The Jerusalem PostUS offers reward of up to $20 million, possible relocation for information on Iran nuclear programCNN TürkFransa'da grev depremi: Macron'a destek tarihi dipteInquirer EntertainmentDolly Parton’s manager drops lawsuit against nephewBollywood HungamaDelhi High Court rules Doosra infringed Sourav Ganguly's personality rights, directs makers to deposit Rs. 2 croresPunchICYMI: How MTN users can access FG’s N50,000 grantZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFInteriaUSA kuszą nagrodami za informacje o Iranie. Do zdobycia 20 milionów dolarówSportstarन्यूजीलैंड बनाम भारत लाइव स्कोर, दूसरा वनडे: भारत 40/3, जीत के लिए 95 रन चाहिए; कोहली, गिल, रोहित पावरप्ले के अंदर आउट हो गए।CNN بالعربيةواقع جديد بعد 60 عاماً من الإنكار حول برنامج الأسلحة النووية الإسرائيليSözcüEn sağlıklı kuruyemiş açıklandı: Badem ve Antep fıstığından daha çok omega-3 içeriyorDaily MailDAILY MAIL COMMENT: How we can show dementia carers they are not alonePremium TimesSPECIAL REPORT: Inside Lagos communities where public drains have become sewage channels
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, November 7, 2026

Zbrodnia w okupowanym Inowrocławiu. Pijany starosta "rozkazał policjantom rozstrzelać Polaków"

Translate

Po krótkich walkach i zajęciu miasta, przemianowanego przez Niemców na Hohensalza, 8 września 1939 r. rozpoczęły się masowe aresztowania polskich mieszkańców. Zatrzymywano m.in. uczestników wojny obronnej, przedstawicieli przedwojennej administracji, działaczy organizacji społecznych i politycznych oraz lokalną inteligencję. Działania te były częścią szerszej akcji eksterminacyjnej określanej jako "Intelligenzaktion".

Istotną rolę w jej realizacji odgrywał Selbstschutz (Samoobrona) — organizacja paramilitarna współpracująca ze strukturami policyjnymi. Jej członkowie uczestniczyli w aresztowaniach, pilnowaniu i konwojowaniu więźniów, a także w egzekucjach, które na Pomorzu stały się częścią represji określanych jako "Zbrodnia Pomorska". W Inowrocławiu najbardziej drastycznym przejawem tych działań były wydarzenia określane mianem "krwawej niedzieli".

Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google

Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania

Większość ofiar stanowili Polacy, ale pijana kompania odpowiada także za śmierć osadzonych w tym samym budynku niemieckich dezerterów. Jak wspominał Zdzisław Cerkaski:

W nocy z 22 na 23 października około godziny 0:30 — spojrzałem wtedy na zegarek — zrobił się ruch i hałas. […] Do gmachu więziennego wpadł Berndt i wywołał nazwisko oficera niemieckiego, którego dziś już nie pamiętam. Wyprowadził go z gmachu i po chwili usłyszałem strzał — domyśliłem się, że został rozstrzelany, gdyż Niemcy pałali do niego nienawiścią, skoro zdezerterował. Za chwilę Berndt wywołał Gierkego — Niemca i po chwili padł strzał. Powtarzało się to dalej […] Jak pamiętam, na podwórzu za bramą więzienną zastrzelono ośmiu ludzi.

Więzień, który ostatecznie przeżył krwawą noc, był przed wojną adwokatem i obrońcą Kurta Berndta, pełniącego w więzieniu funkcję klucznika.

Starosta sterroryzował strażników i nakazał rozstrzelanie 56 osób. Zgodnie z raportem: "[…] von Hirschfeld, który był pijany, w obecności dwóch osób cywilnych rozkazał policjantom stacjonującym w więzieniu policyjnym rozstrzelać znajdujących się w nim Polaków". Towarzyszyli mu również będący pod wpływem alkoholu Hans Ulrich Jahnz, członek Selbstschutzu, oraz kierowca Norbert Krause.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

"Odchodził przygarbiony i bardzo smutny"

W pierwszych dniach okupacji w Inowrocławiu podpalono i zburzono synagogę przy ulicy Solankowej, której nazwę zmieniono na Adolf Hitler Straße. Zniszczono wszystkie polskie pomniki, zamalowano lub usunięto polskojęzyczne napisy. Prezydent Apolinary Jankowski, ewakuowany po wybuchu wojny, postanowił jednak wrócić do miasta. Mówił, że "zna język niemiecki i poradzi sobie w kontaktach z Niemcami". Zakładał, podobnie jak wielu innych rodaków, że będą oni obywatelami drugiej kategorii, ale jednak obywatelami. Na jego decyzję mogła również wpłynąć obawa przed oskarżeniem o defraudację pieniędzy. 3 października 1939 r. bez większych trudności dotarł do swojego mieszkania, które zastał zdewastowane i całkowicie opróżnione. Następnie udał się do znajomego, jednak wkrótce został zatrzymany i osadzony w więzieniu, które Niemcy przekształcili w więzienie policyjne.

