odmowie mężczyzna miał wyciągnąć broń, a gdy małżeństwo próbowało odjechać, oddał strzał w kierunku samochodu.
Według rozmówczyni "Stołecznej" pocisk miał uszkodzić chłodnicę samochodu. Później kierujący pickupem mężczyzna próbował zepchnąć samochód małżeństwa z drogi.
Podczas zdarzenia małżeństwo nagrało 11-sekundowe nagranie zdarzenia. Sprawa została zgłoszona na policję, która zabezpieczyła telefon zgłaszającej oraz uszkodzony pojazd.
Z kolei według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez "Stołeczną", strażnik przedstawiał zdarzenie inaczej. Miał twierdzić, że małżeństwo zachowywało się agresywnie i próbowało go rozjechać, a broni użył w ramach obrony.
Kierowca nie widział znaków
Sprawę interwencji bada Prokuratura Rejonowa w Grodzisku Mazowieckim. Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna wraz z kobietą przyjechali Fordem do Kampinoskiego Parku Narodowego i pozostawili samochód "w miejscu niedozwolonym". Następnie wysiedli z auta, aby pójść na spacer.
Do pary podszedł strażnik parku. Jak przekazał prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, "strażnik wezwał mężczyznę kierującego pojazdem do wylegitymowania się w związku z parkowaniem w miejscu niedozwolonym".
Kierowca miał odmówić podania danych i tłumaczyć, że nie widział znaków zakazujących zatrzymywania się, a osoba, która go legitymowała, nie posiadała żadnych oznaczeń i nie podała swoich danych.
"Strażnik miał oświadczyć, że wezwie policję i okazać broń palną poprzez jej wyjęcie i ponowne schowanie do kabury przy pasku" - przekazał prokurator Skiba.
Wkrótce na miejscu pojawił się drugi strażnik. Para wsiadła do samochodu. Kierowca uruchomił silnik, cofnął, zatrzymał się i ponownie ruszył.
Kierowca zakładał, że strażnik ustąpi mu drogi. Tak się jednak nie stało.
Samochód zatrzymał się przed strażnikiem. Wtedy miało dojść do oddania strzału. "Według zawiadamiającego, zatrzymał pojazd przed strażnikiem, który skierował broń w kierunku pojazdu i oddał jeden strzał w maskę z bliskiej odległości - przekazał Piotr Antoni Skiba.
Kierowca Forda ponownie ruszył i odjechał. "Strażnicy udali się za nim pojazdem marki Mitsubishi, podejmując przy tym, według zawiadamiającego, próbę spychania oddalającego się pojazdu w celu jego zatrzymania - wskazał prokurator. Pościg zakończył się w okolicy Błonia.
W sprawie zawiadomienia złożyły obie strony. Jedno pochodzi od kierowcy Forda, a drugie od komendanta Straży Kampinoskiego Parku Narodowego.
Dwa postępowania prokuratury
Prokuratura prowadzi dwa postępowania. Jedno dotyczy zachowania strażnika, w tym podejrzenia narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo oraz uszkodzenia mienia. Drugie prowadzone jest w kierunku zmuszania strażnika do określonego zachowania.
Śledczy nie przesądzają jednak, czy użycie broni przez strażnika było zgodne z prawem. To właśnie będzie jednym z najważniejszych elementów postępowania.
"Dalsze czynności postępowania będą miały na celu szczegółowe wyjaśnienie okoliczności i przebiegu interwencji" - przekazał prokurator.
Jak dodał, prokuratura sprawdzi, "czy służbowa broń palna została użyta w celu odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie lub zdrowie, czy też wykorzystana do zatrzymania pojazdu, którego działanie zagrażało życiu lub zdrowiu".
Śledczy będą również analizować to, co wydarzyło się już po oddaniu strzału. "Czynności dowodowe będą zmierzać również do odtworzenia i prawnokarnej oceny dalszego przebiegu podejmowanych przez funkcjonariuszy czynności mających na celu zatrzymanie osoby, udaremnienia jej ucieczki oraz pościg" - zaznaczył Skiba.
Prokuratura zwraca też uwagę na status strażników parku. Jak wskazuje rzecznik, "strażnicy parku nie są funkcjonariuszami publicznymi w rozumieniu Kodeksu karnego". Jednocześnie podczas wykonywania czynności służbowych przysługuje im ochrona prawna przewidziana w przepisach prawa karnego dla funkcjonariuszy publicznych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.