Długa historia zdrady. Donald Trump nie jest pierwszym prezydentem USA, który poświęcił Ukrainę. "Świat zapomniał" [OPINIA]
Dominic Lawson jest felietonistą "The Telegraph" piszącym o najważniejszych problemach politycznych i społecznych. Wcześniej był redaktorem "The Sunday Telegraph" i magazynu "The Spectator".
Po środowym spotkaniu Andy’ego Burnhama z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim Downing Street za pośrednictwem oficjalnego konta premiera w serwisie X ogłosiło, że Wielka Brytania będzie wspierać Ukrainę "tak długo, jak będzie to konieczne". Jak zauważają eksperci, było to dokładnie to samo sformułowanie, którego używała poprzednia administracja amerykańska pod przewodnictwem Joego Bidena.
Czytaj nas częściej w Google
On sam — lub osoby przygotowujące jego oświadczenia — zawsze powtarzał, że Waszyngton będzie stał po stronie Ukrainy w walce z rosyjskim najeźdźcą "tak długo, jak będzie to konieczne". Oczywiste pytanie, które tu się nasuwa — a przynajmniej powinno — brzmi: co oznacza owe "to"? Nikt nigdy nie powiedział tego wprost.
Być może mamy wierzyć, że owo "to" oznacza klęskę Rosji. Fakty jednak tego nie potwierdzają. Jeśli chodzi o obecnego teoretycznego przywódcę wolnego świata, żywi on urazę do Zełenskiego od 2019 r.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.