W połowie października 1939 r. odbyły się tam pierwsze egzekucje. Wśród rozstrzelanych znaleźli się m.in. obrońcy Gniezna, w tym ksiądz Mateusz Zabłocki. Mimo starań żony o uwolnienie, prezydent Jankowski nie miał szans na ocalenie. Tydzień po aresztowaniu małżonkowie spotkali się przypadkowo na ulicy, gdy strażnicy odprowadzali więźnia do lekarza:

Uściskaliśmy się więc i nic poza tym. To był ostatni raz, kiedy widziałam męża, a córki — swego ojca. Odchodził przygarbiony i bardzo smutny.

Podobny los spotkał Leona Barciszewskiego, przedwojennego prezydenta Bydgoszczy, który również został ewakuowany i następnie zdecydował się na powrót do miasta. Wcześniej, podczas pobytu w Lublinie, namawiał do powrotu spotkanego tam przypadkiem prezydenta Inowrocławia. Niemcy określali go mianem "najohydniejszego niemcożercy", niesłusznie przypisując mu odpowiedzialność za wydarzenia bydgoskie z 3 i 4 września 1939 r., podczas których zginęli m.in. mieszkańcy narodowości niemieckiej. Barciszewski został rozstrzelany 11 listopada 1939 r.

Inna była historia Cyryla Ratajskiego. We wrześniu 1939 r., po wybuchu wojny i opuszczeniu Poznania przez dotychczasowe władze, pozostał w mieście i na kilka dni objął nawet urząd prezydenta, który wcześniej sprawował w latach 1925-1934. Miał dużo szczęścia. Ostatecznie Niemcy aresztowali go jako zakładnika, a następnie wysiedlili do Generalnego Gubernatorstwa. W Warszawie polityk zaangażował się w działalność konspiracyjną, a w grudniu 1940 r. został Delegatem Rządu RP na Kraj.

"Ty psie świński chciałbyś być burmistrzem? Ty jesteś trupem"

Zgodnie z aktami, urodzony w 1909 r. von Hirschfeld był "wywodzącym się z pruskiej administracji człowiekiem o ponadprzeciętnych kwalifikacjach zawodowych". Był synem oficera poległego podczas Wielkiej Wojny, z wykształcenia prawnikiem oraz wieloletnim członkiem NSDAP i SA. Przed atakiem na Polskę pełnił funkcję starosty w Allenstein (Olsztynie), jednak szybko opuścił urząd, chcąc uniknąć kary za znieważenie właściciela restauracji w dzisiejszym Lidzbarku Warmińskim. Jego słabość do alkoholu nie zniknęła również w Inowrocławiu, gdzie pił w towarzystwie kompanów z Selbstschutzu.

21 października 1939 r. wszczął awanturę w restauracji miejscowego hotelu, nakazał usunąć z lokalu wszystkich gości, a następnie kontynuował picie aż do wczesnych godzin rannych. Następnego dnia, około południa, odwiedził go Jahnz, właściciel ziemski spod Inowrocławia. Pokazał mu otrzymaną od swojego przełożonego, regionalnego szefa Selbstschutzu, a wcześniej zatwierdzoną przez Heinricha Himmlera listę aresztowanych z powiatu przeznaczonych do rozstrzelania. Następnie obaj pojechali do dzisiejszej Kruszwicy, gdzie w towarzystwie miejscowych Niemców pili wysokoprocentowy bimber. W pewnym momencie starosta oznajmił, że zamierza niezwłocznie wrócić do Hohensalza i osobiście przeprowadzić egzekucję. Nie dał się odwieść od tego pomysłu. Służbowym samochodem wrócił do miasta i w późnych godzinach wieczornych udał się do więzienia.

Zgodnie z późniejszym raportem mężczyźni "odgrażali się dozorcy budynku, schorowanemu inwalidzie wojennemu, uderzali pistoletem po twarzy jego małżonkę, kopali osiemdziesięcioletniego ojca i grozili strażnikom więziennym użyciem pistoletu". Dozorcą był Polak o nazwisku Witkowski, którego zmuszono do wpuszczenia napastników do więzienia i zamknięcia bramy. Wśród pierwszych ofiar znalazł się Gierke, sąsiad Jahnza, który przed wojną popierał polskie organizacje, w tym "Strzelca". Przed egzekucją, dokonaną przez kierowcę na rozkaz starosty, starzec został dotkliwie pobity.

