Alarmują w USA po tajnym spotkaniu. Trwa operacja Rosji

Politycy Partii Demokratycznej poinformowali o raporcie wywiadu, według którego w internecie prowadzona jest kampania wymierzona w ich ugrupowanie.
Mark Warner i Jim Himes podkreślili, że Rosja stosuje metody podobne do używanych w poprzednich latach wyborczych.
Wybory środka kadencji w USA zaplanowane są na 3 listopada.
Głos w tej sprawie zabrali czołowi demokraci, będący członkami komisji ds. wywiadu. Senator Mark Warner i kongresmen Jim Himes zaznaczyli, że nowe informacje zdobyli podczas poufnego briefingu na temat bezpieczeństwa wyborów, o który poprosili szefa amerykańskiego wywiadu Jaya Claytona.
Politycy podkreślili, że nie mogą wskazać szczegółów z powodu tajnego charakteru rozmowy. Według ich słów Rosja stosuje podobne metody ingerencji w amerykański proces wyborczy, co w latach 2016, 2020 i 2024.
Demokraci alarmują przed wyborami. Wskazują na działania Rosji
- Moim zdaniem aktualnie sytuacja wygląda tak, że Rosja, podobnie jak w poprzednich przypadkach, atakuje demokratów - stwierdził Warner.
Polityk przytoczył też doniesienia medialne o problemach startującego do senatu USA Jamesa Talarico oraz senatora Jona Ossoffa, atakowanych w szczególności przez fałszywe reklamy stworzone z pomocą sztucznej inteligencji.
Agencja Reutera zaznacza, że Biały Dom i amerykański wywiad nie udzielili komentarza w tej sprawie. Na słowa polityków nie odpowiedziała także rosyjska ambasada. W przeszłości Moskwa zaprzeczała, jakoby miała dopuszczać się zarzucanych jej praktyk.
Według Jima Himesa Rosjanom zależy na sianiu chaosu i wzbudzaniu braku zaufania do procesu wyborczego. - Po prostu rzucają wszystkim, co się da - stwierdził.
Oskarżenia przed wyborami w USA. Reagują także Chiny
Himes podkreślił także, że mimo pojawiających się wątpliwości co do tego, że Donald Trump wskutek niekorzystnych dla republikanów sondaży może kwestionować wyniki nadchodzących wyborów środka kadencji, nie ma żadnych dowodów na to, że jakikolwiek kraj mógł włamać się do amerykańskich systemów wyborczych i zmienić wyniki głosowań.
- Nic nie wskazuje na to, by istniała jakakolwiek możliwość lub zamiar ingerencji w wybory, natomiast bardzo aktywnie działają środowiska mające na celu wywieranie na nie wpływu - podsumował.
Demokrata w swojej wypowiedzi odniósł się również do działań Chin, które mają prowadzić "ściśle nakierowane" działania, stosowane przy poprzednich amerykańskich głosowaniach, na co zareagowała chińska ambasada w Waszyngtonie.
Według chińskich dyplomatów jest to "fałszywe oskarżenie i poważna zniewaga, której bezpodstawność już dawno została udowodniona". W przeszłości przedstawiciele Pekinu reagowali na takie zarzuty w podobny sposób.
Wybory do amerykańskiego Kongresu odbędą się 3 listopada. Amerykanie wybiorą w nich 435 deputowanych do Izby Reprezentantów, oraz 33 ze 100 senatorów i część gubernatorów.
W obu izbach parlamentu większość mają republikanie, jednak sondaże wskazują, że wobec rosnących notowań demokratów bardzo prawdopodobne, iż utracą większość.
Źródło: Reuters
Pakt senacki z Braunem? Nawrocki: Nie możemy udawać, że go nie maINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.