Szokująca zbrodnia w Jarosławiu. Relacje świadków ataku w Klasztorze Sióstr Benedyktynek
Atak nożownika w Jarosławiu. Relacje świadków zdarzenia w Klasztorze Sióstr Benedyktynek
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Piotr Polak/PAP/EPA
Pół godziny przed rozpoczęciem porannej mszy do kościoła przy Klasztorze Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu wszedł mężczyzna z nożem w ręku - opis tego, co chwilę potem zrobił, jest przerażający.
- Uderzył księdza Marka w tętnicę szyjną. Ksiądz Marek upadł. Mężczyzna obok stojący ratował. Prosił, żeby dał spokój. Wtedy on się odwrócił i księdza Stanisława, który szedł do konfesjonału, zaatakował z tyłu i uderzył go w plecy, a potem pobiegł do kawiarenki i tam uderzył księdza Adriana w głowę - powiedziała pani Urszula, która była świadkiem zdarzenia.
Miejsce ataku nożownika na terenie opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu
Źródło zdjęcia: Piotr Polak/PAP/EPA
Oprócz trzech księży, nożownik ranił też dwie osoby, które przyszły do kościoła się pomodlić. - To starsze osoby. Nikt nie mógł być tam taki, który by mógł mu przeszkodzić - stwierdził pan Stanisław, który również widział moment ataku.
Jeszcze na terenie kościoła napastnika zatrzymała policja, wszystkich rannych szybko przewieziono do szpitali. Niestety życia jednego z księży nie udało się uratować.
Atak w miejscu, gdzie znajdował się ośrodek pomocy Ukraińcom
- Policja się pytała, jakiej narodowości jest. Ukrainiec paszport pokazał - dodał pan Jarosław. Dlaczego zaatakował, dlaczego w Jarosławiu i dlaczego w kościele? - na razie te pytania pozostają bez odpowiedzi.
- Ksiądz rektor, jak wojna się rozpoczęła, to bardzo im pomagał. Tutaj wszyscy mieli schronienie. To jest niewiarygodne - przyznała pani Urszula. Siostra Barbara Dendor z Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu oceniła, że "to jest atak na naszą tożsamość i dobro, które się tu dzieje".
Przy kościele w Jarosławiu mieści się Centrum Kultury i Informacji Chrześcijańskiej, które od początku wojny bardzo pomaga obywatelom Ukrainy. Wsparcie dzięki między innymi zaatakowanym kapłanom znalazły tutaj setki osób, które uciekły do Polski przed wojną.
- Ojciec Marek jako rektor tego ośrodka niesamowicie poświęcał się dla ratowania tych rodzin, dając im tutaj zajęcie i pracę. Dla mnie to jest szczególny dramat - przekazał świadek zdarzenia, pan Ryszard.
Nożownik przybył z Niemiec, próbował przedostać się na Ukrainę
Zatrzymany ma 31 lat, od pięciu lat przebywał w Niemczech. W nocy samochodem wjechał do Polski. O godzinie 6.19 w Korczowej próbował wjechać do Ukrainy, ale przez granicę nie został przepuszczony, bo jego samochód nie miał opłaconego ubezpieczenia OC. Trzy godziny później w oddalonym o 35 kilometrów od Korczowej Jarosławiu zaatakował nożem nieznanych mu ludzi.
- To był nóż, który sprawca wziął z kuchni znajdującej się na terenie opactwa - poinformowała Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Kapłani i siostry z opactwa oraz osoby, które były świadkami ataku są objęte pomocą psychologiczną. Według nieoficjalnych informacji, tuż po zatrzymaniu, sprawca miał powiedzieć policji, że nic nie pamięta.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.