Nowy sposób na podróżowanie po Europie. O co chodzi w mykoturystyce?
Zjawisko ma już swoją nazwę: mykoturystyka. Mówimy o niej, gdy głównym powodem wyjazdu staje się grzybobranie. Zwykle z przewodnikiem, który pomaga rozpoznawać gatunki i rozumieć zależności między grzybami a leśnym ekosystemem.
Mykoturystyka będzie promowana 26 września, podczas Europejskiego Dnia Grzyba, ale grzybowe wyprawy potrwają przez całą jesień. Większy ruch poza szczytem sezonu to szansa na dodatkowy zarobek dla lokalnych przewoźników, małych obiektów noclegowych i regionalnych producentów żywności.
Każdy kraj robi to po swojemu
Grzybowa turystyka obecnie jest uprawiana w Europie Północnej i Środkowej. Jednak w każdym kraju jest ona praktykowana trochę inaczej.
ZOBACZ: Oni po raz pierwszy nie przestawią zegarków. Powiedzieli "nie" zmianie czasu
Na przykład Estonia oferuje turystom wyprawy z przewodnikami. Popularne są tam także doświadczenia "forest-to-table". Są to wyprawy, podczas których zebrane grzyby później trafiają do lokalnych potraw.
Niemcy stawiają z kolei na wycieczki edukacyjne, kładące nacisk na poznawanie gatunków i ich odgrywanie roli w przyrodzie. Na Litwie grzybobranie jest od pokoleń częścią życia mieszkańców wsi. Dziś ta tradycja trafia do oferty turystycznej w formie wycieczek do lasu połączonych z degustacją regionalnych potraw.
ZOBACZ: Gdzie jest wysyp grzybów w Polsce? Tutaj warto jechać z koszykiem
Nieco inaczej mykoturystykę interpretuje się we Włoszech i Francji. W obu krajach ważniejsze od samych leśnych zbiorów jest to, w jakiej formie grzyby trafiają na talerz. Pojawiają się one na lokalnych targowiskach i w menu restauracji chętnie odwiedzanych przez miłośników turystyki kulinarnej.
W Polsce grzyby zbiera się od pokoleń
Dla Polski samo grzybobranie to żadna nowość, w końcu bywa nazywane sportem narodowym. W ubiegłym roku Lasy Państwowe wskazały, że Polacy co roku zbierają w lasach nawet 100 tys. ton grzybów. Ich wartość rynkową oszacowano na około 700 mln zł.
Polacy chodzą do lasu z różnych powodów. Z badania Rankomat.pl (sierpień 2025, 883 osoby w wieku 18-64 lata) wynika, że spośród grzybiarzy (deklaruje się nimi 62 proc. badanych) najwięcej wybiera się po grzyby dla samych zbiorów (68 proc.), dla kontaktu z naturą (64 proc.) i wyciszenia (48 proc.). Zarobek jest motywem jedynie dla 5 proc.
ZOBACZ: Wysyp grzybów w lasach. "Dosłownie potykaliśmy się o borowiki"
Nowością jest raczej turystyczna oprawa tej tradycji, która dopiero się u nas rozkręca. Można już jednak znaleźć oferty łączące nocleg ze zbieraniem grzybów, m.in. w Borach Tucholskich i na Kaszubach. Pojedyncze gospodarstwa idą dalej, gdzieniegdzie grzybobraniom towarzyszą warsztaty o grzybach, czy wędrówki z certyfikowanym klasyfikatorem.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.