W pewnym momencie von Hirschfeld uznał, że sprowadzanie kolejnych osób na podwórze i ich zabijanie przebiega zbyt wolno. Wezwał sześciu policjantów do pomocy i oznajmił im, że działają na rozkaz Himmlera i wszyscy mają brać aktywny udział w rozstrzeliwaniach. Wkrótce egzekucje przeniesiono na tylne podwórze, gdzie strzelano, oświetlając sobie teren światłem z kieszonkowych latarek. Wśród krzyków, szyderstw i bicia prezydent Jankowski usłyszał przed śmiercią: "Ty psie świński chciałbyś być burmistrzem? Ty jesteś trupem".

Pijany urzędnik twierdził, że jest panem życia Polaków. Wymierzał ciosy, strzelał bez ostrzeżenia i rozkazywał dobijać rannych. Jednocześnie zwolnił cztery polskie nauczycielki, mimo że znajdowały się na liście przeznaczonych do egzekucji. Ofiarami byli najczęściej przedstawiciele inteligencji oraz osoby, które przed wojną podpadły Jahnzowi, który zastrzelił m.in. Stanisława Kiełbasiewicza, działacza PPS, oraz Włodzimierza Wichlińskiego, właściciela ziemskiego. Dodatkowo dotkliwie pobito co najmniej 30 osób. Robotników natomiast zwalniano z więzienia, wymierzając im wcześniej karę chłosty.

"Nie zabijał ludzi bez wyroku z powodu instynktów zbrodniczych, lecz z powodu zrozumiałego oburzenia na Polaków"

Krwawa noc zakończyła się nad ranem 23 października 1939 r. Ciała ofiar wywieziono i zakopano w rowach obrony przeciwlotniczej w pobliżu więzienia. Wśród zamordowanych znaleźli się również ludzie, których śmierci nie przewidywały wcześniej zatwierdzone listy. Spośród 56 zabitych 33 osoby figurowały w wykazie osób przeznaczonych do egzekucji. Śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej pozwoliło odtworzyć przebieg wydarzeń oraz ustalić nazwiska 43 zamordowanych.

Zbrodni nie udało się całkowicie ukryć. Szybko dowiedzieli się o niej Arthur Greiser, gauleiter Okręgu Warty, oraz Wilhelm Frick, minister spraw wewnętrznych. Pierwszy z nich otrzymał od Hirschfelda słowo honoru, że ten nie popełni samobójstwa oraz zobowiązanie do powstrzymania się od alkoholu. Wystawił mordercy dobrą opinię i przekazał sprawę do ministerstwa, prosząc o "załatwienie w trybie postępowania dyscyplinarnego dla urzędników, by nie złamać życia temu zdolnemu szaleńcowi".

Sprawa nabrała tempa, gdy jeden ze starostów z okręgu poinformował Berlin, że wraz z innymi urzędnikami wystąpi o zwolnienie z pracy, jeśli władze pozostawią zbrodniarza na stanowisku. O samowolnej egzekucji informowała również jedna z francuskich rozgłośni radiowych, a wkrótce wiadomość podjęła prasa państw będących w stanie wojny z Rzeszą oraz krajów neutralnych.

Wkrótce akta trafiły na biurko Hermanna Goringa. Marszałek, jedna z najważniejszych postaci nazistowskich Niemiec, obawiał się, że samowolne działania lokalnych urzędników oraz działalność specjalnych grup operacyjnych policji i SS mogą zaszkodzić reputacji Rzeszy. W datowanym na 8 stycznia 1940 r. dokumencie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych stwierdzono, że "rozstrzelanie Polaków samo przez się nie zasługuje na napiętnowanie", natomiast "pod każdym względem do niegodziwych czynów von Hirschfelda jako starosty należy zaliczyć osobisty udział po pijanemu w wykonywaniu egzekucji oraz maltretowanie dozorcy budynku więzienia sądowego".

23 lipca 1940 r. Sąd Specjalny w Poznaniu skazał byłego starostę na 15 lat więzienia za zabójstwo 56 osób. Jednocześnie sąd pozbawił go praw honorowych i obywatelskich na 10 lat. W uzasadnieniu sąd stwierdził, że Niemiec "nie zabijał ludzi bez wyroku z powodu instynktów zbrodniczych, lecz z powodu zrozumiałego oburzenia na Polaków za ich niezliczone czyny terroru" (!). Za decydujący uznano jednak fakt, że swoim działaniem przekroczył granice i samowolnie dokonał egzekucji.

Jahnz, mimo swojej gorliwości podczas "krwawej niedzieli", został uniewinniony. W 1945 r. dostał się do niewoli sowieckiej i został rozstrzelany. Po wojnie niemiecka prokuratura ponownie prowadziła postępowanie w sprawie wydarzeń, jednak zostało ono zakończone z powodu śmierci głównych oskarżonych. Do dziś nie ma pewności, jak potoczyły się dalsze losy głównego sprawcy zbrodni: ile czasu ostatecznie spędził w więzieniu i w jakich okolicznościach zmarł.

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.