Awantura o kwiaty od Łukasza Mejzy. Sejm przerwał obrady na pół godziny
Do awantury doszło w środę wieczorem. Poseł od razu zaczął nietypowo — od pytania skierowanego do prowadzącej obrady Doroty Niedzieli o najpopularniejszą pizzę w Szwecji. Było to nawiązanie do popularnego w ostatnim czasie nagrania z udziałem Filipa Chajzera.
Mejza stwierdził następnie, że ciekawostka o pizzy ma podobną wartość jak wniosek prokuratury o uchylenie jego immunitetu.
Czytaj nas częściej w Google
Mejza zrzekł się immunitetu. Przyniósł kwiaty dla prokuratora
Polityk przekonywał z mównicy, że media przez lata miały nieprawdziwie przedstawiać sprawę szkoleń prowadzonych przez jego firmę. Według jego wersji wszystkie szkolenia się odbyły, a on sam nie musi zwracać otrzymanych dotacji. Wniosek prokuratury ma — w jego ocenie — potwierdzać tę wersję wydarzeń. Wtedy wyjaśnił, po co przyniósł ze sobą kwiaty. Bukiet miał być formą "podziękowania" dla prokuratora.
Ostatecznie poseł Mejza zapowiedział jednak, że wręczy go wicemarszałek Niedzieli: — Pani marszałek jest z Platformy, pan prokurator realizuje zlecenia Platformy, jesteście prawie w jednej partii — powiedział.
Poseł zakończył swoje wystąpienie oświadczeniem, że sam zrzeka się immunitetu. Wspomniane kwiaty znalazły się na stole prezydialnym.
"Proszę zabrać te kwiaty". Mejza wyszedł. Sejm czekał
Dorota Niedziela natychmiast zażądała usunięcia bukietu: — Panie pośle Mejza, proszę to zabrać. Zwracam panu uwagę, że zaburza pan obrady Sejmu. Proszę zabrać te kwiaty — mówiła.
Ostrzegła jednocześnie, że jeśli poseł nie zastosuje się do polecenia, przerwie posiedzenie. — Jest pan w stanie kwiatami nawet kogoś obrażać, to właśnie pan zrobił — powiedziała.
Następnie dała Mejzie dwie minuty na usunięcie kwiatów i przerwała obrady. Jednak poseł nie zastosował się do żądania i opuścił salę plenarną.
Po chwili wicemarszałek Niedziela wróciła na salę i zapowiedziała, że posiedzenie nie zostanie wznowione, dopóki poseł nie zabierze pozostawionych kwiatów. — Nie będziemy się tak bawić — oświadczyła.
"Jest pan zwykłym tchórzem"
Ostatecznie przerwa przeciągnęła się do około pół godziny. Po jej zakończeniu Niedziela uznała, że zachowanie Mejzy naruszyło powagę Sejmu. Poprosiła Straż Marszałkowską o usunięcie kwiatów ze stołu prezydialnego i poinformowała, że sprawa zostanie skierowana do sejmowej komisji etyki.
Długa przerwa w obradach wywołała protesty części posłów opozycji. Wicemarszałek odpowiedziała, że nie zamierza akceptować podobnego zachowania na sali plenarnej.
— Oglądają nas ludzie, obywatele i widzą, w jaki sposób zachowują się posłowie. Pan Mejza zachował się niegodnie, nieodpowiednio — powiedziała. Jej wypowiedź spotkała się z brawami ze strony przedstawicieli koalicji rządzącej.
Kilkadziesiąt minut później poseł Mejza ponownie pojawił się na sali i wygłosił oświadczenie. Wicemarszałek Niedziela po zakończeniu wystąpienia odniosła się do wcześniejszej sytuacji: — Schował się pan w swoim pokoju, zamiast przyjść i zabrać kwiaty. Musiałam angażować Straż Marszałkowską, bo jest pan zwykłym tchórzem. W dużych okularach i z dużym orłem na klapie — skomentowała.
O co chodzi we wniosku dotyczącym Mejzy?
Wniosek o uchylenie immunitetu Mejzy trafił do Sejmu pod koniec lipca. Sprawa dotyczy nieprawidłowości, do których miało dojść przy realizacji projektów szkoleń e-learningowych współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej.
Prokuratura twierdzi, że Mejza wraz z inną osobą miał finansować przedsiębiorcom wkład własny wymagany do udziału w szkoleniach oferowanych przez jego firmę. Następnie do instytucji rozliczających projekty miały trafiać faktury, które nie odzwierciedlały rzeczywiście poniesionych kosztów. Prokuratura mówi o szkodzie wynoszącej blisko 50 tys. zł.
Sejmowa komisja regulaminowa we wrześniu zarekomendowała zgodę na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.