Wkrótce koniec babiego lata. W prognozach potężne ulewy

Początek października upłynie pod znakiem wyżowej, bardzo suchej pogody, jednak ten spokój to jedynie cisza przed burzą. Najnowsze prognozy nie pozostawiają złudzeń – za kilka dni nad nasz kraj nasunie się niezwykle aktywny front atmosferyczny. Intensywne ulewy przetoczą się przede wszystkim przez południowe województwa, gdzie miejscami spadnie nawet 18 mm deszczu, niosąc ryzyko lokalnych podtopień.
Sprawdź prognozę pogody dla swojego regionu na POGODA.WP.PL
Jednak zanim pogoda ulegnie gwałtownemu załamaniu, czeka nas krótki okres stabilnej i suchej aury. Z map opadowych wynika, że od 1 do 7 października dominować będzie rozległy układ wyżowy, który skutecznie zablokuje dostęp wilgotnych mas powietrza do centrum Europy.
W takich miastach jak Wrocław, Poznań, Warszawa czy Kraków nie spadnie ani jedna kropla deszczu. Jedynie w pojedyncze dni na Pomorzu Gdańskim, Warmii oraz Podlasiu w rejonie Suwałk i Białegostoku mogą pojawić się symboliczne opady od 0,1 do 0,4 mm.
Termometry w ciągu dnia w najcieplejszym momencie niemal w całym kraju będą oscylować wokół 20 stopni Celsjusza.
Pierwsze symptomy nadciągającego załamania pogody w Polsce zobaczymy w czwartek, 8 października. Potężny układ niżowy znad Atlantyku zacznie wpychać nad nasz kraj strefę frontu atmosferycznego.
W pierwszej kolejności deszczowe chmury nasuną się nad Pomorze Zachodnie. To właśnie w okolicach Świnoujścia, Szczecina i Kołobrzegu spadnie od 5,9 do 6,4 mm deszczu. W głębi lądu, na Ziemi Lubuskiej popada nieco słabiej, bo rzędu 2,2 mm. W tym samym czasie wschodnia i centralna część kraju, od Rzeszowa przez Łódź aż po Olsztyn, pozostanie jeszcze całkowicie sucha pod wpływem ustępującego wyżu.
Ulewy w Polsce. Piątkowe uderzenie żywiołu na południu
Z prognoz jasno wynika, że front z pełnym impetem uderzy w południową część naszego kraju w piątek 9 października. Wzdłuż całej południowej granicy będziemy mieli do czynienia z intensywnymi, ciągłymi opadami deszczu.
Na Śląsku, w okolicach Katowic, Gliwic i Bielska-Białej, a także w Małopolsce – w rejonie Krakowa i Tarnowa – sumy opadów sięgną 11 mm. Równie mocno będzie padać na Podkarpaciu, gdzie model prognozuje wartości od 8,9 do 10 mm w okolicach Rzeszowa i Krosna.
Absolutne apogeum opadów widoczne jest jednak na skrajnym południu Małopolski. W rejonie Podhala spadnie aż 18 mm wody. Taka ilość deszczu w tak krótkim czasie stworzy ogromne zagrożenie na szlakach turystycznych, powodując ich gwałtowne oblodzenie i śliskość.
Dla kontrastu, tego samego dnia w centrum Polski, na przykład w Łodzi i Warszawie, spadnie ledwie od 0,9 do 1,3 mm deszczu, a na Kujawach czy Pomorzu Wschodnim będzie to od 0,8 do 1,9 mm.
W sobotę, 10 października, aktywna strefa opadów zacznie opuszczać nasze terytorium, odsuwając się za wschodnią i południowo-wschodnią granicę państwa.
Deszczowy front sprawi, że wartości obserwowane na termometrach spadną o kilka stopni. Maksymalne temperatury wyniosą w przyszły weekend od 10 stopni na Podhalu do 12-15 stopni w pozostałej części kraju.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.