Koszmar pilota USA. Modlił się po zestrzeleniu nad Iranem
Amerykański oficer przeżył 50 godzin za linią wroga w Iranie po zestrzeleniu jego myśliwca F-15E. Ranny nawigator o pseudonimie "Bravo" samotnie ukrywał się w górach. Jak donosi CBS News, Stany Zjednoczone przeprowadziły wówczas jedną z najbardziej złożonych misji ratunkowych w historii, po raz pierwszy od 46 lat wysyłając żołnierzy sił lądowych na terytorium Iranu.
Źródło zdjęć: © Google Maps
Najważniejsze informacje
- 2 kwietnia nad Iranem zestrzelono amerykański myśliwiec F-15E; obaj członkowie załogi zdołali się katapultować.
- Nawigator "Bravo", mimo obrażeń odniesionych po twardym lądowaniu, ukrywał się przez ponad dwie doby przed ścigającymi go irańskimi siłami.
- W operacji ratunkowej wzięło udział ponad 90 amerykańskich żołnierzy sił lądowych. Amerykanie musieli zniszczyć własne maszyny ratunkowe, które utknęły w piasku.
Dwuosobowa załoga F-15E miała za zadanie uderzyć w obiekty przemysłowe powiązane z irańskim programem dronowym i rakietowym. Warty 30 milionów dolarów myśliwiec został trafiony przez pocisk wystrzelony z ręcznej wyrzutni.
- To był po prostu kolejny dzień wojny, aż do momentu, w którym uderzyła w nas irańska broń - wspomina "Bravo".
Załoga podjęła próbę ratowania myśliwca, jednak szybko okazało się to niemożliwe. Lotnicy musieli się katapultować. Opadł na ziemię w odległości około pięciu mil od pilota "Alpha", łamiąc ramię i bark. Żołnierz mówił później, że modlił się, "spadając swobodnie" na ziemię za liniami wroga.
Ewakuacja pilota i obława na nawigatora
Sześć godzin po strąceniu maszyny siły amerykańskie uratowały pilota, prowadząc akcję pod ostrzałem irańskich sił.
Misja odnalezienia drugiego członka załogi zakończyła się wówczas niepowodzeniem i oddział musiał się wycofać. Według przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów generała Dana Caine'a, w pewnym momencie Irańczycy zbliżyli się do "Bravo" na odległość zaledwie kilkuset metrów.
Ranny nawigator podjął decyzję o przemieszczeniu się wyżej. Mimo złamań rozpoczął wspinaczkę na pobliskie pasmo górskie o wysokości ponad dwóch tysięcy metrów. Ukrywał się tam bez dostępu do jedzenia i wody, przebywając w niskich temperaturach.
Złożona operacja na terytorium wroga
W organizację kolejnej próby ratunku zaangażowała się CIA. Agencja przeprowadziła kampanię dezinformacyjną, aby zmylić irańskie siły, oraz użyła ściśle tajnych technologii do zlokalizowania żołnierza. Aby utorować drogę ratownikom, amerykańskie bombowce i drony uderzyły w siły Gwardii Rewolucyjnej rozmieszczone w pobliżu kryjówki "Bravo".
Wojsko wykorzystało dwa duże samoloty poszukiwawczo-ratownicze, które wylądowały na prowizorycznym pustynnym lądowisku. Z ich pokładów wystartowały mniejsze śmigłowce, które zdołały dotrzeć do nawigatora ukrywającego się na grani. Do ewakuacji doszło w Niedzielę Wielkanocną, równe 50 godzin po zestrzeleniu myśliwca.
Zniszczenie sprzętu na lądowisku
Ratownicy i ocalony oficer napotkali poważne trudności na ziemi. Podwozia samolotów transportowych ugrzęzły w pustynnym piasku. Gdy stało się jasne, że maszyny nie wystartują, na ratunek wezwano kolejną tajną jednostkę sił powietrznych. Zapadła decyzja o zniszczeniu uwięzionych w piasku samolotów, z których każdy wyceniano na blisko 100 milionów dolarów, a także lekkich śmigłowców ratunkowych. Działanie to miało zapobiec przejęciu amerykańskiej technologii przez Iran.
"Słów brakuje, by oddać, jak bardzo ja i moja rodzina jesteśmy wdzięczni" - napisał uratowany wcześniej pilot "Alpha" w wydanym oświadczeniu.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.