The Jerusalem PostFlydubai co-pilot initially planned on hijacking plane in summer, investigation reveals - reportCNN TürkAlmanya askere gitmek istemiyor: Vicdani ret başvuruları rekor kırdıPunchChina unveils candidate for WHO chief positionZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioUOLEm 1ª diretriz para obesidade, OMS veta caneta e bariátrica para criançasSky TG24The Vampire Diaries, Sebastian Stan rifutò un ruolo importante nella serieFootball ItaliaJuventus team news: Alajbegovic back in training, Conceição and González latestVilaWebEl TJUE diu que una decisió de trànsit aeri no eximeix les aerolínies de compensar els passatgers pel retard d’un volGhafla“I Am the Solution”: Pastor Kanyari Steps Up 2027 Parliamentary Bid for KasaraniVanguard2027: Don’t insult my opponents — OnjehNMELiam Gallagher hits out at Liverpool, says Oasis put The Beatles “on the map”Observador DesportoMoçambique quer IA a ajudar na gestão das finanças do Estado
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 8, 2026

Dominik Olejniczak: Gdyby nie rodzice, nie byłbym koszykarzem

Translate

To drugi sezon Olejniczaka w lidze włoskiej. Po kilku latach spędzonych we Francji koszykarz przed rokiem trafił do klubu z Tortony. Niewielkie miasto w Piemoncie. Klub z ponad 70-letnią tradycją, bogaty sponsor. Drużyna rywalizuje także w rozgrywkach EuroCup. A sama Tortona? Bardzo kameralna. Można powiedzieć prowincjonalna. Jak żyje się tam rodzinie Olejniczaka?

Na pewno przyjemnie. W porównaniu do Francji i tego, co miałem przez ostatnie cztery lata, zanim przyjechaliśmy do Włoch, to naprawdę jest bardzo pozytywne wrażenie. Na pewno dobry klimat, jest troszeczkę cieplej, też ludzie są troszeczkę bardziej wyluzowani, może tak byśmy to nazwali, żebyśmy tutaj nie ubliżali Francuzom – opowiada center reprezentacji Polski, ale dodaje, że kibice w Tortonie nie są wielkimi entuzjastami basketu. 

Posłuchaj:

Z Tortony dość blisko do Mediolanu czy do Genui. Olejniczak opowiada, że chętnie odwiedza z żoną i córeczką różne atrakcyjne miejsca i gdyby mógł w przyszłości kontynuować karierę w Italii nie byłby zawiedziony: Nie miałbym problemu, jeżeli by do tego doszło. Nie ukrywam, że rozmyślałem trochę nad tym, bo jakoś tam zawsze na siłowni czy w szatni są prowadzone rozmowy, czy to z kolegami, czy trenerami, którzy liznęli więcej tej włoskiej koszykówki. I tu nawet drugi poziom rozgrywek to jest dobry poziom. Także pod względem finansowym. Także gdyby były takie propozycje, nie miałbym z tym problemu.

Koszykarz nie wyklucza, że za jakiś czas karierę zakończy w Polsce, a na dziś deklaruje, że najchętniej zrobiłby to w swoim rodzinnym mieście – Toruniu. Dodaje, że jego żona, która pochodzi z USA, chciałby po sportowej karierze Dominika zamieszkać właśnie w naszym kraju. Para w wolnym czasie chętnie odwiedza Polskę. W tym roku w wakacje wspólnie z córeczką wybrali się na przykład do Zakopanego.

Olejniczak zdecydował się przed laty na studia w USA. Grał w lidze NCAA. Tak dziś wspomina czas spędzony za oceanem: Koszykówka nie była może jakoś tam pierwszoplanowa. Jeżeli teraz patrzę na to z perspektywy czasu, jak już jestem dojrzałym zawodnikiem trzydziestoletnim, to bardziej była zabawa, nauka języka też szkoła do tego dochodziła. Na koszykówkę w sumie nie było nie wiadomo ile czasu. Na pewno tam dorosłem, nauczyłem się życia, bo byłem rzucony na głęboką wodę.

