Rosja przygotowuje fałszywe nagrania z mieszkańcami Oleszek. „Szczęśliwi, najedzeni i wdzięczni okupantom”

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 30 września (13:14)
Rosja przygotowuje dziesiątki nagrań z mieszkańcami okupowanych Oleszek w obwodzie chersońskim. Mają oni przekonywać przed kamerami, że są „szczęśliwi, najedzeni i wdzięczni rosyjskim okupantom” - twierdzi minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Ukraińskie MSZ podaje, że w mieście nie ma prądu ani gazu, a dostawy żywności, leków i innych podstawowych artykułów są poważnie ograniczone.
Na zdjęciu Oleh z Oleszek w obwodzie chersońskim, fot. Anna Wojtenko, mapa Google /PAP
„Rosyjski cynizm nie zna granic”
W okupowanych przez Rosję Oleszkach w obwodzie chersońskim pogłębia się kryzys humanitarny. Andrij Sybiha poinformował w mediach społecznościowych o planowanych przez stronę rosyjską nagraniach.
Według naszych informacji wywiadowczych Rosja przygotowuje się do nagrania dziesiątek filmów w okupowanych Oleszkach. Mieszkańcy będą zmuszeni powiedzieć przed kamerami, że są szczęśliwi, najedzeni i wdzięczni rosyjskim okupantom – przekazał minister spraw zagranicznych Ukrainy.
Podkreślił, że - w jego ocenie - działania Rosji mają być elementem kampanii propagandowej dotyczącej sytuacji w mieście.
To kolejny krok w trwającej od tygodni obrzydliwej kampanii propagandowej Rosji, która zaprzecza jakimkolwiek problemom w Oleszkach i twierdzi, że nie doszło tam do żadnej katastrofy humanitarnej – zauważył minister.
Zarzucił rosyjskim władzom, że najpierw doprowadziły do odcięcia mieszkańców od pomocy, a następnie chcą wykorzystać ich w materiałach propagandowych.
Najpierw okupanci zdobywają miasto, odcinają cywilom drogi ucieczki i blokują pomoc humanitarną, a następnie zmuszają mieszkańców do odtwarzania zainscenizowanych filmów propagandowych. Rosyjski cynizm nie zna granic – dodał szef ukraińskiego MSZ.
Dramatyczna sytuacja w Oleszkach
Miasto od 2022 roku znajduje się pod rosyjską okupacją. Przed pełnoskalową inwazją mieszkało tam około 24 tys. osób. Obecnie - według danych przedstawianych przez ukraińskie władze - pozostaje około 2 tys. mieszkańców, w tym około 50 dzieci. Ukraińskie MSZ podaje, że w mieście nie ma prądu ani gazu, a dostawy żywności, leków i innych podstawowych artykułów są poważnie ograniczone.
O sytuacji w Oleszkach mówił także przedstawiciel Łotwy podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. W wystąpieniu wskazano na ograniczony dostęp do żywności i wody oraz na blokowanie dróg dojazdowych do miasta. W innym wystąpieniu na forum ONZ Oleszki określono jako miejsce, w którym cywile są pozbawieni podstawowych środków niezbędnych do przetrwania.
Ukraiński minister spraw zagranicznych zaapelował do społeczności międzynarodowej i organizacji humanitarnych o zwiększenie presji na Rosję oraz doprowadzenie do otwarcia dostępu dla pomocy.
Każdy dzień jest ważny, aby ratować ludzi, którzy tam głodują i umierają. Wzywamy naszych międzynarodowych partnerów do natychmiastowego działania i domagamy się natychmiastowego dostępu pomocy humanitarnej, aby położyć kres tej tragedii – podkreślił Sibiga.
Dronami dostarczono cztery tony żywności
Ukraińskie władze informują, że próbują dostarczać mieszkańcom Oleszek pomoc z wykorzystaniem dronów. Jak podała 27 września agencja RBC-Ukraine, ukraińskie wojsko dostarczyło do miasta około czterech ton żywności - pomoc miała trafić do 100 wyznaczonych lokalizacji.
Szef chersońskiej administracji obwodowej Ołeksandr Prokudin przekazał jednak, że rosyjskie siły mają utrudniać dostarczanie pomocy, m.in. poprzez zestrzeliwanie dronów. Według jego relacji okupacyjne władze mają również przejmować lub odsprzedawać żywność przeznaczoną dla cywilów, w tym dzieci i osób starszych. Prokudin twierdzi także, że mieszkańcy mogą być zatrzymywani za przyjmowanie pomocy humanitarnej.
Według ukraińskiego MSZ mieszkańcy Oleszek mają również mieć ograniczoną możliwość opuszczenia miasta. Resort informował wcześniej, że Rosja blokuje ewakuację oraz dostawy podstawowych artykułów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.