InquirerQuezon City sees spike in leptospirosis cases after habagat rainsThe Jerusalem PostUS intends to pay $725 million towards UN debt, Congressional document showsESPN DeportesEl campeón de la Premier mete el primer gol de la temporada gracias a HavertzESPNParedes among Argentines banned for WC brawlRTP DesportoJoão Félix e Cristiano Ronaldo marcam na vitória do Al Nassr frente ao Al Riyadhוואלהגבר כבן 33 נפצע באורח קשה באירוע אלימות בטייבהDigital SpyEmmerdale's Jimmy makes major life decision - then discovers the truthCollider10 Greatest Ultraviolent Action Movies of All TimeAntara NewsIndonesia's gold bank transforms idle assets into value: AirlanggaSRF News400-Millionen-Dollar-Projekt – Bau von Trumps Ballsaal: Supreme Court erlaubt vorerst WeiterbauVarietyShaquille O’Neal: Marvel Turned Me Down for the ‘Avengers’ (EXCLUSIVE)Football ItaliaJones: ‘I wanted Inter for a while, hope it’ll be exciting’ after life at Liverpool
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, August 21, 2026

Rolnik z Gliwic nie odpuszcza. "Będziemy walczyć o swoje"

Translate
  • Rolnik z Gliwic, Józef M., rozorał ciągnikiem niedawno położony asfalt, twierdząc, że droga została wybudowana na jego gruncie.

  • Miasto Gliwice utrzymuje, że ul. Rybacka należy do nich, a tereny zostały przejęte zgodnie z przepisami, natomiast rolnik przekonuje, że nie otrzymał za nią odszkodowania.

  • Po zatrzymaniu i aresztowaniu Józef M. został objęty dozorem i zapowiada dalszą walkę o swoje prawa.

O sprawie rolnika z gliwickiej Ostropy zrobiło się głośno 7 sierpnia. Na ul. Rybackiej trwał wówczas remont, a drogowcy położyli nową nawierzchnię.

Niedługo później na drodze pojawił się Józef M. i prowadzonym przez siebie ciągnikiem z pługiem rozorał fragment świeżego asfaltu.

60-latek nie zaprzecza, że to on odpowiada za zniszczenia. - Oczywiście, że to zrobiłem - przyznał w rozmowie z "Faktem".

Mężczyzna usłyszał zarzut zniszczenia mienia. Jak podaje dziennik, koszt naprawy nawierzchni oszacowano na 180 tys. zł. Za zarzucany mu czyn grozi do pięciu lat więzienia.

Gliwice. Rolnik aresztowany za zaoranie asfaltu. "Gmina kłamie"

Sednem sprawy pozostaje spór o to, do kogo należy teren, na którym wykonano remont. Władze Gliwic utrzymują, że droga jest własnością miasta, a kwestie dotyczące gruntu zostały uregulowane wiele lat temu.

Józef M. przedstawia zupełnie inną wersję. Twierdzi, że nigdy nie sprzedał miastu działki, na której położono asfalt, ani nie otrzymał za nią pieniędzy.

- To nieprawda. Wziąłem odszkodowanie tylko za działki przy boisku na Rybackiej, a nie za tę działkę, na której 7 sierpnia wylali asfalt - powiedział "Faktowi".

Rolnik przekonuje, że jego konflikt z samorządem trwa od wielu lat. W rozmowie z dziennikiem powołał się również na postępowanie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

- Lata temu sami mnie do rady miasta zaprosili i mówili, że to pod pożytek publiczny ma pójść, do Trybunału w Strasburgu się odwołałem, który mi rację przyznał. Gmina kłamie, oni mnie wywłaszczyli bezprawnie - powiedział.

60-latek nie przedstawił jednak dziennikarzom dokumentów, które miałyby potwierdzać jego wersję. Wyjaśnił, że jego adwokat musi najpierw zapoznać się z dokumentacją dotyczącą trwającego od lat sporu.

