Putin traci kontrolę? Rosji grozi widmo radzieckich niedoborów
Do Rosji powrócił poważny deficyt benzyny, który uderza już nie tylko w prowincję, ale też w Moskwę i obwód moskiewski. Przyczyną są wznowione ataki ukraińskich dronów na rafinerie. Braki paliwa wpływają na drastyczny wzrost kosztów transportu i cen żywności, co skłoniło rosyjskie władze do zaostrzenia kontroli nad rynkiem.
Źródło zdjęć: © x.com
Najważniejsze informacje
- W wielu kluczowych regionach Rosji, w tym w Moskwie i Petersburgu, od 30 do 50 procent stacji benzynowych nie ma paliwa.
- Kryzys zaostrzył się po atakach ukraińskich dronów, które od sierpnia celują w kluczowe instalacje naftowe.
- Ponadto benzyna importowana z Indii i Maroka utknęła w Murmańsku ze względu na spór cenowy między handlarzami a Ministerstwem Energetyki.
Służby ukraińskie zmieniły taktykę i uderzają głównie w zaawansowany sprzęt. Niszczone są przede wszystkim instalacje zagranicznej produkcji niezbędne do wytwarzania paliw wysokooktanowych.
Władze w Moskwie radziły sobie z poprzednią falą kryzysu dzięki obniżeniu norm jakościowych do standardu Euro-2 oraz importowi z Kazachstanu, Białorusi i Indii. Obecnie takie rozwiązania okazują się niewystarczające.
Importowana benzyna utknęła w porcie
Co więcej, sprowadzona doraźnie z Indii i Maroka benzyna wciąż nie trafiła na rynek, ponieważ zablokowano ją w porcie w Murmańsku. Trwa spór między Ministerstwem Energetyki a handlarzami o ceny sprzedaży. Koszt dostarczenia tony paliwa wynosi 150 tysięcy rubli, tymczasem urzędowa cena to niecałe 113 tysięcy rubli. Jeśli rząd spełni żądania dostawców, ceny na stacjach wzrosną niemal dwukrotnie, chyba że różnicę pokryją państwowe dopłaty.
Same zagraniczne dostawy nie rozwiążą jednak problemu. Jak wyliczył dziennikarz Dmitrij Koleziew, zaspokojenie rosyjskich potrzeb wymagałoby floty 20-25 tankowców, które musiałyby zawijać do portów co jeden lub dwa dni. Jest to logistycznie i militarnie ryzykowne, o czym świadczy przeprowadzony w połowie sierpnia atak na terminal w Ust-Łudze.
Widmo niedoborów na rynku żywności
Deficyt benzyny w sezonie żniw grozi Rosji kryzysem żywnościowym. Rosnące koszty transportu bezpośrednio przekładają się na inflację konsumencką. Od początku roku w Rosji gwałtownie drożeje drób i wołowina. Federalna Służba Antymonopolowa (FAS) już rozpoczęła weryfikację cen u największych producentów mięsa.
W odpowiedzi na kryzys Władimir Putin podpisał 4 sierpnia ustawę zaostrzającą nadzór nad handlem. Nowe przepisy dają FAS oraz kilku ministerstwom bezpośredni dostęp do danych podatkowych firm produkujących i dostarczających żywność.
Instytucje te mają ściśle monitorować ceny produktów wchodzących w skład koszyka inflacyjnego. Ręczne sterowanie rynkiem stwarza jednak ryzyko powrotu do modelu znanego ze Związku Radzieckiego, czyli powszechnego deficytu towarów na oficjalnym rynku przy jednoczesnym rozkwicie szarej strefy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.