"Po prostu uciekają". Amerykanie i Niemcy wycofują się z Iraku. Kurdowie obawiają się najgorszego
Po ponad 10 latach obecności niemiecka flaga zostaje zwinięta na lotnisku w Irbilu. Bundeswehra opuszcza bazę Camp Stephan. Międzynarodowa misja przeciwko terrorystycznej milicji Państwa Islamskiego (ISIS) dobiegła końca. Było to porozumienie obejmujące początkowo 90 krajów pod dowództwem USA.
Fakt, że wycofanie ma miejsce właśnie teraz, ma ogromne znaczenie z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa. Już w zeszłym tygodniu najważniejszy rurociąg naftowy Arabii Saudyjskiej wychodzący z Iraku został zaatakowany i uszkodzony przez drony. W prowincji Maisan, w pobliżu granicy z Iranem, odkryto urządzenia do wystrzeliwania dronów. W regionie tym działają milicje wspierane przez Iran. Po ataku wstrzymano eksploatację rurociągu, co może spowodować dalszy wzrost cen benzyny.
Czytaj nas częściej w Google
Przed wycofaniem się Niemców w Irbilu stacjonowali, oprócz Amerykanów, również Francuzi, Holendrzy i Włosi. Niemcy były reprezentowane przez 125 mężczyzn i kilka kobiet, którzy szkolili peszmergów, kurdyjskich bojowników, do walki z terrorystami z ISIS. Ci byli aktywni przede wszystkim w północnym Iraku.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.