"The Spectator": Wielka Brytania lekceważy Polskę na własne ryzyko

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski, konserwatywny "The Spectator", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1828 r., co czyni go najstarszym tygodnikiem na świecie.
Na początek pytanie za 100 punktów: dlaczego 87 lat temu, właśnie we wrześniu, Wielka Brytania wypowiedziała wojnę nazistowskim Niemcom? Jeśli odpowiedzieliście: "żeby bronić Polski w ramach brytyjsko-polskiego sojuszu", mielibyście częściowo rację. Do tego jeszcze wrócę, ale najpierw zastanówmy się nad źródłami tej decyzji.
W końcu co to była za dziwaczna decyzja, żeby zawrzeć sojusz z Polską. Wielkiej Brytanii nie łączyły z nią ani więzi dyplomatyczne, ani długoletnia przyjaźń, ani bliskość geograficzna. Niespecjalnie też zależało jej na tym, by się do niej zbliżyć. To nie była Belgia.
Polskę postrzegano przede wszystkim - tak jak zbyt często dzisiaj - jako młode i kruche państwo na mapie, w niebezpiecznym położeniu między Niemcami a Rosją, dwoma znacznie potężniejszymi mocarstwami.
Wielka Brytania i Polska przed II wojną światową
Polska dążyła do ustabilizowania swoich granic, lecz pod koniec drugiej dekady i na początku lat 20. XX wieku ich przebieg przypominał układankę, której elementy wciąż przesuwano. Zależał od wyników plebiscytów, rozstrzygnięć konfliktów oraz decyzji dyplomatycznych podejmowanych w Wersalu. Na mapach wiele odcinków granicy zaznaczano liniami przerywanymi jako sporne.
Wielka Brytania miała niewiele cierpliwości do kraju, który najwyraźniej zajmował się głównie zmianą swoich granic. I wojna światowa była tak straszna, że z pewnością najrozsądniej było spokojnie stać z boku i przyglądać się pokojowej remilitaryzacji Nadrenii, pokojowym żądaniom Niemiec, by odzyskać ziemie utracone po traktacie wersalskim czy pokojowej aneksji Austrii i Sudetów, do której pokojowo przyczynił się układ monachijski.
Był to po prostu "spór w odległym kraju między ludźmi, o których nic nie wiemy" - mówił opowiadający się za pokojem Neville Chamberlain. Europa rzeczywiście przeżywała wówczas wyjątkowo "pokojowy" okres, o ile za pokój można uznać sytuację, w której Niemcy raz po raz zagarniają kolejne terytoria.
Dopiero gdy na początku 1939 roku Niemcy, najwyraźniej już nie tak pokojowo, wkroczyły do pozostałej części Czechosłowacji, Polska nagle zaczęła wydawać się kluczowa dla bezpieczeństwa Europy.
Pogwałcenie przez Hitlera układu monachijskiego dowiodło, że jego plan dominacji nad kontynentem był nie do zatrzymania. Na drodze stała jednak Polska ze swoją modernizującą się armią, strategicznym położeniem i długoletnią nieufnością wobec swoich prężących muskuły sąsiadów.
Polska bardzo szybko przestała być cudzym problemem, a stała się problemem Wielkiej Brytanii.
Polska należy do najważniejszych potęg wojskowych w Europie
Brytyjczycy potrzebowali wiedzy i doświadczenia Polaków
Wielka Brytania miała nadzieję, że obietnica wsparcia wystarczy, zobowiązując się do sojuszu z Polską na wypadek inwazji. Polska miała za plecami starszego brata; szkolny osiłek może uzna, że lepiej się wycofać.
Wielka Brytania była tego tak pewna, że szybko zaniedbała finansowanie polskiej obrony, a gdy Polska - zgodnie z przewidywaniami - rzeczywiście została zaatakowana, nie zaoferowała jej konkretnej pomocy.
Brytyjska blokada ograniczyła część dostaw do Niemiec, ale pozostałe działania wojskowe sprowadzały się do zaledwie kilku potyczek między samolotami myśliwskimi. Polska walczyła dzielnie, lecz niewiele ponad miesiąc później uległa siłom niemieckim - oraz Sowietom, którzy 17 września dołączyli do inwazji, atakując Polskę od wschodu.
