Koszmar po egzekucji w USA. Strażnicy nie chcieli wpuścić karetki
- Po nieudanej egzekucji z 30 września ratownicy medyczni mieli problem z dostaniem się na teren więzienia z powodu braku weryfikacji zgłoszenia.
- Christa Pike przeżyła podanie dwóch dawek śmiertelnej trucizny. Kobieta trafiła pod respirator, a następnie wróciła do więziennej celi.
- Gubernator stanu Tennessee wstrzymał wykonywanie wszystkich wyroków śmierci do czasu zakończenia oficjalnego dochodzenia w tej sprawie.
DLA CIEBIE
25 lat na straży bezpieczeństwa. ORLEN dziękuje strażakom za ich codzienną misję
DLA CIEBIE
Dziennikarze agencji Associated Press uzyskali dostęp do nagrań rozmów dyspozytorów numeru alarmowego 911. Zabezpieczone materiały obnażają poważne braki w procedurach i nieporozumienia na linii między służbami ratowniczymi a strażnikami w więzieniu o zaostrzonym rygorze Riverbend.
Pierwsze zgłoszenie na numer 911 wpłynęło 30 września o godzinie 20:40, nieco ponad godzinę po rozpoczęciu procedury wykonania śmiertelnego zastrzyku. Osoba wzywająca pomoc nie była jednak w stanie podać dyspozytorowi specjalnego kodu, który pozwoliłby na zweryfikowanie zasadności zgłoszenia z komory egzekucyjnej. O godzinie 21:03 dyspozytorzy byli przekonani, że doszło do pomyłki.
- Zgodnie z informacją od przełożonych poinformowano nas, że jest to fałszywe zgłoszenie. W więzieniu Riverbend nie jest potrzebna pomoc medyczna - relacjonował na nagraniu dyspozytor.
Brak komunikacji przedłużał się. Służby medyczne czekały przed zakładem karnym, domagając się wejścia na jego teren. W radiu słychać było polecenia jednego z ratowników.
- Ktoś stoi przed bramą więzienia, twierdząc, że to prawda, i domagając się, byśmy tam weszli. Twierdzą, że są jakimiś urzędnikami państwowymi. Potrzebuję kogoś, kto wyjdzie do bramy i porozmawia z tymi ludźmi - apelował medyk.
Dopiero o godzinie 21:11 funkcjonariusze więzienni ostatecznie potwierdzili, że zgłoszenie było prawdziwe, i otworzyli bramy przed karetką i wozami strażackimi.
Prawniczka błaga o pomoc dla skazanej
Zabezpieczone materiały dowodzą, że w trakcie całego zamieszania wykonano dwa dodatkowe połączenia na numer alarmowy. Jedno z nich, o godzinie 21:08, wykonała adwokat skazanej Kelly Gleason.
- Moja klientka, Christa Gail Pike, jest obecnie poddawana egzekucji stanowej. Przeszła już wszystkie etapy protokołu i z ostatnich informacji, jakie otrzymaliśmy od obecnego na miejscu adwokata, wynika, że nadal żyje, oddycha i potrzebuje natychmiastowej pomocy ratującej życie - mówiła przez telefon prawniczka.
O godzinie 21:34 ratownicy medyczni rozpoczęli transport 50-latki do szpitala. Jeden z medyków poprosił wówczas dyspozytornię o bezpośrednie potwierdzenie władzom więzienia celu ich podróży. - Ponieważ było już tyle innych niejasności, chcę się upewnić, że są tego świadomi - przekazał ratownik.
Przeżyła podwójną dawkę trucizny
50-letnia Christa Pike odsiaduje wyrok za zabójstwo swojej koleżanki z klasy, którego dopuściła się w 1995 r. w wieku 18 lat. Stanowy protokół zakłada podanie skazanej drugiej dawki pentobarbitalu, jeśli pierwsza nie doprowadzi do zgonu. Nie reguluje on jednak tego, jak służby mają postępować, jeśli osoba skazana przeżyje powtórne wstrzyknięcie trucizny.
Po przewiezieniu do placówki medycznej 50-latka przez kilka dni pozostawała podłączona do respiratora, a jej prawnicy nie spodziewali się, że przeżyje. Kobieta odzyskała jednak przytomność, a w ubiegłą sobotę została oficjalnie wypisana ze szpitala i powróciła do więzienia dla kobiet, w którym spędziła ostatnie trzydzieści lat.
Gubernator Bill Lee nakazał czasowe wstrzymanie wszystkich egzekucji w stanie do momentu przeprowadzenia szczegółowej kontroli. Eksperci medyczni sugerują, że Pike mogła przeżyć egzekucję ze względu na problemy z jakością podanego leku lub sposób założenia wkłuć dożylnych, przez który trucizna zgromadziła się w jej tkankach. Prawnicy kobiety jeszcze przed procedurą przypominali, że 50-latka cierpi na zaburzenie krwi mogące powodować tworzenie się skrzepów w miejscach wstrzyknięcia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.