Miasto żąda pieniędzy za zaorany asfalt. Rolnik: Nie zapłacę

Władze Gliwic konsekwentnie stoją na stanowisku, że ul. Rybacka należy do miasta. Przedstawiciele samorządu wskazywali wcześniej, że grunty wzdłuż drogi zostały przejęte zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Józef M. tłumaczy natomiast, że zdecydował się na rozoranie asfaltu, ponieważ wcześniej bezskutecznie próbował interweniować w sprawie spornej nieruchomości.

- Zrobiłem to, ponieważ prokuratura, którą zawiadomiłem w 2024 r., że moje mienie jest szargane, nic nie zrobiła w mojej sprawie - powiedział.

Mężczyzna już teraz deklaruje, że nie zamierza płacić za naprawę zniszczonej nawierzchni.

Rolnik z Gliwic nie odpuszcza. "Polskę obowiązują procedury"

Po zdarzeniu 60-latek został zatrzymany. Najpierw przebywał w policyjnym areszcie, a następnie zastosowano wobec niego tymczasowe aresztowanie. 14 sierpnia prokurator zdecydował o zmianie środka zapobiegawczego na dozór.

- Trzy dni na dołku byłem na policji, a później wsadzili mnie do aresztu. To był dla mnie szok - relacjonował.

Józef M. przekonuje, że spór o asfalt jest jedynie częścią znacznie dłuższego konfliktu z urzędami. - Polskę obowiązują procedury, których powinniśmy wszyscy przestrzegać. Oni wolą nie płacić i ludzi za wariata robić - powiedział "Faktowi".

Po opuszczeniu aresztu rolnik udał się do schroniska po swoją suczkę, która trafiła tam podczas jego nieobecności. - To jest mój największy pupilek. Ona w domu śpi od maleńkości. Jesteśmy do siebie przywiązani. Będziemy walczyć o swoje - mówił.

Na koniec rozmowy został zapytany, co chciałby przekazać osobom śledzącym jego głośną historię. - Żeby w Polsce w końcu prawo było. Nic więcej - odpowiedział.

"Nigdy nie był wysłuchany". Adwokat rolnika zabrał głos

Nowym obrońcą rolnika jest mec. Adam Szewc. W rozmowie z "Faktem" adwokat przekazał, że jego klient był przekonany, iż nie powinien trafić do aresztu. - Mój klient cieszył się, gdy opuścił areszt. Uważamy, że był to środek niesłusznie zastosowany i że powinien być na wolności do wyjaśnienia tej sprawy - mówił.

Adwokat zaznacza jednocześnie, że księgi wieczyste wskazująsamorząd jako właściciela spornych działek. Jego zdaniem nie oznacza to zakończenia analizy. - Nikt nie kwestionuje tego, co jest wpisane w księdze wieczystej. Kwestionowany jest raczej sposób uzyskania tej własności - tłumaczy obrońca.

Według pełnomocnika rolnik przez lata próbował zainteresować różne instytucje swoją sytuacją. Miał składać wnioski, odwołania i petycje dotyczące spornej ziemi. W jego ocenie nie doczekał się odpowiedniej reakcji. - Odnoszę wrażenie, że pomimo tych próśb, petycji, wniosków i odwołań nigdy nie był wysłuchany - przekazał mec. Szewc.

Obrońca nie wyklucza, że w toku analizy sprawy konieczne będzie sięgnięcie do bardzo starych dokumentów. Chodzi nawet o materiały z okresu transformacji własnościowych sprzed kilkudziesięciu lat. - Być może trzeba będzie wrócić do dokumentów z lat 70. czy 80., kiedy dochodziło do różnych przekształceń własnościowych. W tej sprawie jest bardzo dużo historycznych dokumentów do przeanalizowania - zaznaczył adwokat.

"Polityczny WF": Dziś podział w PiS, jutro jedna lista? INTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.