Dla Polski była to klęska, ale jest tu pewien paradoks. Brytyjczycy nadal potrzebowali Polaków - ich umiejętności wojskowych, pasji, patriotyzmu i słusznego gniewu. Polskie siły już wtedy okazywały się niezbędne dla brytyjskiego wysiłku wojennego, choć początkowo była to jeszcze tzw. dziwna wojna.
Na polskie umiejętności było duże zapotrzebowanie, szczególnie w dziedzinie kryptografii. Polacy inwestowali w kryptoanalizę już od wojny polsko-sowieckiej z lat 1919-1921. Z pomocą francuskiego wywiadu złamali kod Enigmy w 1932 roku - i właśnie wtedy można odnieść wrażenie, że Wielka Brytania powinna była zacząć zwracać na Polskę większą uwagę. W przededniu wojny Polacy przekazali swoje materiały sojusznikom francuskim i brytyjskim, a stamtąd wiedza ta trafiła do Bletchley Park.
Polskie umiejętności ujawniały się także w wojskach lądowych, marynarce i lotnictwie. Po zajęciu kraju w 1939 roku polski rząd udał się do Francji, a następnie przeniósł się do Wielkiej Brytanii, gdy Niemcy ruszyli na zachód Europy; utworzone we Francji polskie siły zbrojne podążyły razem z nim.
Do połowy lipca sformowano wyjątkowo znakomite polskie lotnictwo, które odnosiło liczne sukcesy w powietrzu podczas bitwy o Anglię - a także na ziemi, wśród brytyjskich dziewcząt. Polacy walczyli również u boku aliantów w basenie Morza Śródziemnego, na Bliskim Wschodzie i w Europie, szczególnie w bitwie pod Monte Cassino.
Tworzyli też żywe polskie społeczności w Wielkiej Brytanii - choćby okazały niczym tort weselny klub i restaurację Ognisko w South Kensington, słynące między innymi z koktajli z ogórkiem kiszonym (warto ich spróbować).
Polska wyrasta na potęgę
Mimo to Polacy mieli poczucie, że zostali koncertowo oszukani. W Jałcie Churchill, Stalin i Roosevelt zgodzili się na włączenie znacznej części przedwojennego terytorium Polski do Związku Radzieckiego. Krajowi narzucono też komunistyczny rząd, a Polaków przymusowo przesiedlano na zachód, na ziemie odebrane Niemcom. Sowieckiej perspektywie podporządkowano również sposób opowiadania o polskiej historii.
W Wielkiej Brytanii zapominamy o polskiej perspektywie na własne ryzyko. Co mogłoby się wydarzyć, gdyby w drugiej dekadzie XXI wieku poważniej potraktowano polskie - a także ukraińskie, litewskie, łotewskie czy estońskie - obawy przed Rosją, szczególnie po aneksji Krymu w 2014 roku? Albo gdyby relacje z Polską od zawsze stanowiły jeden z filarów brytyjskiej polityki zagranicznej?
Polska zdaje się sama odpowiadać na to pytanie. Dziś znajduje się w pierwszym szeregu państw przeciwstawiających się Rosji i należy do najważniejszych potęg wojskowych w Europie. Jest na dobrej drodze, by zbudować największą armię na kontynencie i przeznaczać na obronność najwyższy odsetek PKB spośród wszystkich państw NATO.
Odgrywa też kluczową rolę we wspieraniu Ukrainy - zarówno jako szlak dostaw, jak i kanał pomocy - a jednocześnie inwestuje w infrastrukturę ważną dla bezpieczeństwa oraz rozwija własny przemysł obronny. Być może więc to Polacy przez cały ten czas ratowali nas wszystkich.
Tekst przetłumaczony z "The Spectator".
Autorka: Juliette Bretan
Tłumaczenie: Monika Bortnowska
Tytuł, śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji.
''Wydarzenia'': Polscy uczniowie w ścisłej czołówce Europy. Niestety średnia się obniżyłaPolsat News
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.