Donald Trump ogranicza współprace z Koreą Południową. Powodem "dobre relacje z Kim Dzong Unem"
W swoim serwisie Truth Social prezydent USA napisał, że nie akceptuje faktu, iż Waszyngton dawno temu zobowiązał się do udziału we wspólnych ćwiczeniach z południowym sąsiadem Korei Północnej. Podkreślił przy tym, że koszty tych operacji w znacznej części ponoszą Amerykanie. Zdaniem Trumpa manewry wysyłają nieodpowiedni sygnał wobec Pjongjangu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Biorąc pod uwagę moje bardzo dobre relacje z Kim Dzong Unem z Korei Północnej, nie jestem zadowolony z faktu, że Stany Zjednoczone już dawno zgodziły się uczestniczyć we wspólnych ćwiczeniach wojskowych z Koreą Południową. Ćwiczenia te są nie tylko kosztowne, przy czym znaczna część tych kosztów jest pokrywana przez Stany Zjednoczone Ameryki (jak zwykle!), ale wysyłają sygnał, który jest całkowicie niewłaściwy i wrogi wobec kraju, który, odkąd Donald J. Trump jest prezydentem, nie stanowi zagrożenia i okazuje szacunek" — napisał Trump.
Prezydent USA dodał, że skoro na odwołanie ćwiczeń jest już za późno, wydał odpowiednie polecenie sekretarzowi wojny. "Z tego względu, oraz biorąc pod uwagę fakt, że jest już za późno, aby je odwołać, poleciłem sekretarzowi wojny, Pete'owi Hegsethowi, znacząco ograniczyć wspólne ćwiczenia wojskowe!" — czytamy we wpisie.
Odmowa Seulu w sprawie Iranu
Przy okazji Trump opisał też przebieg rozmów z prezydentem Korei Południowej Li Dze Mjungiem. Prezydent USA miał pytać go o możliwość dołączenia do działań Waszyngtonu wymierzonych w program nuklearny Iranu. Południowokoreański polityk odrzucił jednak tę propozycję.
Coroczne manewry pod nazwą "Ulchi Freedom Shield" mają odbyć się między 17 a 27 sierpnia. Władze Korei Północnej regularnie krytykują tego typu operacje, traktując je jako element przygotowań do inwazji na ich terytorium. W ostatnim czasie Pjongjang zapowiedział podniesienie środków odstraszających na nowy poziom.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.