Iran zaatakował tankowiec w cieśninie Ormuz. Statek stanął w płomieniach
Marynarka IRGC przekazała, że zaatakowana jednostka próbowała przepłynąć przez cieśninę z wyłączonym systemem nawigacyjnym. W wyniku trafienia statek stanął w płomieniach. Irańskie władze nie ujawniły nazwy jednostki ani jej bandery.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dzień wcześniej admirał Ali Ozmai, dowódca marynarki Strażników Rewolucji, wydał ostrzeżenie dla wszystkich statków przepływających przez cieśninę. Zapowiedział, że każda jednostka wyłączająca systemy nawigacyjne w tym rejonie będzie traktowana jako wroga i spotka się z reakcją Iranu.
Czytaj nas częściej w Google
UKMTO odnotowało cztery ataki w poniedziałek
Brytyjska agencja bezpieczeństwa żeglugi UKMTO odnotowała cztery odrębne incydenty, w których statki zostały trafione w niedzielę w rejonie cieśniny Ormuz. Nie wiadomo, czy część zgłoszeń dotyczy jednostek wymienionych w komunikatach irańskich sił.
Ataki nie ograniczają się wyłącznie do cieśniny. W piątek trafiony został tankowiec zakotwiczony u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Następnego dnia amerykański myśliwiec zaatakował w Zatoce Omańskiej statek handlowy pływający pod banderą Panamy.
USA blokują irańskie porty od lutego
Dowództwo Centralne USA przekazało, że zaatakowana przez Amerykanów jednostka opuściła irański port i próbowała przełamać amerykańską blokadę morską, ignorując ostrzeżenia. Pocisk trafił w rufę statku i unieruchomił jego napęd. Według amerykańskiego wojska żaden członek załogi nie ucierpiał.
Od końca lutego, kiedy rozpoczęła się wojna po amerykańskich i izraelskich atakach na Iran, Teheran próbuje kontrolować żeglugę przez cieśninę Ormuz. Stany Zjednoczone z kolei utrzymują blokadę morską irańskich portów i eskortują tankowce przepływające przez cieśninę. Liczba takich jednostek wzrosła w ostatnim czasie.
Przed wybuchem konfliktu przez Ormuz przepływało około jednej piątej światowej ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.