Zbudował toksyczne imperium po katastrofie statku. Tak wyglądał pierwowzór szefa-psychopaty

Żyjący w XVII wieku Jeronimus Cornelisz, pracownik Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, to pierwszy znany historii korporacyjny psychopata. Tak twierdzą brytyjscy naukowcy z Anglia Ruskin University. Ich zdaniem analiza działań Cornelisza po katastrofie statku „Batavia” rzuca nowe światło na początki toksycznych mechanizmów w środowisku pracy.
Replika statku „Batavia”, zdj. DINGENA MOL /PAP/EPA
Korporacyjny psychopata sprzed wieków
Jak wynika z badań opublikowanych w „Asian Journal of Business Ethics”, Jeronimus Cornelisz wykazywał wszystkie cechy typowe dla psychopaty działającego w strukturach firmy:
- wykorzystywanie osobistego uroku do zdobywania zaufania,
- otaczanie się lojalnymi zwolennikami,
- eliminowanie potencjalnych rywali,
- podsycanie konfliktów,
- tworzenie atmosfery strachu,
- unikanie odpowiedzialności za niepowodzenia
- stawianie dążenia do władzy, pieniędzy i kontroli ponad wszystko inne.
Holenderska Kompania Wschodnioindyjska, w której pracował Cornelisz, była jednym z pierwszych międzynarodowych koncernów i pionierem światowych giełd papierów wartościowych. To właśnie w takich firmach – jak podkreślają naukowcy – już od początków kapitalizmu pojawiały się osoby kierujące się żądzą władzy i bogactwa.
Katastrofa „Batavii” - brutalne rządy Cornelisza
Kluczowym momentem w historii Cornelisza była katastrofa statku „Batavia” w 1629 roku. Po rozbiciu się jednostki u wybrzeży Australii Zachodniej, około dwustu rozbitków znalazło się na odizolowanych wyspach. Gdy wyżsi rangą oficerowie odpłynęli po pomoc, Cornelisz – młodszy kupiec Kompanii – przejął władzę nad pozostałymi.
Szybko umocnił swoją pozycję, zastępując członków rady lojalnymi ludźmi, wymagając przysięgania wierności i izolując przeciwników. Jego rządy okazały się brutalne – pod jego przywództwem zamordowano około setki mężczyzn, kobiet i dzieci, a niektóre kobiety padły ofiarą przemocy seksualnej. Cornelisz tłumaczył te działania koniecznością oszczędzania zapasów, jednak – jak podkreślają badacze – morderstwa służyły także eliminowaniu rywali.
To, co czyni ten przypadek wyjątkowym, to fakt, że kiedy przeanalizowaliśmy zachowanie Cornelisza z wykorzystaniem współczesnych kryteriów oceny psychopatii w zarządzaniu, okazało się, że wykazywał on wszystkie najważniejsze cechy przypisywane psychopatom korporacyjnym – zaznacza prof. Clive Boddy z ARU, autor badania.
Dwa modele przywództwa, dwa światy
Naukowcy zwracają uwagę na kontrast pomiędzy Corneliszem a innym przywódcą rozbitków – Wiebbem Hayesem. Hayes, pozostawiony na innej wyspie, zorganizował poszukiwania wody i pożywienia, dzięki czemu jego grupa przetrwała i miała zapasy na „tysiąc lat”.
W tym przypadku z 1629 roku widzimy te same mechanizmy, które obserwujemy dziś w toksycznych miejscach pracy. Cornelisz eliminował przeciwników, nagradzał lojalnych wobec siebie ludzi, tworzył atmosferę strachu, manipulował swoimi zwolennikami i dążył do władzy za wszelką cenę – tłumaczy prof. Boddy.
Katastrofa „Batavii” stała się więc naturalnym eksperymentem dotyczącym przywództwa – jedna grupa prosperowała, druga pogrążyła się w przemocy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.