Koszykarz przyznaje, że w tamtym czasie trochę imprezował, spędzał czas z kolegami z zespołu, ale nigdy nie zaniedbywał treningów: Zawsze miałem łatkę ciężko pracującego zawodnika. I tak było także w college’u. Nawet jeżeli trener robił lżejszy trening dzień przed meczem, żeby się zregenerować, żeby nie być zajechanym na mecz, no to ja potrafiłem pójść na bieżnię i pobiegać. 

Teraz środkowy reprezentacji Polski swoje podejście z tamtego czasu nazywa „trochę chorym”. Wszystko zmieniły narodziny córeczki: Koszykówka zeszła na drugi plan. Momentami byłem zbyt ambitny, źle do wszystkiego podchodziłem i później spalałem się na boisku. Głowa mi nie dojeżdżała. Przy córce, gdy trochę odpuściłem, to okazało się, że w koszykówkę o wiele łatwiej mi grać. Zmieniłem się nie tylko jako zawodnik, ale też człowiek. Jako ojciec na pewno musisz być dojrzały. Masz w swoich rękach dziecko takie małe, które nie potrafi nic zrobić, jest bardzo kruche, więc musisz dojrzeć w pewnych aspektach.

Dojrzałość to także dbanie o pieniądze. Olejniczka przyznaje, że teraz jest zadowolony z zarobków, ale biorąc pod uwagę jak długo gra w koszykówkę, to dopiero od niedawna może powiedzieć, że pensja spełnia jego aspiracje: Mam trzydzieści lat więc jeszcze dużo pracy przede mną. Na razie na pewno patrząc całościowo, nie jestem usatysfakcjonowany.

Reprezentant Polski przyznaje, że do koszykówki trafił przypadkowo za namową rodziców. Wszystko dlatego, że był wysoki.

Na pewno jakiś tam lekki bullying był w jakiejś tam podstawówce czy coś, że jesteś wysoki i tego typu rzeczy. To normalne też u dzieci, ale nigdy mi to nie przeszkadzało. A na pewno było atutem od samego początku. Bo gdyby nie ten wzrost, to myślę, że nie grałbym w koszykówkę, bo też nie miałem zamiaru grać w koszykówkę. Moi rodzice mnie do tego popchnęli głównie dlatego, że byłem taki wysoki. No i trochę szkoda by było to zmarnować – opowiada Olejniczak i przyznaje, że gdyby nie rodzice to teraz mógłby żałować straconej szansy. Siedziałbym w biurze i miał problemy z plecami – żartuje.

Olejniczak podkreśla, że z ogromną przyjemnością przyjeżdża na zgrupowania kadry trenera Igora Milicicia: Po prostu lubię tam być. Mamy bardzo fajną ekipę – podkreśla zawodnik Tortony. 

Charakteryzując Milicicia mówi choćby o jakie bardzo dużej wiedzy taktycznej: Bardzo fajnie przygotowuje nas do przeciwnika. Mamy fajny system. Ja w ogóle w tym systemie bardzo dobrze się czuję we wszystkich tych jego układankach. Bardzo pasują do powiedzmy mojego profilu. Trener dobrze wykorzystuje atuty zawodników. Nie przychodzi tylko ze swoim szablonem, ale jeśli ma konkretnego koszykarza, to dostosowuje różne rzeczy pod niego. Fajny przykład to Jerrick Harding. Przyjechał do nas pierwszy raz przed meczem z Austrią. Wcześniej nie był w kadrze. To był środek sezonu. A wiadomo, okienka są krótkie. Kilka treningów i już jest mecz. No i wszyscy widzieli jak w debiucie zagrał Jerrick (rzucił 32 punkty – przyp. autor). Wiadomo, że to zawodnik z klasą, ale gdyby trener próbował go wepchnąć w coś, co już ma ułożone to możliwe, że nie wyglądałoby to tak dobrze. A tutaj Jerrick mógł wykorzystać swoje atuty i nam pomóc- opowiada Olejniczak.

Reprezentacja Polski jest o krok od wywalczenia awansu na mistrzostwa świata. Najbliższe mecze drużyna rozegra pod koniec listopada. 

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.