Niemcy grzmią o fatalnym błędzie ws. Rosji. „Unia Europejska się ośmiesza”

Decyzja o usunięciu dwóch rosyjskich oligarchów z listy osób objętych sankcjami wywołała lawinę komentarzy. Niemiecka prasa ostro reaguje, twierdząc, że Unia Europejska popełniła fatalny błąd. Komentatorzy uważają, że Europa będzie w przyszłości bardziej narażona na szantaż i straci wiarygodność.
Władimir Putin i Emmanuel Macron w 2020 roku, fot. TOBIAS SCHWARZ /AFP/East News
Stanowisko wobec Putina nie takie twarde
Zdejmując na życzenie Francji i Luksemburga sankcje z rosyjskich oligarchów – Aliszera Usmanowa i Michaiła Fridmana, Unia Europejska się ośmiesza – napisał w czwartek „Sueddeutsche Zeitung”. „Czy tak wygląda twarde stanowisko Europy wobec Władimira Putina?” – pyta autor komentarza Jan Diesteldorf.
Gazeta przypomniała, że Usmanow utrzymuje bliskie relacje z Putinem, a Fridman jest jedną z najważniejszych postaci rosyjskiej elity finansowej. Usmanow „może znów bez przeszkód podróżować, jego miliony zostaną odmrożone”. A przecież powody, dla których w 2022 r. umieszczono go na liście sankcyjnej, nie uległy zmianie – zaznaczył autor.
Diesteldorf nazwał ogłoszoną we wtorek decyzję UE „niezrozumiałą”. Nie można jej bronić tym, że wobec ok. 3000 innych osób sankcje pozostają w mocy, i to przez trzy lata, a nie tylko przez sześć miesięcy - ocenił.
Jednomyślność czy szantaż
„SZ” napisał, że Paryż liczył na zwolnienie z więzienia w Azerbejdżanie dwóch obywateli Francji. Natomiast Luksemburg wstawił się za Fridmanem, który w postępowaniu arbitrażowym domaga się od Księstwa 16 miliardów dolarów.
Gazeta przypomniała, że przed przerwą wakacyjną Grecja, wstrzymując tygodniami decyzję o zakazie transportu rosyjskiego gazu skroplonego, pokazała, jak można „w imię narodowego egoizmu wziąć instrument unijnych sankcji za zakładnika”.
„Kraje, które mają specjalne życzenia, sięgają po kartę blokady. W ten sposób zasada jednomyślności staje się instrumentem szantażu. Stawianie pojedynczych interesów ponad wspólne działania przeciwko rosyjskiej machinie wojennej prowadzi do erozji wiarygodności Europy” – napisał komentator „SZ”, dodając, że „podjęta we wtorek decyzja wystawia UE i jej system sankcji na śmieszność”.
„Fatalna decyzja”
O „fatalnej decyzji” UE napisał „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Gazeta przewiduje, że inni beneficjenci rosyjskiego reżimu, którzy też chcieliby pozbyć się sankcji, dokładnie przeanalizują sytuację i będą w przyszłości szukać w krajach UE słabych punktów, aby je wykorzystać.
Pozytywną stroną decyzji jest przedłużenie sankcji o trzy lata, co pozwoli uniknąć „teatru” co pół roku. „Ale cena jest wysoka – Usmanow i Fridman zostali zdjęci z listy sankcyjnej, chociaż powody, dla których się na niej znaleźli, nie zniknęły” – zaznaczył komentator.
UE naraża się na podejrzenie, że decyzje o sankcjach zapadają „nie na podstawie merytorycznych argumentów, lecz w wyniku doraźnych politycznych rozważań”. „Obecna sytuacja obnażyła słaby punkt systemu sankcji. UE powinna była ustalić jasne warunki, po których spełnieniu Rosjanie mogliby pozbyć się sankcji, na przykład po zajęciu publicznie stanowiska przeciwko wojnie napastniczej lub po udzieleniu wsparcia Ukrainie” – czytamy w konkluzji komentarza w „FAZ”.
„Dowód nieudolności”
„Cóż za dowód nieudolności” – ocenił „Tageszeitung”. Zdaniem komentatorki Barbary Oertel hipokryzją jest mówienie o „groźnym precedensie” i udawanie konsternacji. W przeszłości politycy w rodzaju premiera Węgier Viktora Orbana czy szefa rządu Słowacji Roberta Ficy robili wiele, aby zablokować sankcje i przypodobać się Putinowi. Teraz z grupy „chętnych” wypadł Macron. W przyszłości nie tylko Francja będzie bardziej narażona na szantaż, przede wszystkim w sytuacji, gdy trzeba będzie wyciągać rodaków z więzień w Rosji, Azerbejdżanie czy Białorusi. Białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka wie dobrze, jak funkcjonuje ta cyniczna gra, którą przetestował także z USA – zwolnienie więźniów za zniesienie sankcji.
Trudno się dziwić, że Ukraina ostro skrytykowała decyzję UE, ale debata na ten temat powinna odbyć się także w UE. „Dla jednych może to być »realpolitik«, ale w rzeczywistości jest to dowód na nieudolność UE” – podsumowała komentatorka „TAZ”.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.